Wojowniczka Slytherinu

Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.

piątek, 27 lutego 2015

V TOM2

Weszłam do naszego salonu wraz z Taylerem w rękach trzymaliśmy nasze złote skrzynki. Wszyscy powitali nas okrzykami radości. Blaise i Markus wzięli mnie na ręce i podnieśli do góry.
-Dajecie! Otwierajcie to!
-A jak jest taka pułapka jak w zeszłym roku? Że aż nas uszy zabolą?
-Zdarza się.
-Tylko mnie chłopaki nie upuśćcie.
-Jasna sprawa siostra.
Otworzyłam skrzynkę. Ze środka wydobywała się muzyka i niezrozumiałe słowa, które drażniły uszy. Aczkolwiek nie był to krzyk. Wsłuchiwałam się w to bardzo uważnie, analizując wszystko.
-Co to za jazgot?
-Nic nie rozumiem.
-O co chodzi?
-To słowa! - Krzyknęłam.
-Co? - Jakiś Gryfon mnie wyśmiał.
-Słowa. Zapisane i nagrane od tyłu. Dajcie mi kartkę i pióro. - Powiedziałam a Giny od razu mi podała to o co poprosiłam. Zamknęła skrzynkę i otworzyłam ją jeszcze raz. Wszystko zaczęło się od początku a ja spisałam na kartce słowa, które rozszyfrowałam.

Na miotle lecieć będziesz mógł.
Wysoko w górę i nisko w dół.
Góry, doliny, rzeki, jeziora
Miniesz a wtedy dolecisz do pola.
W gęstwinie traw odnajdziesz klucz
Zabierzesz mapę, polecisz w znów.
Odnajdziesz skarb i wygrasz grę.
Nie zdążysz w czas, zabijesz się.
Bo stracisz tę najważniejszą rzecz,
Bez której żyć dalej nie będziesz chcieć.
Choć dwie godziny czasu masz,
By skarb odnaleźć swój.
Możliwe jest że nie zdążysz w czas,
Choć chcielibyśmy więcej nie damy.
Gdy dwie godziny miną, zapadnie klapa,
A skarb przepadnie na długie lata.
Więc spierz się i staraj.
Bądź czujny, uważaj.
Wiele niebezpieczeństw ci da ta przygoda,
Rozglądaj się w koło i unikaj wroga.
Miej to na uwadze to twoja przestroga,
Więc uważaj, gdy zacznie się ta przygoda.

-I co to znaczy? - Ktoś spytał. A ja odczytałam na głos co zanotowałam.
-Drugie zadanie będzie polegało na doleceniu z miejsca na miejsce i odnalezienia skarbu. Na jego wykonanie mamy dwie godziny. Później skarb przepadnie.
-Dobra później się tym będziemy martwić. Teraz się bawimy. - Powiedział Draco, machnął różdżką i kieliszki z Ognistą, które stały na stole zaczęły unosić się w powietrzu i każdy wziął jeden.
-Za Tay'a i Mionę! - Krzyknął jakiś Krukon.
-Twoje zdrowie kochanie. - Powiedział Draco i pocałował mnie, a następnie napiliśmy się z naszych kielichów i zaczęła się impreza, która skończył się dziesięć godzin później, o szóstej rano.

Snape chwalił mnie na każdym kroku przez trzy dni, jak to dobrze się spisałam podczas pierwszego zadania. Kolejne dni mijały spokojnie. Nie było kogo zaczepiać. Chodziliśmy na zajęcia. I mogę w końcu powiedzieć że ten rok jest normalny. Nic nadzwyczajnego się nie działo. Żadnych tajemnic. Żadnych podejrzanych zniknięć i petryfikacji. Niema na terenie szkoły więźnia z Azkabanu który narobił wielkiego rumoru i niema dementorów wokół. Mamy spokojny rok nauki jak normalni studenci. W końcu piąta klasa to wyzwanie. I ponoć jest to najtrudniejszy czas każdego czarodzieja. I należy się solidnie przyłożyć, by zrozumieć materiał i wyuczyć się wszystkiego na egzaminy. My mamy to szczęście że będziemy zdawać je tutaj razem z uczniami z Durmstrangu i Beauxbatons. Tyle że my dostaniemy swój zestaw egzaminu, a oni swój. Łączyć nas będzie tylko ta sama sala. Snape mógł w końcu uczyć Obrony Przed Czarną Magią. Tak bardzo tego pragnął i uczy teraz garstkę uczniów w Bułgarii. Czyli nas, tych którzy postanowili tu przyjechać na kolejny Turniej Trójmagiczny. I szczerze powiedziawszy Snape wygląda na zadowolonego i szczęśliwego. Jest surowy to prawda. Ale uczy lepiej niż poprzedni czterej czarodzieje razem wzięci. Więc dużo nas nauczył choć to dopiero początek roku. Dzięki niemu egzaminy zdamy z łatwością. Jak Profesor Flitwick znajdzie wolny czas w Hogwarcie to teleportuje się do nas i uczy, ale w większości też Sanpe uczy nas Zaklęć. Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami uczy nas Profesor Dartow, tutejszy belfer Durmstrangu. Jeśli chodzi o Transmutację  to też uczy nas Profesor Partremore z tej szkoły, a w wolnym czasie odwiedza nas McGonagal.

Dziś minął miesiąc od ukończenia pierwszego zadania. Jest coraz zimniej na zewnątrz. Śnieg pada od prawie miesiąca. Jest straszny mróz. Na szczęście drugie zadanie zaczyna się na wiosnę. A już wkrótce Bal Bożonarodzeniowy. Nie mogę się już doczekać. Właśnie spaceruje z Draco po tutejszych błoniach. Wszystko przykryte śniegiem wygląda pięknie. Rozmawiamy o naszej przyszłości. O egzaminach które nas czekają. O tym co konkretnego ma na myśli wskazówka względem drugiego zadania. O tym, że ciekawe co się dzieje w Hogwarcie. I o nas.

----------------------------------------------------------------

Jest kolejny rozdział.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

wtorek, 24 lutego 2015

IV TOM2

Stałem na trybunach i czekałem kiedy rozpocznie się pierwsze zadanie. Arena była całkiem inna niż w zeszłym roku. Był to wielki basen wodny z wystającymi skałami i małymi wysepkami. Coś nagle się poruszyło pod wodą. I już wiedziałem. Pierwsze zadanie właśnie się rozpoczęło.
-Witam na wielkim otwarciu pierwszego zadania! Hermiona Zabini zmierzy się z Białym Kłem!
A po chwili z tunelu wyszła Miona. Kibicowali jej wszyscy którzy przyjechali z naszej szkoły. Parę dziewczyn z Beaxbatons i chyba ponad połowa uczniów z Durmstrangu. Nagle z wody wyskoczył ... Wilk? Biały Wilk który potrafi oddychać pod wodą? W dodatku był ogromny. Miał chyba jakieś trzy może nawet cztery metry wysokości. Ale Miona pokonała go w ... nikt nie mógł w to uwierzyć. W trzy minuty! Ja się nie dziwię. W końcu z zaklęć idzie jej zajebiście dobrze.
-TAK!!!
-MIOOOONAAAA!
-SLYTHERIN GÓRĄ!
-WOOOHOOO!
-HOGWART RZĄDZI!
-LASKA WYMIATASZ!
-JESTEŚ WSPANIAŁA!
Różne oznaki radość było słychać z jej niesamowitego krótkiego pojedynku. Ona przejdzie do historii, będzie Legendą! Założę się że za parę lat to o niej będą się z książke w szkołach uczyły dzieciaki. Hermiona dumnie podeszła do skrzyni, podniosła ją i wyszła wyjściem zwycięzców.
Jak Miona zniknęła w tym samym miejscu została ulokowana druga skrzynka. A po chwili został wypuszczony kolejny potwór.
-Lena Zabini zmierzy się z Lwem Morskim!
Było to połączenie lwa z morsem. Był w kolorach szaro-pomarańczowych. Przedziwny stwór, ale wielki. Co prawda mniejszy od wilka z którym walczyła Mionka. W pewnym momencie walki Lena została wciągnięta pod wodę. Ale Fleur i Elizabeth nas uspokoiły, że Lena zna dobrze zaklęcia dzięki którym przetrwa pod wodą. Po dwudziestu minutach pojedynek został zakończony.
-WOOOOOHOOOOO!
-LENA JESTEŚ WIELKA!
-WYMIATASZ!
W jej kierunku również leciały słowa pochwały, wzięła skrzynkę i odeszła.
-Camil Lomessa walczyć będzie z Pingwinem Abwerejskim!
Gigantyczny pingwin. Chciało mi się śmiać jak to zobaczyłem. Ale ten pingwin co jest dziwne sterował wodą. Jak??!! Normalnie panował nad wodą i Camil ciężko było go pokonać, ale po czterdziestu minutach jej się to udało. Choć była wycieńczona.
-BRAWO!
-TAK TRZYMAJ!
-CAMIL!!!
-WOOOOOO
Udało jej się lekko uśmiechnąć. Zabrawszy skrzynkę opuściła arenę.
-Ryan Mins zawalczy o skrzynkę z Albinosem Wiedeńskim!
Gigantyczny Biały Goryl. O wiele mniejszy od Godzilly, ale równie groźny. Skakał po całej arenie, nurkował i wyskakiwał w innym miejscu, ale po czterdziestu siedmiu minutach został pokonany. A Ryan odchodził z radosnymi krzykami przyjaciół.
-TAK!
-WIEDZIAŁEM ŻE CI SIĘ UDA!
-WIEDZIELIŚMY ŻE POKONASZ TĘ BESTIĘ!
-WOOOOW!
-BRAWO!
Ryan zabrał skrzynkę i odszedł.
-Nikolas Irwin zmierzy się z Trytonem Pospolitym!
Wyglądał tak samo jak te które spotkałem w zeszłym roku. Tyle że ten był większy. Ale Nikolas jak to Nikolas pokonał bestię w dwanaście minut.
-BRAWO NIK!
-NIKOLAS!
-WOOOOOOHOOO!
-TAAAAK!
-WYMIATASZ!
Musiał trochę skupić na sobie uwagę. Powyrzucał ręce w górę z radosnym okrzykiem i uśmiechem na ustach. Zabrał swoją skrzynkę i odszedł.
-I ostatni zawodnik Tayler Korin kontra Czerwonooki Niedźwiedź Fess!
Wielki Biały Niedźwiedź, ale z wyglądu również przypominał trochę tygrysa. Tayler omal trzy razy głowy nie stracił. Raz prawie zostałby mu odgryziony. A dwa razy w ostatniej chwili uniknął ataku łapy, z taką siłą jakby oberwał straciłby głowę. Ale na szczęście nic takiego się nie stało. Po dwudziestu ośmiu minutach bestia została pokonana.
-BRAWO TAY!
-TAYLER RZĄDZISZ!
-WOOOHOO!
-TAYLER!
Zabrał swoją skrzynkę i odszedł. Wszyscy w tej chwili zbiegali na dół. Nasza ekipa wbiegła do namiotu zwycięzców.
-Wszyscy byliście nieźli. Ale chyba rozumiecie że będę trzymał stronę siostry. - Powiedział Blaise i podszedł do Miony. - Byłaś niesamowita.
-Przejdziesz do historii kochanie. - Powiedziałem podchodząc do niej. - W trzy minuty pokonałaś bestię na Turnieju Trójmagicznym.- Pocałowałem ją, a ona od razu odwzajemniła pocałunek.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział. Przepraszam że tak późno. Problemy z netem miałam. Wybaczycie prawa :)

niedziela, 1 lutego 2015

III TOM 2

Nadeszła pora na Bal Halloweenowy każdy musiał się przebrać za coś lub kogoś strasznego. Na Wielkiej Sali grała upiorna muzyka do której tańczyły wampiry, wilkołaki, nietoperze, pająki, zombi, szkielety, mumie, dementory i wiele innych stworów. Uczniowie i nauczyciele świetnie się bawili. Gdzieś w rogu wilkołak obściskiwał się ze zombie. Przy stole mumia wtulała się w dementora. Wampir całował się z pająkiem. troll i wilkołak pili Ognistą. A przy jednym z większych stolików siedziały dwie wampirzyce, tygrysica, nietoperz, skarabeusz, dwa szkielety, dwie mumie, wilkołak, zombie, skrzat, wampir, nimfa, tryton, druzgotek. Przyjaciele siedzieli popijali Ognistą, rozmawiali wesoło. Jeden blond wampir pocałował siedzącą na jego kolanach brązowowłosą wampirzycę. Obok zombie o rudych długich włosach całowała nietoperza. Później tańczyli wszyscy wśród innych stworów. Wirowali na parkiecie jak zahipnotyzowani. Było wspaniale. I tak przyjaciołom z trzech różnych szkół minął wieczór i cała noc. Z Sali wyszli jako ostatni.

***

Zaczął się listopad. A dzień rozpoczęcia pierwszego zadania był blisko. Najlepsze było to że nic nadzwyczajnego się nie działo. Żadnych szemranych akcji. Ta szkoła jest całkiem inna jak Hogwart. Pobyt tu traktowaliśmy jak przygodę. W końcu rzadko kiedy zdarza się żeby spędzić cały rok szkolny w innej szkole niż tej do której uczęszczasz. Snape był dla wszystkich bardzo miły. Nawet dla Gryfonów!! To było dziwne. Ale może dlatego że nie było tu Ronalda Weasleya i Harry'ego Pottera. W końcu Snape tej dwójki najbardziej nienawidzi. W ogóle wczoraj na balu pierwszy raz widziałam Snape'a tak szczęśliwego. Bawił się w najlepsze razem z Dyrektor Maxim, Dyrektorem Karkarovem i całym gronem pedagogicznym Durmstrangu.

***

Dzisiaj przyrządzaliśmy eliksir chwilowego zapomnienia. Skutkiem ubocznym niepowodzenia podczas tworzenia eliksiru jest zamiana ciał osób go tworzących na tydzień. Wspominałam że przyrządzać je mieliśmy w parach? To teraz już wiecie. Ja oczywiście byłam z moim blondaskiem. Snape na wielkiej tablicy napisał składniki i sposób przyrządzenia. Szło nam całkiem nieźle. I gdyby nie fatalna pomyłka bo oboje w tym samym momencie chwyciliśmy tę samą fiolkę unosząc ją do góry wypadła ona nam z rąk i cała jej zawartość wylądowała w kociołku. Wybuchł fioletowo-zielony dym. A ja poczułam jak przenikam w inne ciało. Gdy dym opadł nie stałam po lewej stronie biurka, a po prawej. Gdy spojrzałam do góry ujrzałam ... siebie.
-Nie! - Krzyknęłam ale to nie był mój głos! Jestem w ciele Dracona! O Boże.
-To chyba jakieś żarty. - Warknął Draco? Chyba można mówić że to on jest Draco. O Boże jakie to zamotane.
-No to się doprawiliście. Macie szczęście że pierwsze zadanie jest za dziewięć dni, a nie wcześniej. Tydzień się chyba przemęczycie. - Powiedział Snape i po raz pierwszy w życiu na jego ustach widniał uśmiech. Szczery uśmiech. Promienisty.

***

To był najgorszy tydzień w moim życiu. Męczyłem się w jej ciele. A w dodatku wszyscy dookoła się śmiali kiedy będąc w jej ciele mówiłem jako chłopak. Oni widzieli dziewczynę mówiącą jakby była chłopakiem. A prawda jest taka że w ciele tej dziewczyny jest dusza chłopaka. Nie mogłem mówić jako dziewczyna przez długi czas, w końcu tak i tak gadałem jak chłopak. Zachowywałem się według samego siebie. A trudne było udawać dziewczynę będąc chłopakiem. Gesty, ruchy, uważać żeby spódniczka się nie podwinęła, buty na koturnach. Masakra. Ale dałem radę. Ona też wygląda na szczęśliwą znów będąc we własnym ciele.

***

To był koszmar! Co dzień rano ten sam problem, przez siedem dni. I nie tylko rano były problemy by ogarnąć to ciało. Miało swoje instynkty i reagowało. Ja nie potrafiłam nad nim zapanować. Było dużo śmiechu bo Draco Malfoy gadał jak baba, jak to niektórzy uważali. No cóż. Mieli racje. Ale siedem dni wreszcie minęło i efekt uboczny zniknął. Cieszę się ogromnie. Zostały mi dwa dni do rozpoczęcia pierwszego zadania. Ciekawe co to będzie?

***

Oto nadszedł siedemnasty listopad dzień rozpoczęcia pierwszego zadania turnieju Trójmagicznego.
Zawodnicy zostali pokierowani do namiotu dla zawodników. Blaise,Ginny, Trudy, Draco, Perrie i Markus właśnie weszli do tegoż namiotu życzyć powodzenia Hermionie, oraz pozostałym zawodnikom. Porozmawiali jeszcze chwile i wyszli. Kilka minut później do namiotu wszedł Minister Knot który nadzorował tego roczny Turniej. Zaraz za nim wszedł Snape oraz pozostali opiekunowie swoich szkół.
-Stańcie tu w kole. Panny Zabini Hermiona i Lena, następnie panna Lomessa, dalej pan Mins, pan Irwin i pan Korin. - Ustawili się tak jak ich poprosił. - Losujemy. - Wyciągnął w stronę Miony błękitny worek. Zanurzyła rękę, chwyciła coś i wyciągnęła. Rozsunęła palce a Knot powiedział - Biały Kieł. - Następnie Lena losowała. - Lew Morski. - Skomentował Minister. - Pingwin Abewerejski. - Powiedział patrząc na Camil, następnie rękę do worka wsadził Ryan. - Albinos Wiedeński. - Nikolas z lekką niepewnością wsadził rękę do worka i wyciągnął. - Tryton Pospolity. I ostatni - Tayler wyciągnął ostatnią figurkę znajdującą się w worku i powiedział. - Czerwonooki Niedźwiedź Fess. - To co on nazwał niedźwiedziem wcale nie wyglądało na niedźwiedzia. -Figurki te przedstawiają stwory z którymi musicie się zmierzyć i zdobyć Złotą Skrzynkę. Panno Zabini. - Położył swoją rękę na ramionach Hermiony. - Jeśli jest pani gotowa, może pani zaczynać. - Powiedział i wyszli z namiotu, a po chwili dało się słyszeć dźwięk jaki towarzyszy przy teleportacji.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że tak późno, ale wena mnie opuściła.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

Daj komentarz

Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)