Wojowniczka Slytherinu

Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.

piątek, 21 listopada 2014

IV

Zostałem obudzony przez trzy małe wredne ale zarazem wesołe skrzaty. Co ja gadam? Od kiedy ja na skrzaty mówię że są wesołe? Co mi Blaise dosypał wczoraj do Ognistej? Otworzyłem leniwie oczy.
-No nareszcie śpiochu! - Krzyknął Blaise przyprawiając mnie o niemiłosierny ból głowy.
-Człowieku weź się zlituj. Kaca mam, łeb mnie boli a ty się drzesz. Po za tym, ciebie głowa nie boli o tych śmiechów skrzatów i wszystkiego ogółem?
-Bolał.
-To co zrobiłeś że nie boli?
-Czym się strułeś tym się lecz. - Powiedziała uradowana Hermiona podając mi butelkę Ognistej.
-Wariaci. - Powiedziałem ze śmiechem odbierając od niej butelkę.
-Możliwe. Ale powiedzieć ci coś w sekrecie?
-No dajesz.
-Tylko wariaci są coś warci.
-Dokładnie. Moja siostra dobrze gada nie?
-Od kiedy ty taka jesteś Granger? Pijesz z nami Ognistą, na kaca później ją też pijesz i to w dodatku ty ją polecasz, a wręcz nas namawiasz i taka gadka. To do ciebie nie podobne.
-Tylko nie Granger.
-A przepraszam. Nie myślę o tak wczesnej porze.
-Wczesnej porze powiadasz? Jest 17.
-Co? - Zdziwiłem się.
-No tak. Jak poszliśmy spać było coś po 6 rano, a pijani spaliśmy długo. - Wytłumaczyła mi siostra.
-A ty najdłużej kuzynku.
-No wiecie w takim stanie też mi się ciężko myśli.
-Tobie się zawsze ciężko myśli brat!
-Trudy nie przesadzaj. - Warknąłem na siostrę.
-No spoko, tylko żartuję. Brat wyluzuj. I tak Miona poznała cię od najgorszej strony więc ...- Urwała pod naciskiem mojego spojrzenia. - No dobra już nic nie mówię. Milczę brat. Milczę jak grobowa deska.
-To porównanie mogłaś sobie odpuścić wiesz?
-Wiem brat. Wiem. Ale życie trzeba czymś pokolorować.
-I grobowa deska ma z tym coś wspólnego?
-Tak. - Powiedziała z uśmiechem.
-Jesteś dziwna.
-Tak samo jak ty brat. No co tak patrzysz? Bliźniaki mają dużo wspólnego ze sobą. - W tym momencie strzeliłem facepalma.
-Serio siostra, serio? - Ona już nic nie odpowiedziała. Prawie zawsze tak się kończy nasza rozmowa jeśli któreś z nas jest w złym nastroju.
-Ciekawa wymiana zdań. Naprawdę. Oni tak zawsze? - Spytała Hermiona.
-Tylko wtedy kiedy jedno z nas ma zły humor, a drugie wręcz tryska radością. - Odpowiedziałem.
-A wracając do tego co powiedziałeś wcześniej. Tak zmieniłam się. Nawet jeśli tego nie chciałam i tak bym się zmieniła.
-Dlaczego? - Spytałem nie rozumiejąc o co jej chodzi.
-Gdy mnie porwano, podano eliksir. Zmienił on mój wygląd i ukształtował fałszywy charakter. Wygląd zaczął się szybciej zmieniać na prawdziwy. Zaczął się zmieniać już w Hogwarcie w połowie roku. A charakter dopiero teraz zaczyna mi się zmieniać. Będę na wszystko inaczej patrzeć. Spoglądać z innej perspektywy. To jest, będzie dla mnie trudny czas. I potrzebuje mieć przy sobie osoby, którym, mogę zaufać i które będą mnie wspierać ze wszystkim i w razie potrzeby powstrzymać przed nieprzyjemnymi sytuacjami. Mogę się nie kontrolować. Może zdarzyć się wszystko.
-Masz we mnie wsparcie siostra przecież wiesz.
-I we mnie też. - Powiedziała Lena
-We mnie również. - Trudy również ją wsparła.
-I we mnie. - Powiedziała uradowana Perrie. - W końcu ktoś normalny w tym towarzystwie.
-Nie byłbym taki pewien.
-Czemu?
-Bo to moja siostra Perrie. Nie zapomnij o tym. A nikt z rodziny Zabini nie jest normalny.
-We mnie też masz wsparcie piękna. - No a jakże mogło by być inaczej. Zostałem tylko ja z Markusem. O tym jak mnie będzie postrzegać liczą sekundy. A im wcześniej tym lepiej. Tylko czemu mi na tym zależy? Co ona w sobie ma? Co w niej takiego jest, czego nie było wcześniej?
-We mnie też masz wsparcie. - Powiedziałem. Wszyscy byli trochę zdziwieni tym że się odezwałem, ale Hermiona się uśmiechnęła lekko, jakby na tym jej zależało żebym to powiedział. Ale czemu?
-I we mnie. - Powiedział Markus.
-Dziękuję. To miłe z waszej strony. Ale wiecie że nie musicie? Nie chce was namawiać ani nic.
-Ale chcemy. - Odezwałem się ja, Nik, Trudy i Perrie w tym samym czasie.
-Chcemy rozumiesz Miona? - Lena uśmiechnęła się do niej mówiąc to.
-Rozumiem i dziękuję. - Do 19:00 siedzieliśmy w pokoju gadaliśmy na różne tematy i popijaliśmy Ognistą od czasu do czasu. Później zeszliśmy na kolację. Rodzice Blaise'a już wrócili do domu. A w kuchni siedziała Synthia.
-Dzień dobry Pani Zabini. - Powiedzieliśmy w miarę równo ja, Trudy, Nik, Perrie i Markus.
-Dzień dobry ciociu.
-Cześć mamo.
-Dzień dobry.  -Powiedziała nieśmiało Hermiona.
-Cześć dzieciaki. - Odpowiedziała nieco zdziwiona. - Siadajcie, zaraz będzie podana kolacja. - Po chwili do pomieszczenia wszedł Urlich i powtórzyła się ta sama sytuacja.. Nie powiem było to dziwne. Jak ludzie potrafią być zgrani. Najpierw mówią jedne osoby te najmniej ważne. Następnie te trochę ważniejsze. A na koniec najważniejsze. Po przyjściu Pana domu do kuchni skrzaty wzięły się szybciej za robotę i już po 5 minutach podawali kolację na stół. Nie minęły nawet 3 minuty od kąt skrzaty odeszły a w okienko zaczęła stukać sowa. Hermiona była zdziwiona i szybko podeszła do okna i wpuściła sowę ta rzuciła jej list pod nogi i usiadła na parapecie.

************

Właśnie zaczęliśmy jeść kolację kiedy w szybę zaczęła pukać sowa. Od razu ją rozpoznałam, zdziwiłam się i to bardzo. Szybko podeszła do okna wpuszczając ją do środka ta rzuciła mi list pod nogi podniosłam go usiadłam i zaczęłam czytać.

Hermiona!
Jak się czujesz po wczorajszym? Wszystko z Tobą w porządku? Ron nie miał prawa się tak zachować. Co on sobie myślał? Od wczoraj siedzi w swoim pokoju i się do nikogo nie odzywa, nawet do Harry'ego chociaż wie, że ten trzyma jego stronę. Zresztą zawsze tak będzie. Harry zawsze będzie trzymał się Rona. W końcu Ron był pierwszą osobą którą poznał, nie licząc Hagrida. Są przyjaciółmi. Wiem też byłaś ich przyjaciółką. Postąpili jak postąpili mówi się trudno. Ty byś widziała Rona wczoraj jak się obudził. Był taki wściekły na Freda że rzucił w niego zaklęciem, że ten musiał się przed nim teleportować co chwilę w inne miejsce, a że Ron nie jest najlepszy w deportowaniu się to biegał za nim po całej chatce i okolicach a Fred miał chwilę odpoczynku. Czasem próbował się deportować do niego. To jak się deportował to kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią że spadał na tyłek, nie wiem jak on to robi, albo deportował się i wpadał  na ścianę. No jak? Ja się pytam jak? Jak można być takim gamoniem? Tak wiem właśnie obrażam własnego brata ale mam to gdzieś. Ale był ubaw. W końcu sobie odpuścił i zamknął w pokoju. Ale to nic. Według mnie może tam spędzić całe wakacje. Fred i George kazali Ci przekazać że nie chcą mieć jak na razie z Tobą kontaktu. Może później ale to nie jest pewne. Mówią że raczej nie. Odpowiedź Rona i Harry'ego znasz była dość wyraźna wczoraj i jej nie zmienili i nie zmienią. Sama wiesz jak oni ich nienawidzą. Wiem Ty też ich nienawidzisz, albo raczej powinnam powiedzieć nienawidziłaś kiedyś, bo teraz jesteście rodziną. A jeszcze Malfoy i Higgins w to wchodzi to już w ogóle masakra. Nie wiem jak Ci tam jest i jak to będzie kiedy reszta bandy Blaise'a się dowie, ale mam nadzieję że to zniesiesz, chyba że oni Cię zaakceptują co moim zdaniem będzie dziwne. Ale wiesz to tylko moje zdanie. Wiem jestem dziwna. I chyba jako jedyna odstaję od rodziny. I właśnie dlatego chcę Ci powiedzieć że nie patrząc na przeciwności losu ja mam zamiar nadal być Twoją przyjaciółką. A Ty moją? Też prawda? Mam nadzieję. Seamus każe mi napisać że on również Cię będzie wspierał i ma zamiar być Twoim przyjacielem na dobre i na złe. Wiesz on chce Ci zastąpić Rona I Harry'ego. Luna z Nevilem unikają tego tematu. Mówią że nie chcą się pogrążać za bardzo i rozmyślać zbyt długo na ten temat. Jak  na razie Cię nie nienawidzą. Powiedzieli że zobaczą jak to będzie w szkole. Ale w wakacje jeśli znajdziesz czas to z chęcią się spotkają z Tobą, z resztą my też. Pamiętaj masz nas. Mnie, Seamusa, Nevila i Lunę.
Twoja Ginny :)

Szybko wzięłam się za odpisanie jej.

Hej Ginny!
Dziękuję, dobrze. A wręcz wyśmienicie. Jak wróciłam wczoraj to Blaise znalazł mnie zapłakaną w pokoju. Pogadaliśmy trochę. Pocieszył mnie. Jest dobrze. Naprawdę dobrze. Powiedział mi później że teraz są u nas Draco, Trudy, Nikolas, Markus i Perrie. Zaprowadził do swojego pokoju przedstawił nas sobie. Było miło. Żadnej chamskiej odzywki. Popiliśmy trochę pogadaliśmy. Było naprawdę miło. Zachowywali się jak nie oni, może dlatego że Blaise im groził żeby mu siostry nie wyzywali. Nie mam pojęcia. Heh można się było tego spodziewać po Ronie. I po Harry'm zresztą też. Naprawdę wesoło mieliście. Po Fredzie i Georgu się tego nie spodziewałam. Ale trudno ich decyzja uszanuję ją. Nevila i Lunę jak najbardziej rozumiem. A Tobie i Seamusowi dziękuję.
Hermiona ;)

Gdy napisałam list dałam go sowie a ta odleciała. Zamknęłam okno i usiadłam z powrotem do stołu i zaczęłam dalej jeść kolację.
-Co chciała Wiewióra? - Szepnął Blaise.
-Na pewno nic od Ciebie. - Odszepnęłam. I tak zaczęła się nasza cicha rozmowa której treść tylko nasza dwójka zna
-No weź bratu nie powiesz?
-Martwiła się o mnie. O to co się stało wczoraj. I pisała ogólne przemyślenia całej ósemki.
-I?
-Ona, Seamus nie zamierzają zrywać ze mną przyjaźni, wręcz przeciwnie chcą ją pogłębić nawet jeśli ma to znaczyć że Fred, Georg, Ron i Harry nie będą chcieli jej znać. Tym samym wyżej wymieniona czwórka nie chce mnie znać, a ostatnia dwójka nienawidzi. A Luna z Nevilem powiedzieli że zobaczą jak to będzie w szkole ale z chęcią w wakacje się ze mną spotkają.
-Aha. To masz naprawdę super przyjaciółkę. Pozdrów ją ode mnie następnym razem.
-Czy my wam nie przeszkadzamy? - Odezwał się ojciec zły o to że szeptamy do siebie w towarzystwie.
-Nie. Czemu pytasz ojcze? - Chyba właśnie pierwszy raz powiedziałam to nagłos. Pierwszy raz nazwałam Urlicha tatą.
-Nic. - Powiedział trochę zmieszany.
-Tata po prostu się cieszy że odnalazłaś się tutaj i masz dobre stosunki z bratem kochanie. Prawda Urlich?
-Co? Ymm Tak. Tak kochanie. Cieszę się że dogadujesz się z bratem. - Reszta kolacji minęła w spokoju. Po posiłku wszyscy udaliśmy się do pokoju Blaise'a. Właśnie nalewał Ognistej do szklanek kiedy w okno zaczęła stukać sowa.
-To pewnie do Ciebie Miona. - Powiedział Blaise.
-Pewnie masz rację. - Wstałam otworzyłam okno odebrałam list od sowy która grzecznie czekała na parapecie. Usiadłam w fotelu, wzięłam łyka Whisky i zaczęłam czytać.

Cieszę się że u Ciebie się tak dobrze układa. Czyli Blaise jednak ma serce? Hahahaha Wybacz musiałam. Miło że się z nim dogadujesz i z Draco i resztą. Ale nurtuje mnie kilka pytań. Kim jest Nikolas? Od kiedy Ty pijesz? I co pijesz? Jeśli można wiedzieć. Tak, ale teraz po Ronie  i Harry'm nie można się już niczego spodziewać są nie przewidywalni obaj. Harry nie wiadomo o co zaczął się wściekać i zaczął tłuc wszystkie naczynia w kuchni. Dobrze że mamy Freda i Georga. Ogarnęli go, dali coś uspakajającego i nasennego i posprzątali wszystko. Ron wybiegł w końcu z pokoju. Tylko zrobił to tak że wszyscy go słyszeli. Wybiegł z krzykiem z pokoju przeleciał przez kuchnie, salon, korytarz i wybiegł z domu. Tak się darł że Harry'ego wybudził z pod wpływu tak silnego eliksiru. Georg pobiegł za Ronem, jeszcze nie wrócili,a wybiegli jakiś 30 minut temu. Fred został i podał kolejny raz Harry'emu eliksir by go uśpić. Fred jeszcze raz przeprasza w swoim imieniu i brata heh dziwnie to brzmi. Nevil i Luna cieszą się że nie jesteś na nich zła. I spoko. Razem z Seamusem Cię rozumiemy.
Gin

Zaczęłam pisać.
Też się cieszę Ginny. I tak Blaise ma jednak serce.
-Co? - Blaise zapytał.
-Co, co? - spytałam.
-Co ty powiedziałaś?
-Powiedziałam to na głos?
-Tak.
-Ups.
-Ale co jest o co z tym chodziło?
-Nic, nic.
-Mów.
-Nie.
-No mów.
-Bo pójdę do siebie.
-Ty nigdzie nie idziesz. Daj jej spokój Blaise. - Nik stanął w mojej obronie. A tak nawiasem mówiąc on chyba coś do mnie ma. Przystojny jest. Uśmiechnęłam się do siebie w myślach.
-Dobra.
-Gdzie ta kartka?
-Ta którą miałaś na kolanach?
-Tak.
-Wpadła do kominka.
-Co?
-Spaliła się. - Powiedziała Trudy
-Trudno, dużo nie napisałam. - Więc zacznijmy jeszcze raz. Nowa kartka i ...

Też się cieszę Ginny. I tak Blaise ma jednak serce. A tak nawiasem mówiąc powiedziałam to na głos przy wszystkich. Chyba będę się potem musiała tłumaczyć bratu. hehe No. Ze wszystkimi załapałam świetny kontakt od razu. Nawet z Draco, tak mi się wydaję. Chociaż nie wiem. Zobaczy się w niedalekiej przyszłości jak to będzie. Nikolas to kuzyn Draco i Trudy z Bułgarii. Przyjechał do nich na wakacje a że oni przyjechali do nas to przyjechał z nimi. Ognistą. I szczerze mówiąc od dnia w którym znalazłam się w tym domu. Nie nie myśl o mnie źle. Ani o nich. To nie ich wina. Ja się po prostu zmieniam. Z wyglądu od połowy 3 roku się zmieniałam. A mój charakter zaczął się zmieniać teraz. To trudne wiem. Napisz mi później o co tym dwóm chodziło.  Ale ja się nie gniewam na nich. Owszem przykro mi z tego powodu. Ale bliźniakom szczerze mówiąc nie mam nic do zarzucenia. A jak mogłabym być. Czasu potrzebuje każdy i to ja się cieszę że chcieliby ze mną trochę czasu w wakacje spędzić. I dziękuje. Wam obojgu.
Hermiona.
Ps. Masz pozdrowienia od Blaise'a

Dałam list sowie a ta odleciała od razu, nie zamykałam okna. Usiadłam na swoim miejscu i dołączyłam do małej dyskusji Nika, Leny, Trudy i Draco. Tylko Perrie, Markus i Blaise siedzieli cicho obserwując nas. Gdy dyskusje uznaliśmy za skończoną. Blaise włączył radio, wszystkim szklanki napełnił i wystawił 2 kolejne butelki Ognistej na stół. Zaczęliśmy tańczyć i pić, póki do pokoju nie wleciała sowa. Rzuciła list na mój fotel i usiadła na pustej już butelce po Whisky. Blaise wpadł na pomysł żeby upić tę sowę. Popierałam ten pomysł. Zaczęłam czytać list.

To naprawdę dziwne. Blaise ma serce. Żywi jakieś ciepłe uczucia do drugiej osoby. Troszczy się o kogoś. Dziwne. hahhhaha oj będziesz miała pogadankę z bratem. Ogółem fajnie że masz brata. A nawet dwóch i siostrę. Cieszę się Twoim szczęściem naprawdę. Seamus też. No to super że złapałaś z nimi kontakt przynajmniej nie będziesz sama. Wiesz Draco jest trudnym człowiekiem, bardzo ciężko go zrozumieć i jego potrzeby. Ale teraz gdy jesteś blisko niego może uda ci się go rozszyfrować. Oooo Nie wiedziałam że mają kuzyna. Przystojny? Rozumiem Cię. Teraz zachodzą w Tobie zmiany byś stała się prawdziwą sobą. To nie od Ciebie zależy. Georga z Ronem jeszcze niema. A Harry śpi w najlepsze. Fred go właśnie przeniósł do jego sypialni żeby nam w salonie nie przeszkadzał. Fred cieszy się z tego powodu. Aczkolwiek wiesz. W szkole lepiej nie odzywaj się do nich pierwsza. Więc jak będziesz miała czas to pisz to się spotkamy w piątkę. Ale nie masz za co. Pozdrowienia? Dla mnie? Od Blaise'a? Śmieszne.
Gin.
Ps. Też go pozdrów. ;)

Gdy skończyłam czytać spojrzałam przed siebie.
-Ej! Zostawcie już tą sowę! Jest tak pijana że boje się że nie doleci z moim listem.
-E tam. Nie przesadzaj siostra.
-Czy ty ją widzisz Blaise? Buja się na wszystkie strony.
-Hahahah No. Nawet ma czkawkę. - Trudy powiedziała wesoło. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. W końcu dali spokój sowie i zaczęli dalej tańczyć. 
-A Blaise.
-Co?
-Masz pozdrowienia. - Uśmiechnęłam się.
-Od Wiewióry?
-Nie od Pottera i Rona wiesz. Pewnie że od Gin.
-Spytaj czy wpadnie do nas ... - zamyślił się chwilę. - Po jutrze na dwa, trzy dni. Chyba że będzie chciała zostać dłużej. - Odszedł do reszty. A ja wzięłam się za odpisanie.

No zapewne będę miała. Już się boję. Chociaż jest możliwość że jutro nie będzie tego pamiętał, zresztą ja mogę mieć problem podobny, bo mogę nie pamiętać że z Tobą pisałam, ale listy mnie uświadomią. Też się cieszę. Ale jak na razie z Merry i Calem nie spędziłam dużo czasu. Oboje gdzieś tam wyjechali. Merry chyba do chłopaka na kilka dni. A Cal do kumpli. Ale będzie jeszcze wiele okazji żeby się z nimi bliżej poznać tak jak z Leną, Blaise'm i jego kumplami. Też się cieszę swoim szczęściem. Uwierz mi. No mam obok siebie w tej chwili siódemkę wariatów. I to dosłownie. Chyba ich z wariatkowa wypuścili. Ale co się dziwić. W takim towarzystwie można pić, bawić się i jeszcze więcej pić. W tym pokoju jest 9 istot pijanych. Rozszyfrować Draco misja życia. haha Ale tak serio, to on wcale nie jest taki skomplikowany. Jest spoko. I ma fajnego kuzyna. Oooooh i to zabójczo przystojny. Super że mnie rozumiesz. Hahahaaha.
Miona.
Ps. Blaise się pyta czy wpadniesz do nas na kilka dni. A i sorki za sowę. Nie moja wina. :/ :D

Dałam list sowie, a ta o dziwo wyleciała w spokoju. Ale jak patrzałam to miała bardzo krzywy tor lotu. Dołączyłam do reszty i Nik od razu porwał mnie do tańca. Po jakimś czasie w pokoju znalazła się sowa z listem, ale to nie była już ta sama sowa.

Wnioskuję że pijecie. I to dużo. Okej wasza sprawa nie wtrącam się. Masz rację będzie jeszcze wiele okazji żeby z nimi pogadać. Leną? Jaka Lena? hahah Wariatka z Ciebie. To w takim razie pasujesz do tej siódemki wariatów. Aha. Muszę go poznać. I kto mi upił sowę!!!!!!!!!! Jak mogłaś do tego dopuścić. Wara zrobicie to samo z drugą!!
Gin.
Ps. Wpaść? Do was? Hmmm Sama? A mogę wziąć Lunę, Seamusa, Nevila i Dean'a? i Kiedy?

-Blaise!
-Co skarbie? Znaczy siostra.
-Ruda pyta czy może zabrać ze sobą Lunę, Seamusa, Nevila i Dean'a.
-Może. Jasne. Będę taki miły.
-A będziesz to pamiętał jutro.
-Uwierz mi. Mi się nigdy film nie urywa. I robię wszystko świadomie.
-Okej. - Powiedziałam i wzięłam się za odpisanie.

Tak pijemy.Nie wspominałam o Lenie? Lena to nasza kuzynka z Hiszpanii. Jest bardzo miła. I ogółem super kumpela. Ale nie martw się. Nie zapomnę o Tobie. :) Powiedzieć Ci coś? Tylko Wariaci są coś warci. :D Tak pasuję do nich. Wiem o tym. Ty też byś chyba pasowała. Musisz i widzisz będziesz miała okazję. A co z Seamusem? Przecież jesteście razem. Kochasz go. Ja nie powiem kto. Ale wiesz jak ciągnęła z gwinta? Ty byś ją widziała. hahaha Okej już mówię że chcesz kolejną pijaną sowę.
Hermiona.
Ps. Po jutrze. Blaise powiedział że będzie taki miły i całą piątką możecie wpaść.

-Ej chłopaki!
-Co? - Usłyszałam cztery głosy naraz.
-Ginny chce kolejną pijaną sówkę.
-Okej niema sprawy. - Draco wziął sowę i butelkę i wlał do dzioba. - Okej starczy. - Powiedział a ja dałam jej list a ta odleciała. Zaczęliśmy się dalej bawić by znów nam przerwała sowa. Ja wzięłam list a sową tym razem zajęły się dziewczyny.

Nie wspominałaś. Aha to super. No mam nadzieję. ;) Skąd ja wiedziałam że to napiszesz? Myślisz? Może troszeczkę. Zobaczymy w najbliższym czasie. No będę miała :D A z Seamusem mi się dobrze układa. Owszem kocham go. Ale to nie oznacza, że nie mogę poflirtować trochę z innymi. Jak mogłaś!! Moje biedne sówki. Przeczuwam że ta też wróci pijana. Okej z chęcią. Wpadniesz po nas nie?
Gin.
Ps. Nienawidzę Cię!!

-Blaise! Ginni napisała że z chęcią wpadną
-Super.
-Ja tylko do nich na chwile wpadnę, bo nie wiedzą gdzie mają wpaść. - Powiedziałam to i zaczęłam jej odpisywać

Widocznie wypadło mi z głowy. Jak bym mogła o Tobie zapomnieć Rudzielcu. :D Zabraniam. Kategorycznie zabraniam. Ginny nie możesz zrozum. Wy się kochacie. Chcesz to zepsuć? Nie mylisz się.
Hermiona.
Ps. Też Cię kocham Ginervo :*

Podałam list pijanej sowie która od razu wyleciała. Nie dostałam już kolejnego listu. Bawiliśmy się w ósemkę w najlepsze. Było naprawdę super. Tym razem zabalowaliśmy do 12:00 w południe. A spaliśmy do 19:00. Każdy z nas jak się obudził poszedł do swojego pokoju, wziął kąpiel. Zaszedł na dół zjadł coś i poszedł spać do swojego łóżka. Obudziłam się 8:24. W samą porę na śniadanie. Więc się ubrałam i zeszłam na dół na holu spotkałam Trudy, Lenę, Blaise'a, Draco i Marcusa. Całą szóstką zeszliśmy na dół. Zjedliśmy razem śniadanie po czym z powrotem poszliśmy do pokoju. Po drodze mijając Perrie i Nika. Oznajmiłam im że ...
-To ja będę się teraz deportować po Ginny, Lunę, Seamusa, Dean'a i Nevila. Więc zaraz wrócę.
-Okej. Będziemy u mnie - powiedział Blaise. Przed schodami stanęłam i deportowałam się do wakacyjnej chatki.

-------------------------------------------------------------------------------
Jest czwarty rozdział!! Co o nim myślicie? Czy Ginny jednak się skusi i będzie flirtować z Nikiem, zrywając tym samym z Seamusem? Czy może odpuści sobie gdy zobaczy jak Nik flirtuje do Miony?

1 komentarz:

  1. sowa najlepsza uśmiałam się przy tych listach. Hermiona i jej banda jak na razie są super.

    OdpowiedzUsuń

Daj komentarz

Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)