-Wracajmy do środka. Bo mi zamarzniesz. - Powiedział. Objął ją ręką w pasie i ruszył z powrotem w stronę zamku. Gdy byli na korytarzu Gin się zatrzymała, a w tle dało się słyszeć tak dobrze im znane pierwsze nuty piosenki.
-Gin co jest?
-Ja nie mogę.
-Nie możesz czego?
-Jestem z Blaise'm.
-Chyba nie chcesz mi powiedzieć że jestem ci obojętny? Tyle razem przeszliśmy. Więcej niż nie jedna para. A ty chcesz to tak zaprzepaścić?
-Ty to zepsułeś Seam. Nie ja. To ty ze mną zerwałeś.
-A ty sobie tak szybko innego chłopaka znalazłaś.
-O to chodzi Seamus? Że nie czekałam aż sobie uświadomisz że źle zrobiłeś? Myślałeś że poczekam kiedy odważysz się ze mną porozmawiać? Czekałam. Ale dłużej nie mogłam. Nie mogłam żyć z taką wyrwą w sercu. Blaise ją zapełnił. Dał mi to czego potrzebowałam. Seam ile miałam czekać. Unikałeś mnie. Uciekałeś przede mną. Nie wiedziałam ile możesz się zbierać na tą rozmowę i czy w ogóle kiedykolwiek się na nią odważysz. Odważyłeś. Wiem. Gdybym wiedziała ile miałabym czekać. Że to będzie tak krótko. Zaczekałabym. Ale jest za późno.
-Gdybyś ty mi coś takiego zrobiła. Czekałbym na ciebie całą wieczność.
-Seamus 11 września ze mną zerwałeś, jest 24 grudnia. Z Blaise'm jestem od 17 listopada. Spójrz ile na ciebie czekałam.
-Gdybyś poczekała jeszcze trochę.
-Mówię ci przecież skąd mogłam mieć pewność że kiedykolwiek się jeszcze do mnie odezwiesz?
-Nie mogłaś mieć. Sam jej nie miałem. Byłem tchórzem. Jestem nim. Postąpiłem tak lekkomyślnie, tak pochopnie i straciłem cię.
-No właśnie. Więc nie miej do mnie pretensji.
-Dobrze, przepraszam. Ale ja po prostu.
-Wiem Seam. Ja też. Ale to jest trudne. - Mówiąc to przytuliła się do niego.
-Możesz mieć nas obu. - Powiedział szeptem do jej ucha. - Póki on nie zrobi błędu za który będziesz mogła go zostawić. - Dalej szeptał.
-Seamus ja ... Nie potrafię. Nie mogę. Nie chcę.
-Więc puść mnie i odejdź. A nigdy więcej mnie nie zobaczysz.
-Nie. Nie zrobię tego. Nie chce cię znowu stracić.
-Widzisz zależy ci na mnie.
-Zależy.
-To bądź ze mną.
-Nie mogę. Jestem z Blaise'm.
-Będziemy kochankami. Spotykajmy się potajemnie. Wszystkim powiemy że się przyjaźnimy.
-Seamus to się nie uda.
-Skąd możesz wiedzieć skoro nawet nie spróbujesz?
-Podejrzewam jak to się skończy.
-Jak?
-Stracę was obu. A tego nie chcę. Nie chcę być sama.
-Nie będziesz sama. Nie zostawię cię. Nie stracisz mnie.
-Skąd mogę mieć pewność, że znów mnie nie zostawisz? - Milczał. - No właśnie. Nie mogę mieć.
-Ginny mi naprawdę na tobie zależy. Nie widzisz tego?
Obok jesteś wciąż i niema cię
Nie potrafisz wprost nie kochać mnie
Może to nie nam pisana jest
Taka miłość aż po życia kres
Ginny zaśpiewała wraz z wokalistą.
-No właśnie. Znamy się na pamięć. Rozumiemy się bez słów. Oboje dobrze wiemy że kłamstwo nic by tu nie zmieniło, więc nie kłamiemy. Zdajemy się na prawdę. Która czasem choć boli, jest lepsza, bo wiemy na czym stoimy. Myślisz o mnie. Całymi dniami. Tak jak ja o tobie. Jesteś z nim, ale myślami jesteś przy mnie. Nie potrafię cię nie kochać. Osobno od 11 września, ale wciąż razem w myślach prawda? Ale jedno w tej piosence się nie zgadza. Bo ta miłość jest nam pisana. Los chciał by tak to się potoczyło. Nasza miłość została wystawiona na próbę. Czy ją przeszliśmy? Nie wiem. Może wciąż trwa. Kiedy się skończy? Kiedy oboje poczujemy co jest lepsze dla nas. Być razem, czy osobno. Oboje dobrze wiemy, że będąc osobno i tak myślimy o sobie. Nasza miłość nie wygasła. I nie wiemy czy kiedykolwiek wygaśnie.
-Masz rację. Ale Seam ja ... Ja nie wiem czy dam radę. Być z dwoma chłopakami na raz? To nie dla mnie. Ja taka nie jestem.
-Jesteś Ślizgonką. A Ślizgoni tacy są. Dasz radę. Wierzę w ciebie. A czy ty wierzysz we mnie?
-Wierzę w nas. - Odpowiedziała po chwili ciszy. Weszli na Salę gdy w głośnikach pobrzmiewała melodia.
-Zatańczysz?
-Z chęcią.
Zaczęli kołysać się w rytmie melodii. Niosła ich po całej sali. Wpatrzeni w siebie poruszali się z gracją w każdym kroku. Pasowali do siebie idealnie. Dwoje ludzi. Tak różni, a tak podobni. On jest w stanie rzucić wszystko, by była szczęśliwa. Jeśli będzie trzeba rzuci się w przepaść. Wskoczy do wulkanu pełnego lawy. Wejdzie w otchłań. Zanurkuje w najmroczniejszej głębi. Wejdzie w pierścień ognia. By była bezpieczna. By była szczęśliwa i zadowolona. By cieszyła się życiem. Zrobi wszystko. Prócz jednego. Nigdy, przenigdy od niej nie odejdzie. Nie zrezygnuje z niej. Ona uszanuje każdą jego decyzję. Postąpi tak by oboje byli zadowoleni. Choćby miała przejść przez najmroczniejszy las by do niego dotrzeć. Zrobi to. Choćby nie wiadomo ile miała iść pustynią, by go odnaleźć. Pójdzie bez zawahania. Bez zastanowienia uda się w niebezpieczną wyprawę. Pójdzie w góry, przejdzie najniebezpieczniejszym szlakiem by jak najszybciej dotrzeć do celu. Nie straszny jej deszcz, śnieg ani mróz. Z uśmiechem na ustach przejdzie doliny. Z uśmiechem będzie szła kanionem. Z uśmiechem pokona przepaść, dzielącą ją od drugiego brzegu idąc tylko po linie. Z chęcią skoczy z klifu. Z przyjemnością stanie nad przepaścią. Zadowolona będzie kroczyć wzdłuż urwiska. Bo liczy się ona i on. Bo liczy się ta chwila. Bo nic nie jest w stanie ją powstrzymać. Choćby nie wiadomo co stanęło na jej drodze i co by ją spotkało, choćby umierała, nie zatrzyma się puki nie dotrze do celu. To właśnie cała ona. Razem tworzą duet nie z tej ziemi. Nie tylko w tańcu, ale i w życiu. Są sobie pisani. Oboje są w stanie zaryzykować własne życie, poświęcić się by ta druga osoba była szczęśliwa. By żyła dobrze. By żyła chwilą i nie przejmowała się przyszłością. O przeszłości pamiętała, ale nie rozczulała się. By pamiętała tylko to co warto pamiętać. Bo wspomnienia są ważne. Ich życie toczą 3 zasady. Pierwsza: Nie zadręczaj się przeszłością. Pamiętaj tylko to co najważniejsze. Druga: Liczy się tylko teraźniejszość. Żyj chwilą. Trzecia: Nie myśl o przyszłości. Niech będzie twoją zagadką. Gdy muzyka ucichła oboje patrzyli sobie w oczy, a wszyscy zgromadzeni na Wielkiej Sali zaczęli bić im brawo. Za tak wspaniały i ekscytując taniec, którym obdarzyli tę piosenkę. Nie żałowali niczego. Żadnego ruchu który wykonali. Żadnego piruety i żadnego kroku. Ten taniec był idealny. Żadnego potknięcia. Ten taniec to była prawdziwa walka. Pomiędzy nim, a nią. Żadne z nich nie wygrało.Skończyło się remisem. Piękny taniec. To była ich chwila. Ich mała chwila chwały. Przez chwilę to oni byli w centrum uwagi.
W czasie ich tańca Blaise patrzył na nich z podziwem, ale i z zazdrością, że to nie on tańczy teraz z nią. Lecz po chwili uświadomił sobie jedną rzecz. On z nią nie zatańczył by tak, jak ona z nim. Ten taniec był im pisany. Razem tworzyli całość. Dopełniali się. Do Blaise'a dotarło że może ją stracić. Bo to jest siła wyższa. To nie jest jego wina, ani Ginny, ani nawet Seamusa. Taki los jest im pisany. Wie że trudno mu się będzie pogodzić z faktem że ją straci, pomimo tego jak krótko ze sobą byli. Ona i Seamus byli o wiele dłużej. Czemu zerwali? On niema o tym pojęcia. To wie tylko ta dwójka która za królowała na parkiecie.
-Dali niezły pokaz. - Powiedział Draco.
-Tak to prawda. Następna piosenka jest nasza. - Powiedziała Miona wstając i ciągnąc Draco za sobą na parkiet.
-Co?
-Damy lepszy pokaz niż oni. Jak myślisz kto zostanie Królem i Królową Balu? My? Czy oni?
-My. - Stanęli obok Ginny i Seamusa.
-Piękny taniec. - Powiedziała Miona.
-Dzięki tak jakoś nam wyszło przez przypadek. - Powiedziała Rudowłosa uśmiechając się lekko.
-To jest wojna. - Powiedziała Miona gdy pierwsze nuty kolejnej piosenki zaczęły brzmieć w głośnikach.
Draco i Hermiona rozpoczęli swój taniec. Odzwierciedlał on to co oboje czuli do siebie. Miłość. Pożądanie. Żądzę. Biło od nich światło które raziło oczy, po mimo tego że żaden najmniejszy promień nie wydobywał się z ich ciał. To była walka Dobra ze Złem. Ciemności i Światła. Co wygra? W tańcu pokazali że Światło nie zawsze niesie ze sobą Dobro, a Ciemność nie zawsze skrywa Zło. Tańczyli jak zachipnotyzowani. Ta melodia ich wciągnęła. Porwała ich i nie chciała ich wypuścić póki ostatni jej dźwięk nie wyjdzie na zewnątrz. Hermiona wirowała w powietrzu na rękach swojego ukochanego. Piruet, obrót i wyskok, kolejny obrót i tym razem wzniósł ją do gwiazd. Mogła dosięgnąć kawałka nieba tylko i wyłącznie dzięki tej melodii. Dzięki jego silnym ramionom. Dzięki ich tańcu. Którym tym razem oni podbili parkiet. Tak niedoskonali, a tacy idealni. Tacy różni, a tacy sami, Odmienni każdy na swój własny sposób. Pokazują że są jednością. Niema jego i jej, są oni. Razem mogą wszystko. Razem mogą zawojować wiele. Razem mogą podbić świat. Razem są niepokonani. Osobno to tylko mała namiastka tej siły jaką mają razem. Osobno są silni. A razem niezwyciężeni. Gdy są razem, niema takiej mocy która by ich rozdzieliła, która by ich pokonała. Unikną każdego ciosu. Wyjdą z bitwy bez najmniejszego zadraśnięcia. Bo są razem. Bo idą obok siebie. Idą ze sobą do przodu i nie patrzą w tył. Bo nie warto. Nie warto przejmować się tym co było. Było minęło. Czasu się nie cofnie nic i nikt. A czas nieubłaganie gna do przodu. I trzeba żyć teraz, tą chwilą. Poddać się jej. Lepiej żałować że się coś zrobiło, niż tego że nie zrobiło się nic. Bo to jest najgorsze co może być. Poddać się. Jeśli nie spróbujesz nie dowiesz się czy było warto. Więc ryzykuj. Idź przez świat z głową podniesioną do góry. A gdy się potkniesz. Wstań i idź dalej. Nie rezygnuj ze swojej ścieżki, bo jest na niej zbyt wiele przeszkód. Pamiętaj to ty ją wybrałeś, i teraz nią krocz. Skąd możesz wiedzieć czy tuż za rogiem nie czeka na ciebie to czego szukasz, a ty się poddajesz i zawracasz, wybierasz inną drogę łatwiejszą. Nigdy nie wiesz co cię czeka i co los dla ciebie zgotował gdy się poddasz. Co ten świat za niespodzianki dla ciebie przyszykował? Nie wiesz co postawi na twojej drodze. Nie wiesz czym cię zaskoczy. Nie wiesz jakie jest twoje przeznaczenie, ale ono w każdej chwili może się zmienić, zależy to od tego jakie decyzje podejmiesz. Świat uwielbia płatać nam figle, nie wiemy co tym razem postanowi nam wywinąć ale wiemy jedno, nie poddamy się. Nic nas nie rozdzieli. Jesteśmy jednością. Osobno piękni. Razem jeszcze piękniejsi. Jesteśmy sobą i nikogo nie udajemy. Jesteśmy jak ogień i woda. Tak różni, ale nie potrafimy żyć bez siebie. Osobno nieszkodliwi. Razem tworzymy mieszankę wybuchową. Nie spoczną póki nie dotrą do wymarzonego celu. Nic ich nie zatrzyma. Bo nikt nawet nie będzie próbował zbliżyć się do nich i do tego tornada które tworzą. Gdy skończył się utwór, tego wieczora na Sali po raz trzeci rozbrzmiały brawa. Ich taniec był cudowny i bardziej niestabilny i ekstremalny co we wszystkich zgromadzonych na Sali wzbudziło podziw, nawet po mimo tego że ich taniec był lekko intymny, trochę ociekał erotyką. Wszyscy byli podekscytowani ich pięknem i tym co ukazali w tym tańcu.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Jak sądzicie, czy Ginny robi dobrze?
Który paring wolicie? Ginny i Blaise? Czy Ginny i Seamus?
Piszcie :D
Witam serdecznie :-) Jestem adminką na stronie Nadeszła era Harry'ego Pottera, która udostępniła Twojego bloga. Kocham blogi Dramione, więc z przyjemnością zajrzał i przeczytałam Twojego bloga. Dziwi mnie, że nie ma komentarzy, ale nie przejmuj się i pisz dalej. W tym rozdziale błędów nie zauważyłam, w poprzednich jakieś tam wyłapałam, ale każdemu może się to zdarzyć. W końcu jesteśmy ludźmi, a nie robotami ;-) Rozdział bardzo fajny, tak jak poprzednie. Twój blog mnie zainteresował. Jestem ciekawa jak przebiegnie dalej turniej (chociaż chyba wiem xD). Mam nadzieje, że wygra Draco *.* Co do pytania, ja osobiście wolę Ginny i Blaise i po prostu szaleje za bloga, w których Miona jest z Draco, a Ginny (jako najlepsza przyjaciółka Hermiony) jest z Blaise'em (jako najlepszy przyjaciel Draco), ale to Twój blog i Twój wybór, więc jak wolisz. Jednak nie mogę się powstrzymać i muszę napisać, że mam nadzieje, iż Gin będzie z Diabłem ^^ No to chyba tyle. Czekam na kolejny rozdział :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję bardzo za te miłe słowa. Mnie również dziwi że niema komentarzy. To trochę zniechęca, bo czuję jakby nikt tego nie czytał. Ale staram się na to nie patrzeć. Prawda. Czasem trudno jest wyłapać błędy. Staram się ich nie robić. Zanim post opublikuje sprawdzam kilka razy. Jeszcze raz dziękuję :)
UsuńNie ma za co :-) Nie zniechęcaj się, na pewno masz jedną czytelniczkę - mnie ;-) Hehehe :-D Ja też robię błędy, to nic złego. Jeszcze raz nie ma za co ;-**
Usuń