-Draco!
-Jak to możliwe stary?
-Nie mam pojęcia Blaise. Naprawdę. To ... To było szokiem dla nas wszystkich.
-Ale i tak zniosłeś to lepiej niż Potter. Widzieliście jego reakcję? Nie, tylko nie to. O nie jestem skończony. To nie może być prawda. - Markus zaczął udawać jego głos.
-Markus wystarczy. - Powiedziała Perrie. - Nie wiem czy mam ci gratulować, czy nie.
-Oczywiście że możesz. Od zawsze marzyłem żeby wziąć udział w tym Turnieju. I teraz mam okazję. - Powiedziałem z uśmiechem. - Nie martw się kochanie. - Powiedziałem do Miony i ją pocałowałem.
-No właśnie! Od kiedy jesteś z moją siostrą?!
-Od wczoraj. - Powiedziałem z uśmiechem przytulając się do Miony od tyłu.
-A kiedy zamierzaliście nam to powiedzieć?
-Dzisiaj. - Odpowiedzieliśmy razem.
-Jasne bo uwierzę. Nie chcieliście nam mówić.
-Blaise, braciszku nie gniewaj się.
-Ja mam się gniewać? Je się nie będę gniewać, bo wiem że jest przy tobie dobry człowiek. Mój przyjaciel. - Ze wszystkich stron dało się słyszeć gratulacje. Jak i od naszych przyjaciół, jak i od wszystkich Ślizgonów. Dopiero teraz dotarło do mnie że staliśmy na środku Salonu, otoczeni ciekawskimi uczniami.
-Gratulacje Draco. Wreszcie znalazłeś swoją Księżniczkę. - Podeszła do nas Aleksis.
-Na to wygląda. - Powiedział Ian który właśnie do nas podchodził. Tak znalazłem Moją Księżniczkę. Tylko nie wiadomo czy ze mną wytrzyma. - Szczęścia w związku. - Powiedział z uśmiechem. - I powodzenia i szczęścia w Turnieju.
-Dzięki. Tobie również się przyda.
-Dzięki. Niech wygra lepszy co?
-Niech wygra lepszy.
-Za Draco i Iana którzy są reprezentantami Hogwartu w Turnieju Trójmagicznym! Niech zwycięży najlepszy! Niech to będzie jeden z naszych! Niech wygra Ślizgon! - Krzyknął Kris wznosząc w górę kielich, pozostali Ślizgoni również mieli kielichy, a i w nasze ręce po chwili trafiły.
-Za Draco i Iana! - Powiedzieli wszyscy i upili łyka.
-Za mojego Draco. - Powiedziała Miona i mnie pocałowała.
************
Następnego dnia o 18:00 do Hogwartu przybyła Rita Skeeter. My jako zawodnicy musieliśmy się stawić by przeprowadziła z nami wywiad do Proroka Codziennego.
-Jak przepięknie dobrana ósemka. - Powiedziała po zrobieniu zdjęcia. - Witam. Nazywam się Rita Skeeter. - Podała każdemu z nas po kolei rękę na powitanie. - Pisuję do Proroka Codziennego. Ale to pewnie wiecie. To was nie znają. Wy jesteście teraz sensacją. Jakie zagadki drzemią pod tymi policzkami? Jakie tajemnice kryją się pod tymi mięśniami? Jakie myśli kłębią się pod tą czupryną? Jakie pokłady odwagi? Co nakręca mistrza? Słowem: Co wam tam w duszy gra? Sama chciałabym to wiedzieć nie wspominając o moich czytelnikach. Więc kto pierwszy? Niech będzie ten dzieciak. - Złapała Pottera i zaciągnęła w miejsce gdzie będzie przeprowadzać wywiad. Po 15 minutach wyszła i wzięła Cedrika. On wyszedł po 10 minutach, a Rita podeszła do nas. - Viktorze można?
-Oczywiście. - Z nim rozmawiała 20 minut. Kolejne 15 spędziła z Kainem którego poprosiła. - Następny, nich będzie Ślizgon.
-Ale jest nas dwóch. - Odezwałem się.
-No to chodź ze mną. - Powiedziała i weszła do schowka na miotły. Lepszego miejsca znaleźć nie mogła. - Siadaj. - Zrobiłem jak kazała. - Nie pogniewasz się jak użyję samo notującego pióra?
-Nie.
-Dobrze. Więc powiedz. Jak się nazywasz?
-Draco Malfoy.
-Powiedz mi Draco, ile masz lat?
-14.
-Jak myślisz? Co teraz czują twoi rodzice?
-Myślę że są ze mnie dumni. Od wielu lat wiedzą, że moim marzeniem jest wziąć udział w Turnieju Trójmagicznym. I teraz biorę w nim udział. Ale nie z własnej woli. Czara Ognia rzuciła mi wyzwanie. Wybrała mnie dodatkowo.
-Myślisz że sobie poradzisz?
-Myślę że tak.
-Twoi przeciwnicy są znacznie starsi od ciebie, z wyjątkiem tego Gryfona.
-Tak wiem.
-Boisz się?
-Nie. Dla mnie to nic takiego. Kocham niebezpieczeństwo i adrenalinę. A ten Turniej właśnie to mi daję. Poczucie niebezpieczeństwa napawa mnie radością, ekscytacją. To coś wspaniałego. Niesamowite uczucie.
-Nie wątpię. A jednak jesteś tu całkiem sam. Zdany tylko i wyłącznie na siebie.
-Nie jestem sam. Są przy, mnie bliskie mi osoby. Moi przyjaciele. I moja dziewczyna. Wspierają mnie.
-Masz dziewczynę?
-Tak.
-Kto jest tą szczęściarą?
-Hermiona Zabini.
-To wszystko dziękuję.
-Dziękuję. Do widzenia.
-Do widzenia. - Odpowiedziała mi a ja wyszedłem i udałem się do Lochów. W Salonie nikogo nie było. Pewnie wszyscy siedzieli na kolacji. Wszedłem do swojego dormitorium a następnie do garderoby by się rozebrać. Zdjąłem szatę i usłyszałem.
-Draco.
-Nie powinnaś być ze wszystkimi w Wielkiej Sali na kolacji? - Powiedziałem i wyszedłem z garderoby poluźniając krawat. Uśmiechnąłem się do mojej dziewczyny.
-Nie cieszysz się na mój widok?
-Nawet nie wiesz jak bardzo jestem zadowolony że nie poszłaś. - Zbliżyłem się do łóżka na którym leżała i ją pocałowałem.
-Zastanawiałeś się jak to będzie?
-Ale co?
-No to wszystko. Cały Turniej. I to jak będzie gdy on się zakończy.
-Jeszcze nie. A ty?
-Przed chwilą.
-I co?
-Będziesz sławny. Najmłodszy uczestnik Turnieju Trójmagicznego. Przejdziesz do historii, nawet jeśli nie wygrasz.
-Nie wierzysz we mnie - powiedziałem i zawisłem nad nią.
-Wierzę. Ale wszystko może się wydarzyć. - Chciała jeszcze coś powiedzieć ale ją pocałowałem. Nasz pocałunek był zachłanny, dziki, a zarazem namiętny i czuły. Nie wiem ile czasu minęło nim się od siebie oderwaliśmy.
-Myślę że Turniej dostarczy mi tego czego oczekuję. Oraz zaskoczę jutro dużo osób. W tym nasze rodziny.
-Co?
-Powiedziałem Ricie że jesteś moją dziewczyną.
-Teraz nam nie da spokoju.
-Chyba masz rację. Ale czasu już nie cofnę. - Pocałowałem ją jeszcze raz i położyłem się obok niej. - Podejrzewasz jakie może być pierwsze zadanie?
-Słyszałam jak Ron coś mówił Seamusowi o smokach, że to będzie pierwsze zadanie. I że jego brat Charli zajmuje się nimi w Rumuni. Sprowadzą po jednym dla każdego. Więc to będzie pierwsze zadanie. Draco błagam uważaj na siebie. Nie chcę cię stracić.
-Ja ciebie też nie chcę stracić Księżniczko. I tak będę uważał. Będę najlepszy zobaczysz. Wygram. - Powiedziałem z uśmiechem pewny siebie.
-Jesteś taki pewny siebie.
-Jestem.
-I to w tobie kocham Draco. Ale nie tylko to.
-A co kochasz we mnie najbardziej? I dlaczego?
-Oczy. Zakochałam się w Twoich oczach. To po nich rozpoznajesz człowieka.
-Możesz jaśniej? - Zaśmiała się lekko i zaczęła mówić.
-Oczy są zwierciadłem duszy. Nie zakochuj się w wyglądzie bo z wiekiem on się zmieni, może dana osoba przytyje lub schudnie. Straci rękę albo nogę. Nie zakochuj się w charakterze, bo z czasem każdy się zmienia i zmienia się jego charakter. Nie zakochuj się we włosach, bo z różnych przyczyn dana osoba może je stracić, a na starość osiwieje. Zakochaj się w oczach one zawsze pozostają takie same. Przez całe życie.
-Wiesz co? - Uśmiechnąłem się. - Póki nie spojrzałem w twoje oczy, nie wiedziałem jaki jest mój ulubiony kolor. Teraz wiem błękitny.
-Kiedyś miałam piwne oczy.
-Wiem. Ale to nie były twoje prawdziwe oczy, dlatego się w nich nie zakochałem. Zakochałem się w nich, zakochałem się w Tobie w chwili w której weszłaś do pokoju Blaise'a. - Uśmiechnęła się. A ja po raz kolejny dzisiejszego wieczora złączyłem nasze usta. Rozmawialiśmy tak jeszcze bardzo długo. W końcu zasnęliśmy wtuleni w siebie.
************
Wszedłem do pokoju Draco z zamiarem obudzenia go. Ale to co zobaczyłem mnie zszokowało.
-Trudy! Przynieś aparat szybko!
-Co? - podbiegła do mnie z aparatem w ręku.
-Muszę coś uwiecznić. - Powiedziałem i wszedłem do pokoju przyjaciela.
-Jak słodko. - Powiedziała na widok pary leżącej na łóżku. Zrobiłem im kilka zdjęć. A później obudziłem.
-Czas na śniadanie gołąbeczki!
-Co? Blaise idź stąd. - powiedziała Miona wtulając się jeszcze bardziej w Draco.
-Nie no już. Mamy lekcję
-Od kiedy tak ci się spieszy na Zielarstwo? - Spytał Draco. - Nieważne już wstajemy. - Powiedział i wstał, a Miona poszła w jego ślady i udała się do swojego dormitorium, a my postanowiliśmy zaczekać na wszystkich w Salonie. Po 20 minutach szliśmy spóźnieni na śniadanie. Po śniadaniu udaliśmy się do szklarni na lekcję Zielarstwa. Na lekcji zauważyliśmy że Potter pokłócił się z Weasley'em. Bliznowaty został sam. I jeszcze ten wywiad. Crab i Goyl niźle się spisali. Rita uwierzyła we wszystko co jej powiedzieli, a Potterowi nie uwierzyła.
************
Minęło 6 dni od naszej rozmowy wieczornej w moim dormitorium. Od tamtego dnia powtarzało się to codziennie. Właśnie mieliśmy przerwę. Ja, Blaise, Markus, Crab, Goyl, Trudy, Miona, Ginny i Perrie staliśmy na dziedzińcu i rozmawialiśmy.
-Patrzcie Potter idzie.
-Straszny z ciebie dureń wiesz! - Potter powiedział do Rona.
-Tak sądzisz?
-Tak.
-Coś jeszcze?
-Tak trzymaj się ode mnie z daleka.
-Niema sprawy. - Krótka wymiana zdań tych dwóch pajacy mnie śmieszyła.
-Co taki spięty Potter? Założyłem się z ojcem że nawet 10 minut Turnieju nie wytrzymasz. On sądzi inaczej. Daje ci najwyżej 4.
-Nie obchodzi mnie co myśli twój ojciec. Po za tym ty również bierzesz udział w Turnieju.
-Ja to co innego. Dam sobie rade. Lepiej od Ciebie. - W tym momencie podeszła do mnie Hermiona i wtuliła w mój bok.
-Jakiś problem Potter? Ron cię olał? Oj biedactwo. Jesteś sam. Dasz sobie radę? Wątpię. - Zaśmiała się.
-Jesteś podła tak samo jak cala twoja rodzina i przyjaciele.
-A co masz z tym problem? Jak chcesz możemy to załatwić. - Podeszła do niego. Stanęła za nim i wyszeptała do ucha. - Tu i teraz. Nie. Ty byś nie dał rady. - Powiedziała z uśmiechem i wróciła na swoje poprzednie miejsce, czyli w moje ramiona. On się odwrócił i odszedł. - Tak uciekaj! Tylko to potrafisz! Dobrze wiesz że gdyby nie ja to byś już dawno razem z Weasley'em piach gryźli. - Zaśmiała się.
-Chodź tu ty Moja Księżniczko. Diabolino. - Powiedziałem i pocałowałem ją. - Moja Diabelna Księżniczka.
-Księżniczka z Piekła Rodem. - Powiedziała i ponownie wpiła w moje usta.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I dziewiąty rozdział już jest. Zadowoleni?
Czytasz = Komentujesz
:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz