Wojowniczka Slytherinu

Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.

niedziela, 23 listopada 2014

VII

Gdy się obudziłem była 7:50. Upss znowu zaspałem. Ale z pewnością nie tylko ja. Poszedłem obudzić wszystkich przyjaciół, byli niezadowoleni. Następnie wróciłem do siebie wziąłem szybki prysznic i ubrałem. Wyszedłem z dormitorium w tym samym momencie co wszyscy. Zdziwieni roześmialiśmy się. I udaliśmy na śniadanie na które i tak byliśmy już spóźnieni była 8:10. Od 10 minut trwa śniadanie. Zdziwiłem się gdy okazało się że nasza siódemka była ostatnia. Szliśmy właśnie w stronę naszego stołu który nie stał tam gdzie wczoraj a na swoim stałym miejscu pod ścianą z lewej strony, obok Gryfonów. Nie mam pojęcia czemu wczoraj stał w tym miejscu. Zauważyłem że Hermiona niepewnie zerka w stronę stołu nauczycieli.
-Spokojnie Snape nie jest taki jak MacGonagall. Nie ochrzani nas za spóźnienie. - Od razu się rozluźniła. Gdy usiedliśmy do stołu odezwał się Dumbeldore.
-Witam naszych śpiochów. Chciałbym jeszcze raz wszystkich powitać w kolejnym roku w Hogwarcie. Ten rok będzie inny niż pozostałe. Będzie wyjątkowy. W tym roku skupiamy się przede wszystkim na Międzynarodowej Współpracy Magicznej Zawieraniu Przyjaźni z uczniami innych szkół. Dziękuję. - Usiadł i zajął się jedzeniem. My również. Śniadanie minęło w zadziwiającej ciszy. Nikt się dziś nie odzywał przy naszym stole. Wszyscy byli wykończeni po naszej imprezie. Do obiadu wszyscy siedzieliśmy w swoich pokojach. W tym czasie ja zastanawiałem się jak to będzie. Mam brać udział w Turnieju. I razem z Potterem będziemy dodatkowymi zawodnikami i najmłodszymi, z poza skali. Moje rozmyślanie przerwało ciche pukanie do drzwi.
-Proszę!
-Cześć Draco.
-Cześć Hermiona. O co chodzi?
-Tak się zastanawiałam. -Podeszła do mojego łóżka i usiadła na skraju. - To nie daje mi spokoju i wciąż myślę o tym co mi powiedziałeś w wakacje zanim wróciłeś do domu. - Wróciłem myślami do tego wydarzenia.

-Hermiona poczekaj. - Powiedziałem gdy zaczęła odchodzić od nas.
-Co? - Spytała i odwróciła się.
-Możemy porozmawiać?
-Jasne. Co jest?
-Czemu mnie tak traktujesz?
-Jak?
-Dobrze wiesz jak. Tak z dystansem, ozięble. Wiem wyzywałem cię. Ale wtedy nie wiedziałem tego co wiem teraz.
-To znaczy?
-Teraz wiem że jesteś taka sama jak ja. Pochodzisz z rodziny czarodziejów czystej krwi. Jesteś arystokratką i jesteś jedną z nas. Teraz wiem że to wszystko nie było prawdą. Teraz wiem że bezpodstawnie cię obrażałem. Cierpiałaś przeze mnie. Cieszyło mnie to. Ale teraz gdy wracam wspomnieniami do tego to nie jest mi do śmiechu. Jestem smutny i załamany. Nie wiem czemu tak się czuję. Ale ... Zmieniłem się. Odkąd zobaczyłem jak Blaise cię wprowadził i przedstawił jako siostrę coś we mnie pękło. Chcę żeby nasze relację się zmieniły. Zapomnijmy o tym co było, co działo się przez te trzy lata. Nie cofnę czasu. Nie zmienię nic. Nie zmienię przeszłości. Ale mogę zmienić przyszłość. Tylko proszę nie traktuj mnie tak. - Powiedziałem szczerze. Patrzyła przez chwilę na mnie  po czym bez słowa odeszła.

-Mówiłem szczerze.
-Wiem. - Spojrzałem na nią zaskoczony. - Widziałam to w twoich oczach. - Powiedziała cicho.
-Więc skoro wiedziałaś to czemu?
-Czemu wtedy odeszłam? - spytała a ja pokiwałem głową. -Nie wiem. Ale chyba musiałam to przemyśleć. Ale po tym co się stało na Mistrzostwach byłam już pewna wszystkich swoich myśli. - Po raz kolejny wróciłem myślami do przeszłości.

-Tak! Irlandia wygrała!
-Irlandczycy górą!
-Najlepsi!
Ze wszystkich stron słyszałem jak ludzie krzyczą i cieszą się z wygranej Irlandii. Ojciec gdzieś zniknął zaraz po ogłoszeniu wyniku. A my właśnie szliśmy do naszego namiotu ciesząc się, skacząc, krzycząc i wiwatując. Ojciec załatwił nam że możemy spędzić dużo czasu z drużyną zwycięską. Więc czuję że dzisiaj będę się naprawdę świetnie bawić. Nagle zauważyłem że Hermiona zniknęła odwróciłem się i zobaczyłem jak jest odciągana przez kogoś w mniej zatłoczone miejsce. Poszedłem za nimi. W końcu napastnik musiał puścić jej usta bo usłyszałem.
-Co ty odwalasz?! Ała! - chyba ją śmieć uderzył.
-Przez ciebie straciłem siostrę. - Weasley. Nie widziałem go ale poznałem po głosie. plask i jej jęk - A teraz jest tutaj wraz ze śmierciożercami. Z tymi łajdakami, Malfoy'em, Higginsem, i z wami. - kolejne uderzenie i jęk Miony - Zachciało ci się do prawdziwej rodzinki iść. Wiesz jesteście siebie warci razem z Blaise'm i resztą. Ale wiesz co? Ty mi zapłacisz za to że straciłem siostrę. - Nie widziałem co robi, ale wszystko słyszałem. Podejrzewałem co zamierza. - Boli prawda?!
-Zostaw mnie! Puść mnie! Ratunku!
-Zamknij się albo zaraz sam zamknę ci te usta! - W tej chwili już nie wytrzymałem. Wyszedłem z ukrycia i zobaczyłem jak ten cały Weasley dobiera się do Hermiony. Ona miała czerwony policzek i trzymała się za brzuch. Jak śmiał ją uderzyć!
-Zostaw mnie. - Powiedziała cicho łamiącym się głosem a po jej policzkach płynęły łzy. Już chciał coś powiedzieć ale się odezwałem.
-Nie słyszałeś! Puść ją!
-Malfoy! Chcesz zobaczyć jak się z nią zabawiam? Też jej nienawidzisz prawda?! Plugawa nic nie warta szlama!
-Nie jest szlamą. Jest arystokratką. Jest wyżej ceniona niż ty i twoja rodzina. Prócz Ginny. A teraz ją zostaw w spokoju!
-Bo co mi zrobisz?!
-Cruccio - Powiedziałem wymierzając w niego różdżką. - To i jeszcze więcej. - Powiedziałem. -To twoje? - spytałem podnosząc jego różdżkę - Wiesz chyba nie będzie ci już potrzebna.
-Draco. - Usłyszałem cichy szept Hermiony.
-Jak śmiałeś ją uderzyć śmieciu. - Kopnąłem go w brzuch, a potem jeszcze raz. - Zapamiętaj Weasley. Nie zbliżaj się do niej. - Złamałem jego różdżkę na pół i rzuciłem nią w niego. - Chodź Hermiona. - Podszedłem do niej i wziąłem ją na ręce. Pobiegłem szybko do naszego namiotu tak by nikt nas nie zauważył. Położyłem na łóżku. Dałem eliksir na uśmierzenie bólu i trochę po czarowałem. Po 10 minutach czuła się już lepiej.
-Dziękuję Draco. - Powiedziała cicho. - Gdyby nie ty to ...
-Ciiii nie myśl o tym. - Podszedłem do niej, usiadłem na skraju łóżka i przytuliłem. Ja się naprawdę zmieniłem. Nie jestem już tym samym chłopakiem co przed wakacjami. Ona mnie zmieniła i nawet o tym nie wie.
-O czym myślisz?
-Zmieniłem się. Ty zmieniłaś mnie. I chyba... Chyba coś ... zaczynam ... Ja chyba ... do ciebie ...
-No wyrzuć to z siebie. - Powiedziała a ja ją pocałowałem. Była w szoku, ale po chwili oddała pocałunek. - Wow. - Powiedziała gdy się od siebie oderwaliśmy. - Muszę się napić. - Powiedziała i wyszła do naszych przyjaciół. Gdy wyszedłem z namiotu zauważyłem ją trzymającą w ręku butelkę Ognistej. Tańczyła w kole pijąc co chwilę. Była taka szczęśliwa. Na moment nasze spojrzenia się spotkały uśmiechnęła się tajemniczo, wypiła do końca zawartość butelki i wskoczyła na stół. Zaczęła na nim tańczyć. Gdyby nie jej brat to pewnie zaczęła by się niezła zabawa. Ale i tak ona, ja i cała reszta wyśmienicie się bawiliśmy.

-Co cię w tym uświadomiło? I co konkretnie masz na myśli? - Spytałem
-Twoje zachowanie. Uratowałeś mnie przed Ronem. Nie powiedziałeś o tym Blaise'owi choć wcale cię o to nie prosiłam. Pomogłeś mi. I pocałowałeś. Ale zastanawia mnie jedna rzecz.
-Mianowicie jaka? - Spytałem. Gdyż już otwierała buzię by mi odpowiedzieć drzwi do mojego dormitorium się otworzyły a do środka wszedł Blaise.
-Czas na obiad. - Powiedział i czekał aż wyjdziemy. W Salonie już wszyscy czekali. Razem udaliśmy się do Wielkiej Sali. Przed wejściem stali Lena, Elizabeth, Nikolas, Ryan i Kain.
-Czekaliśmy na was. - Powiedziała Lena. Wszyscy razem weszliśmy do Sali i usiedliśmy przy naszym stole. Po obiedzie wszyscy razem wyszliśmy z Sali, ja pociągnąłem Mionę za rękaw i udaliśmy się na błonie.
-To co chciałaś powiedzieć?
-Że coś mnie zastanawia.
-Co takiego?
-Czy ty coś do mnie czujesz Draco? - Spytała a mnie wmurowało.

-----------------------------------------------------------------------------------------------

I jest kolejny. Pamiętajcie żeby komentować. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Daj komentarz

Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)