Wojowniczka Slytherinu

Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.

czwartek, 27 listopada 2014

XIII

-Wracajmy do środka. Bo mi zamarzniesz. - Powiedział. Objął ją ręką w pasie i ruszył z powrotem w stronę zamku. Gdy byli na korytarzu Gin się zatrzymała, a w tle dało się słyszeć tak dobrze im znane pierwsze nuty piosenki.
-Gin co jest?
-Ja nie mogę.
-Nie możesz czego?
-Jestem z Blaise'm.
-Chyba nie chcesz mi powiedzieć że jestem ci obojętny? Tyle razem przeszliśmy. Więcej niż nie jedna para. A ty chcesz to tak zaprzepaścić?
-Ty to zepsułeś Seam. Nie ja. To ty ze mną zerwałeś.
-A ty sobie tak szybko innego chłopaka znalazłaś.
-O to chodzi Seamus? Że nie czekałam aż sobie uświadomisz że źle zrobiłeś? Myślałeś że poczekam kiedy odważysz się ze mną porozmawiać? Czekałam. Ale dłużej nie mogłam. Nie mogłam żyć z taką wyrwą w sercu. Blaise ją zapełnił. Dał mi to czego potrzebowałam. Seam ile miałam czekać. Unikałeś mnie. Uciekałeś przede mną. Nie wiedziałam ile możesz się zbierać na tą rozmowę i czy w ogóle kiedykolwiek się na nią odważysz. Odważyłeś. Wiem. Gdybym wiedziała ile miałabym czekać. Że to będzie tak krótko. Zaczekałabym. Ale jest za późno.
-Gdybyś ty mi coś takiego zrobiła. Czekałbym na ciebie całą wieczność.
-Seamus 11 września ze mną zerwałeś, jest 24 grudnia. Z Blaise'm jestem od 17 listopada. Spójrz ile na ciebie czekałam.
-Gdybyś poczekała jeszcze trochę.
-Mówię ci przecież skąd mogłam mieć pewność że kiedykolwiek się jeszcze do mnie odezwiesz?
-Nie mogłaś mieć. Sam jej nie miałem. Byłem tchórzem. Jestem nim. Postąpiłem tak lekkomyślnie, tak pochopnie i straciłem cię.
-No właśnie. Więc nie miej do mnie pretensji.
-Dobrze, przepraszam. Ale ja po prostu.
-Wiem Seam. Ja też. Ale to jest trudne. - Mówiąc to przytuliła się do niego.
-Możesz mieć nas obu. - Powiedział szeptem do jej ucha. - Póki on nie zrobi błędu za który będziesz mogła go zostawić. - Dalej szeptał.
-Seamus ja ... Nie potrafię. Nie mogę. Nie chcę.
-Więc puść mnie i odejdź. A nigdy więcej mnie nie zobaczysz.
-Nie. Nie zrobię tego. Nie chce cię znowu stracić.
-Widzisz zależy ci na mnie.
-Zależy.
-To bądź ze mną.
-Nie mogę. Jestem z Blaise'm.
-Będziemy kochankami. Spotykajmy się potajemnie. Wszystkim powiemy że się przyjaźnimy.
-Seamus to się nie uda.
-Skąd możesz wiedzieć skoro nawet nie spróbujesz?
-Podejrzewam jak to się skończy.
-Jak?
-Stracę was obu. A tego nie chcę. Nie chcę być sama.
-Nie będziesz sama. Nie zostawię cię. Nie stracisz mnie.
-Skąd mogę mieć pewność, że znów mnie nie zostawisz? - Milczał. - No właśnie. Nie mogę mieć.
-Ginny mi naprawdę na tobie zależy. Nie widzisz tego?

Obok jesteś wciąż i niema cię
Nie potrafisz wprost nie kochać mnie
Może to nie nam pisana jest
Taka miłość aż po życia kres

Ginny zaśpiewała wraz z wokalistą.
-No właśnie. Znamy się na pamięć. Rozumiemy się bez słów. Oboje dobrze wiemy że kłamstwo nic by tu nie zmieniło, więc nie kłamiemy. Zdajemy się na prawdę. Która czasem choć boli, jest lepsza, bo wiemy na czym stoimy. Myślisz o mnie. Całymi dniami. Tak jak ja o tobie. Jesteś z nim, ale myślami jesteś przy mnie. Nie potrafię cię nie kochać.  Osobno od 11 września, ale wciąż razem w myślach prawda? Ale jedno w tej piosence się nie zgadza. Bo ta miłość jest nam pisana. Los chciał by tak to się potoczyło. Nasza miłość została wystawiona na próbę. Czy ją przeszliśmy? Nie wiem. Może wciąż trwa. Kiedy się skończy? Kiedy oboje poczujemy co jest lepsze dla nas. Być razem, czy osobno. Oboje dobrze wiemy, że będąc osobno i tak myślimy o sobie. Nasza miłość nie wygasła. I nie wiemy czy kiedykolwiek wygaśnie.
-Masz rację. Ale Seam ja ... Ja nie wiem czy dam radę. Być z dwoma chłopakami na raz? To nie dla mnie. Ja taka nie jestem.
-Jesteś Ślizgonką. A Ślizgoni tacy są. Dasz radę. Wierzę w ciebie. A czy ty wierzysz we mnie?
-Wierzę w nas. - Odpowiedziała po chwili ciszy. Weszli na Salę gdy w głośnikach pobrzmiewała melodia.
-Zatańczysz?
-Z chęcią. 
Zaczęli kołysać się w rytmie melodii. Niosła ich po całej sali. Wpatrzeni w siebie poruszali się z gracją w każdym kroku. Pasowali do siebie idealnie. Dwoje ludzi. Tak różni, a tak podobni. On jest w stanie rzucić wszystko, by była szczęśliwa. Jeśli będzie trzeba rzuci się w przepaść. Wskoczy do wulkanu pełnego lawy. Wejdzie w otchłań. Zanurkuje w najmroczniejszej głębi. Wejdzie w pierścień ognia. By była bezpieczna. By była szczęśliwa i zadowolona. By cieszyła się życiem. Zrobi wszystko. Prócz jednego. Nigdy, przenigdy od niej nie odejdzie. Nie zrezygnuje z niej. Ona uszanuje każdą jego decyzję. Postąpi tak by oboje byli zadowoleni. Choćby miała przejść przez najmroczniejszy las by do niego dotrzeć. Zrobi to. Choćby nie wiadomo ile miała iść pustynią, by go odnaleźć. Pójdzie bez zawahania. Bez zastanowienia uda się w niebezpieczną wyprawę. Pójdzie w góry, przejdzie najniebezpieczniejszym szlakiem by jak najszybciej dotrzeć do celu. Nie straszny jej deszcz, śnieg ani mróz. Z uśmiechem na ustach przejdzie doliny. Z uśmiechem będzie szła kanionem. Z uśmiechem pokona przepaść, dzielącą ją od drugiego brzegu idąc tylko po linie. Z chęcią skoczy z klifu. Z przyjemnością stanie nad przepaścią. Zadowolona będzie kroczyć wzdłuż urwiska. Bo liczy się ona i on. Bo liczy się ta chwila. Bo nic nie jest w stanie ją powstrzymać. Choćby nie wiadomo co stanęło na jej drodze i co by ją spotkało, choćby umierała, nie zatrzyma się puki nie dotrze do celu. To właśnie cała ona. Razem tworzą duet nie z tej ziemi. Nie tylko w tańcu, ale i w życiu. Są sobie pisani. Oboje są w stanie zaryzykować własne życie, poświęcić się by ta druga osoba była szczęśliwa. By żyła dobrze. By żyła chwilą i nie przejmowała się przyszłością. O przeszłości pamiętała, ale nie rozczulała się. By pamiętała tylko to co warto pamiętać. Bo wspomnienia są ważne. Ich życie toczą 3 zasady. Pierwsza: Nie zadręczaj się przeszłością. Pamiętaj tylko to co najważniejsze. Druga: Liczy się tylko teraźniejszość. Żyj chwilą. Trzecia: Nie myśl o przyszłości. Niech będzie twoją zagadką. Gdy muzyka ucichła oboje patrzyli sobie w oczy, a wszyscy zgromadzeni na Wielkiej Sali zaczęli bić im brawo. Za tak wspaniały i ekscytując taniec, którym obdarzyli tę piosenkę. Nie żałowali niczego. Żadnego ruchu który wykonali. Żadnego piruety i żadnego kroku. Ten taniec był idealny. Żadnego potknięcia. Ten taniec to była prawdziwa walka. Pomiędzy nim, a nią. Żadne z nich nie wygrało.Skończyło się remisem. Piękny taniec. To była ich chwila. Ich mała chwila chwały. Przez chwilę to oni byli w centrum uwagi.
W czasie ich tańca Blaise patrzył na nich z podziwem, ale i z zazdrością, że to nie on tańczy teraz z nią. Lecz po chwili uświadomił sobie jedną rzecz. On z nią nie zatańczył by tak, jak ona z nim. Ten taniec był im pisany. Razem tworzyli całość. Dopełniali się. Do Blaise'a dotarło że może ją stracić. Bo to jest siła wyższa. To nie jest jego wina, ani Ginny, ani nawet Seamusa. Taki los jest im pisany. Wie że trudno mu się będzie pogodzić z faktem że ją straci, pomimo tego jak krótko ze sobą byli. Ona i Seamus byli o wiele dłużej. Czemu zerwali? On niema o tym pojęcia. To wie tylko ta dwójka która za królowała na parkiecie.
-Dali niezły pokaz. - Powiedział Draco.
-Tak to prawda. Następna piosenka jest nasza. - Powiedziała Miona wstając i ciągnąc Draco za sobą na parkiet.
-Co?
-Damy lepszy pokaz niż oni. Jak myślisz kto zostanie Królem i Królową Balu? My? Czy oni?
-My. - Stanęli obok Ginny i Seamusa.
-Piękny taniec. - Powiedziała Miona.
-Dzięki tak jakoś nam wyszło przez przypadek. - Powiedziała Rudowłosa uśmiechając się lekko.
-To jest wojna. - Powiedziała Miona gdy pierwsze nuty kolejnej piosenki zaczęły brzmieć w głośnikach.
Draco i Hermiona rozpoczęli swój taniec. Odzwierciedlał on to co oboje czuli do siebie. Miłość. Pożądanie. Żądzę. Biło od nich światło które raziło oczy, po mimo tego że żaden najmniejszy promień nie wydobywał się z ich ciał. To była walka Dobra ze Złem. Ciemności i Światła. Co wygra? W tańcu pokazali że Światło nie zawsze niesie ze sobą Dobro, a Ciemność nie zawsze skrywa Zło. Tańczyli jak zachipnotyzowani. Ta melodia ich wciągnęła. Porwała ich i nie chciała ich wypuścić póki ostatni jej dźwięk nie wyjdzie na zewnątrz. Hermiona wirowała w powietrzu na rękach swojego ukochanego. Piruet, obrót i wyskok, kolejny obrót i tym razem wzniósł ją do gwiazd. Mogła dosięgnąć kawałka nieba tylko i wyłącznie dzięki tej melodii. Dzięki jego silnym ramionom. Dzięki ich tańcu. Którym tym razem oni podbili parkiet. Tak niedoskonali, a tacy idealni. Tacy różni, a tacy sami, Odmienni każdy na swój własny sposób. Pokazują że są jednością. Niema jego i jej, są oni. Razem mogą wszystko. Razem mogą zawojować wiele. Razem mogą podbić świat. Razem są niepokonani. Osobno to tylko mała namiastka tej siły jaką mają razem. Osobno są silni. A razem niezwyciężeni. Gdy są razem, niema takiej mocy która by ich rozdzieliła, która by ich pokonała. Unikną każdego ciosu. Wyjdą z bitwy bez najmniejszego zadraśnięcia. Bo są razem. Bo idą obok siebie. Idą ze sobą do przodu i nie patrzą w tył. Bo nie warto. Nie warto przejmować się tym co było. Było minęło. Czasu się nie cofnie nic i nikt. A czas nieubłaganie gna do przodu. I trzeba żyć teraz, tą chwilą. Poddać się jej. Lepiej żałować że się coś zrobiło, niż tego że nie zrobiło się nic. Bo to jest najgorsze co może być. Poddać się. Jeśli nie spróbujesz nie dowiesz się czy było warto. Więc ryzykuj. Idź przez świat z głową podniesioną do góry. A gdy się potkniesz. Wstań i idź dalej. Nie rezygnuj ze swojej ścieżki, bo jest na niej zbyt wiele przeszkód. Pamiętaj to ty ją wybrałeś, i teraz nią krocz. Skąd możesz wiedzieć czy tuż za rogiem nie czeka na ciebie to czego szukasz, a ty się poddajesz i zawracasz, wybierasz inną drogę łatwiejszą. Nigdy nie wiesz co cię czeka i co los dla ciebie zgotował gdy się poddasz. Co ten świat za niespodzianki dla ciebie przyszykował? Nie wiesz co postawi na twojej drodze. Nie wiesz czym cię zaskoczy. Nie wiesz jakie jest twoje przeznaczenie, ale ono w każdej chwili może się zmienić, zależy to od tego jakie decyzje podejmiesz. Świat uwielbia płatać nam figle, nie wiemy co tym razem postanowi nam wywinąć ale wiemy jedno, nie poddamy się. Nic nas nie rozdzieli. Jesteśmy jednością. Osobno piękni. Razem jeszcze piękniejsi. Jesteśmy sobą i nikogo nie udajemy. Jesteśmy jak ogień i woda. Tak różni, ale nie potrafimy żyć bez siebie. Osobno nieszkodliwi. Razem tworzymy mieszankę wybuchową. Nie spoczną póki nie dotrą do wymarzonego celu. Nic ich nie zatrzyma. Bo nikt nawet nie będzie próbował zbliżyć się do nich i do tego tornada które tworzą. Gdy skończył się utwór, tego wieczora na Sali po raz trzeci rozbrzmiały brawa. Ich taniec był cudowny i bardziej niestabilny i ekstremalny co we wszystkich zgromadzonych na Sali wzbudziło podziw, nawet po mimo tego że ich taniec był lekko intymny, trochę ociekał erotyką. Wszyscy byli podekscytowani ich pięknem i tym co ukazali w tym tańcu.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Podoba się? Jak sądzicie, czy Ginny robi dobrze?
Który paring wolicie? Ginny i Blaise? Czy Ginny i Seamus?
Piszcie :D

XII

W chwili w której odsunęli się od siebie zaczęła lecieć kolejna piosenka. A oni znowu zaczęli tańczyć. Gdy słowa zaczęły wydobywać się z głośników Draco poczuł że coś w tym jest. Jakby ta piosenka odzwierciedlała jego i Hermione. Czuł się przez to zdezorientowany. I pogrążył w myślach cały czas wsłuchując się uważnie w słowa. Starając się zapamiętać je i przeanalizować z tym co dzieje się w nim. Czy to wszystko ma sens?

Ogień wciąż w sobie mam
Wiem jak rozpalić ciebie
Gwiazd pokażę ci rój
Wcale nie na niebie

Czy jego życie w ogóle ma sens? Nie wiedział. I szukał go. Wszystko sprowadzało go do jednej osoby do Miony. Tak. To ona jest sensem jego istnienia? Czy może jego życie jest pozbawione egzystencji*? Podczas tej piosenki uświadomił sobie kilka rzeczy.

Umiem rzucić czar i wzniecić żar
Doprowadzić tam, gdzie Eden
Mogę sprawić też, by ciała dwa
Zatańczyły znów w rytm jeden

Niech lawa serc wyleje się
Ostygnąć wcale nie chce, wiem
Jak wulkan już rozsadza mnie
I nawet jeśli powiesz: nie
Noc zbliża nas, więc porzuć grę
Nic nie ochłodzi żądzy tej
Wyciągam dłoń, dotykam cię
Wokół płomieni ani mniej

************

Podczas tej piosenki uświadomiłem sobie kilka rzeczy. Dla Miony jestem w stanie zrobić wszystko. Ważne by była szczęśliwa i bezpieczna. A jeśli będzie w niebezpieczeństwie, ochronie ją. W końcu mam o co walczyć. Mam dla kogo żyć.

Ciało twoje już mam
Ale chciałbym mieć jeszcze więcej
W ogniu zmysłów tak trwam
Gdy wyciągasz do mnie ręce

Moim każdy twój dzień i każdy sen
Sam nie wiem, kim już jestem
Rozpaliłem cię ja, teraz palę swój świat
A podpaliłbym jeszcze więcej

Niech lawa serc wyleje się
Ostygnąć wcale nie chce, wiem
Jak wulkan już rozsadza mnie
I nawet jeśli powiesz: nie
Noc zbliża nas, więc porzuć grę
Nic nie ochłodzi żądzy tej
Wyciągam dłoń, dotykam cię
Wokół płomieni ani mniej
z tobą chcę, z tobą chcę, z tobą chcę,
z tobą chcę, z tobą chcę

Niech lawa serc wyleje się
Ostygnąć wcale nie chce, wiem
Jak wulkan już rozsadza mnie
I nawet jeśli powiesz: nie
Noc zbliża nas, więc porzuć grę
Nic nie ochłodzi żądzy tej
Wyciągam dłoń, dotykam cię
Wokół płomieni ani mniej

Gdy piosenka się skończyła złączyłem nasze usta w zachłannym pocałunku. Potrzebowałem poczuć że mam ją blisko siebie. Że jest tu i że mnie nie opuści.

-Kocham cię Hermiona.
-Ja ciebie też kocham Draco. - Powiedziała i złączyła nasze usta w czułem pocałunku. Jakby wiedziała że właśnie tego potrzebuję. - Zawsze tu będę. Obok ciebie. Jestem tu dla ciebie. Jestem tu bo tego chce Draco. - Spojrzałem jej głęboko w oczy. - Nie rozumiesz? Nie zostawię cię. - Wpiła się w moje usta, pocałunek oddałem dopiero po chwili. - Nie zostawię. - Powiedziała wtulając się we mnie

************

Wybiła 22 Bal trwał w najlepsze wszyscy świetnie się bawili, a do stolika Ślizgonów zbliżał się pewien Gryfon.
-Czego tu szukasz?
-Wiem że nie jestem tu pewnie mile widziany. Ale ... Ginny, mogę cię prosić do tańca, chciałbym porozmawiać.
-Nie pozwalam.
-Blaise wiem że mnie nie lubisz, że gdy w wakacje do was przyjechałem dogadywaliśmy się, ale później to spieprzyłem ...
-Dokładnie.
-Ale pytam Ginny. Nie ciebie. Wybacz. - Po czym zwrócił się do Rudowłosej. - Więc jak? - Blaise już się słowem nie odezwał. A cała reszta milczała. Ruda wreszcie wstała.
-Oczywiście. Z chęcią z tobą zatańczę. - Powiedziała z uśmiechem a wszystkich zszokowało. Prawie wszystkich. Hermiona patrzyła na przyjaciółkę ze zrozumieniem. Gdy znaleźli się na środku parkietu Ginny postanowiła się odezwać.
-O co chodzi Seamus?
-Przepraszam Ginny. Wiem zachowałem się jak dupek. Jak skończony idiota.
-Dokładnie. Jesteś nim.
-Wiem. Ale ... Nie potrafiłem inaczej. Wiedziałem że gdy będę chciał ci to powiedzieć w twarz  to wymięknę. A nie mogłem znieść myśli że jesteś tak daleko mnie. Tak blisko, ale zarazem tak daleko. Trzymałaś z nimi. Z tymi których przez tak długi czas nienawidziliśmy. To było dla mnie ciężkie. Owszem poznałem ich. Spędziłem trochę czasu z nimi. Ale to nie zmienia faktu jacy oni są. A są ...
-Nie kończ. Proszę. - Powiedziała przytulając się do niego. Przez dłuższy czas panowała między nimi cisza i tańczyli w milczeniu wtuleni w siebie.
-Ginny ja na prawdę przepraszam. Tak mi przykro. Ja ... Zadręczam się godzinami, przez to jak postąpiłem. A postąpiłem źle, okropnie.
-To już nic nie zmieni. Czasu nie cofniesz. - On jakby nie zauważył co ona powiedziała, kontynuował.
-Ale z każdą kolejną chwilą, gdy przebywałaś w ich towarzystwie, widziałem, a może nawet czułem że cie tracę. Ale nie straciłem do końca. Sam cie od siebie odrzuciłem, ale nie potrafiłem o tobie zapomnieć. Nie było takiego momentu żebym o tobie nie myślał. Jesteś we wszystkim co mnie otacza, pomimo tego że niema cie obok. Widzę cię tam gdzie razem spędziliśmy dużo czasu. To boli. Boli mnie myśl że tak łatwo się poddałem. Że tak łatwo zrezygnowałem z ciebie. Odpuściłem. Po prostu odpuściłem, A gdy odszedłem od ciebie. Żałowałem tego. Chciałem już następnego dnia podejść, przeprosić. Powiedzieć że to nieporozumienie, chwila słabości. Ale widziałem cię z nim. Był obok ciebie przez cały czas. I wtedy zrozumiałem. Straciłem cie na zawsze.
-Nie straciłeś mnie Seamus. - Powiedziała cicho, ale tak by ją usłyszał. Przerwał na chwilę swoją wypowiedź i spojrzał jej głęboko w oczy doszukując się czegoś. - Nie straciłeś mnie. Gdyby tak było, nie tańczyli byśmy teraz razem.
-Wiem. Ale straciłem cię i tak. A ty wybrałaś jego. Przy nim jesteś inna. Czujesz się wyśmienicie w jego towarzystwie? Co on ma czego nie mam ja? Zostawiłaś mnie dla niego. Bo jego życie jest owiane grozą? Bo przy nim możesz poczuć nutkę niebezpieczeństwa? Nie rozumiem. Zapomniałaś o mnie i zostałaś dziewczyną gangstera. - Zaśmiał się gorzko pod nosem. - Co za zbieg okoliczności. Ta piosenka dokładnie opisuje naszą sytuację. Jedna z moich ulubionych. Pamiętasz jeszcze?

W twoich włosach szumi bryza letnich burz.
Twoje nogi dosięgają nieba bram.
Twe ramiona wyrzeźbione z górskich skał.
Chciałem oddać ci dziś wszystko to, co mam.

Uu Uu
Ty wolałaś odejść z nim.
Uu Uu
Życie to gangsterski film.

Zostawiłaś mnie, bo ja
nie mam nic z szemranych spraw,
nie używam ostrych słów
i nie jeżdżę BMW.

Na dworze nagle rozszalała się burza. Zaczęło grzmieć co dodało efektu w ich piekielnym, zwariowanym tańcu. Wirowali jak szaleni na parkiecie. Burza odzwierciedlała to co oboje czuli.

Zadzwoniłem później tylko jeden raz.
W telefonie usłyszałem męski głos.
Zrozumiałem, że już chyba nie mam szans,
gdy zapytał krótko, który wole most.

Uu Uu
Ty wolałaś odejść z nim.
Uu Uu
Życie to gangsterski film.

Zostawiłaś mnie, bo ja
nie mam nic z szemranych spraw,
nie używam ostrych słów
i nie jeżdżę BMW.

Nie mam kumpli w disco night
i nie straszę żadnych knajp.
Nie chcesz moich słodkich chwil,
bo ty wolisz gangsta styl.

Dziewczyna gangstera.
Dziewczyna gangstera.

Zostawiłaś mnie, bo ja
nie mam nic z szemranych spraw,
nie używam ostrych słów
i nie jeżdżę BMW.

Nie mam kumpli w disco night
i nie straszę żadnych knajp.
Nie chcesz moich słodkich chwil,
bo ty wolisz gangsta styl.

-Nie straciłeś mnie.
-Straciłem.
-Ale nie na zawsze. Jestem tu przecież. Teraz z tobą. - Nic nie odpowiedział. Tańczyli w ciszy do wolnej piosenki. - Odpowiadając na twoje pytania. Czy czuję się wyśmienicie w jego towarzystwie? Nie wiem. Przy nim czuję się inaczej. Przy nim czuje że żyję.
-To samo mówiłaś o mnie. - Powiedział smutno.
-Wiem. Ale ciebie nie spotkałam w ciężkim okresie mojego życia. Poznałam cię przez mojego brata i jego przyjaciela. Blaise'a również poznałam przez moją przyjaciółkę. To jest jej brat. Poznałam go z innej strony. Dobrze mi się z nim rozmawiało. Ale nie patrzyłam na niego pod kątem kogoś więcej niż tylko kumpla, bo byliśmy parą. Nie chciałam cię stracić. A jednak straciłam, tylko nie wiedziałam czemu. On ma coś w sobie, co mnie do niego przyciąga. To się zaczęło kiedy ze mną zerwałeś. A było nam tak dobrze razem. Nie zostawiłam cię. To ty zostawiłeś mnie.
-Ale nawet nie starałaś się mnie odzyskać.
-Bo ty przede mną uciekałeś. Gdy zauważyłeś, że ja zauważyłam ciebie i wstawałam i szłam w twoim kierunku ty uciekałeś. Nie miałam jak się do ciebie dostać. A Blaise to wykorzystał. Pocieszał mnie. Był przy mnie gdy potrzebowałam wsparcia.
-To dlaczego nie szłaś do Miony?
-Nie chciałam jej zawracać głowy. Ma chłopaka i jest szczęśliwa. Nie chciałam zwalać jej na głowę swoich problemów. A Blaise nie chciał bym zrobiła coś głupiego i trwał przy mnie. Czekał. Czy jednak zaryzykuję i spróbuję.
-I zaryzykowałaś.
-Tak.
-Było warto?
-Myślę że chyba tak.
-Chyba?
-Wiesz dobrze że ja lubię życie na krawędzi. Niebezpieczeństwo, adrenalina. A przy nich to odnajduję. Każdy z nich choć tak różny od siebie, jest taki sam. Mają wiele ze sobą wspólnego. Ta groza, to niebezpieczeństwo którym się otaczają przyciąga mnie jeszcze bardziej. Wciąga mnie. Pochłania.
-Wiem. Zawsze taka byłaś. Ryzykantka. Nie znam innej dziewczyny tak szalonej i tak ryzykującej własne życie dla odrobiny szczęścia. Dobrze że nikt nie wie co się działo rok temu w wakacje. Ale byłaś wtedy taka szczęśliwa. I taką cię pamiętam.
-Tak. - Powiedziała uśmiechając się. - I nie. Nie zapomniałam o tobie. Nie tak łatwo jest zapomnieć o swojej pierwszej miłości. Choćby nie wiadomo jak bardzo się chciało. Dziewczyna gangstera? Tak bym tego nie ujęła. I tak. Pamiętam. Jak mogłabym zapomnieć. Przy tej piosence pocałowaliśmy się pierwszy raz.
-I po raz pierwszy upiliśmy. - Powiedzieli równo śmiejąc się.
-I tak bardzo bym chciał cię znów pocałować.
-Seam...
-Wiem. Nie mogę. Masz chłopaka. Ale gdyby wam nie wyszło. Czego wam nie życzę. To wiedz że będę czekał.
-Seamus.
-Póki biją nasze serca. Ja będę czekał. Choćbyśmy mieli się zejść w wieku 132 lat. Będę czekał. Będzie warto. Ja to wiem.
-Seamus nie możesz.
-Nikt mi nie zabroni.
-Wiem. Ale chcesz całe życie się zadręczać za błąd który popełniłeś?
-Tak. Bo wiem że źle postąpiłem. Żałuję tego najbardziej ze wszystkich rzeczy które zrobiłem. To było najgorsze co zrobiłem. I postąpiłem w najgorszy możliwy sposób.
-Nie cofniesz czasu. Nie zmienisz przeszłości. Ale możesz zmienić przyszłość. Zakochać się w dziewczynie, z którą spędzisz całe swoje życie.
-Ale ja chce spędzić je z Tobą. - Powiedział z depresją. Wyglądał jakby bił się ze swoimi myślami. A jego wyraz twarzy mówił sam za siebie. Tak bardzo chciał ją w tej chwili pocałować. Ginny to wiedziała. Wiedziała również że żadne z przyjaciół nie może ich tu dojrzeć, a nawet jeśli, to trudno. Ale w głębi duszy wiedziała że musi to zrobić. Pocałowała go namiętnie, on od razu bez namysłu oddał pocałunek. A w tle zaczęła lecieć piosenka, która w pewien sposób ich odzwierciedlała.

Brakuję mi ciebie, nie wiem czy tobie mnie tak
Jakoś tego nie widać i jak mam ci ufać?

Odchodziłam z lekkim uśmiechem, lecz w oczach miałam łzy.
Bo wiesz, że w moim sercu na zawsze będziesz ty.
Najbardziej się boję, że już nie zobaczą cię.
Twe słowa przepełniły całą mnie.
Już nigdy nie ujrzysz mego uśmiechu.
Pozwól mi odejść, tak będzie lepiej.
Bo tylko tego pragnę, bo tego chcę teraz.
Twej przyjaźni, bo miłość umiera.

O nic nie pytaj, zapomnij co było.
Przepraszam za smutek, dziękuję za miłość.
O nic nie pytaj, zapomnij co było.
Przepraszam za smutek, dziękuję za miłość.

Czy ty też czujesz to co ja? W sobie smutek, smutek i żal.
Wielka pustka w sercu mym, brak mi ciebie, spojrzeń twych.
Chcę poczuć jak przytulasz mnie, bo czuję ogromną pustkę, bo niema cię.
Chcę żebyś był przy mnie, wystarczy mi to teraz.
Byś mnie duchowo wspierał na dobre i na złe.
Ale niema cię.

O nic nie pytaj, zapomnij co było.
Przepraszam za smutek, dziękuję za miłość.
O nic nie pytaj, zapomnij co było.
Przepraszam za smutek, dziękuję za miłość.

-Brakuje mi ciebie. - Powiedzieli równo. W jej oczach zaczęły pojawiać się łzy.
-Przepraszam i dziękuję. - Powiedziała i wybiegła z Wielkiej Sali. Seamus przez chwilę stał w miejscu.
-Nie pozwolę ci tak łatwo odejść. - Powiedział i pobiegł za nią.
Gdy Blaise zobaczył jak Ginny wybiega z płaczem z Sali wkurzył się. Już wstawał i chciał podejść do Gryfona, ale zatrzymała go siostra.
-Blaise, nie. Daj spokój
-Ale Gin.
-Nic jej nie będzie.
-Płakała.
-Nie przez niego. - Spojrzał na nią nic nie rozumiejąc. - Mają wspólną przeszłość. Byli ze sobą niecałe półtorej roku. To długo. Trudno im się pogodzić z przeszłością. Ani ona, ani on, nie chcą zapomnieć o tym co ich łączyło. Byli swoją pierwszą miłością. A pierwszej miłości tak łatwo się nie zapomina. Łączyło ich wiele. Wciąż łączy. Ty tego nie rozumiesz. To ja ich widywałam przez cały rok w Salonie Wspólnym Gryffindoru. To jacy byli wobec siebie. To jest nie do opisania. A to co jest pomiędzy tobą a nią, jest całkiem inne. Ona musi się pogodzić z przeszłością ale nie potrafi. On również.
-Co to znaczy?
-To że oni wciąż się kochają. Nie ważne co się stało.
-Ale przecież ...
-Blaise. Ona go straciła w momencie w którym w ogóle się tego nie spodziewała. Ty byłeś jej wsparciem. Pomogłeś podnieść się jej z dołka w który wpadła. Myślałam że już będzie dobrze. Ale jak widać los chciał inaczej. I Seamus nie chce się poddać.
-Ale przecież Gin jest teraz ze mną.
-Wiem. On też to wie. I nie może znieść myśli że to nie on jest przy niej. On musi się z tym pogodzić. Ginny to mądra dziewczyna. Nie zrobi nic głupiego. Nie zrobi niczego co by potem żałowała. Ona musi to przetrawić. Odezwał się do niej, po tym jak ją rzucił i unikał jej. Odzyskała nadzieję.
-Nadzieję?
-Nadzieję.
-Na co?
-Na to że jest możliwość by znów byli razem.
-Co!
-Ona go kochała nad życie, kocha, i będzie kochać. On na zawsze będzie w jej sercu. Czy ona tego chce czy nie. To jest ciężkie dla całej waszej trójki. Ale Blaise proszę. Obiecaj mi że nie ważne co ona postanowi nie zrobisz nic głupiego. Bo ucierpi więcej osób niż ci się może wydawać. - A w myślach dodała. Pierwsza miłość nigdy się nie wypali. Zawsze będzie się do niej wracać. Nawet jeśli bardzo mocno tego nie będziemy chcieli. Ginny mam nadzieję że nie zrobisz tego o czym myślę.

************

-Przepraszam i dziękuję. - Powiedziałam ze łzami w oczach i wybiegłam z Sali. Kątem oka zauważyłam jak Blaise poderwał się do góry, a Miona go powstrzymała. Dzięki Bogu za taką przyjaciółkę. Tylko ciekawe co mu nagada. Pobiegłam na dwór. Było zimno ale nie zwracałam na to uwagi. Zatrzymałam się dopiero w połowie mostu. Usłyszałam kroki. Mam nadzieję tylko że to nie Blaise. Osoba zatrzymała się za mną, odwróciła mnie i przytuliła do siebie. Trwaliśmy w takim uścisku dobre 5 minut.
-Seam ja ... - Potrząsnęłam głową nie dowierzając w to co chcę mu powiedzieć. - Ja cię dalej kocham Seamus. I ... i ... - Sama nie wiem co chciałam powiedzieć.
-Gin. Ja ciebie również nigdy nie przestałem kochać. Minęło tak mało czasu, ale to się czuje. Całym sobą. - Miał rację. Nieważne co robiłam będąc z Blaise'm czułam że to nie to. Że to nie przy nim jest moje miejsce. Odsunęłam się od niego i po raz kolejny pocałowałam. On pogłębił nasz pocałunek. Nie wiem czy robię dobrze. Jestem z Blaise'm. Kocham Blaise'a. Ale kocham też Seamusa. Jak to mówią stara miłość nie rdzewieje. Ale powiadają też jeśli kochasz dwie osoby to bądź z tą drugą, bo gdybyś naprawdę kochał tę pierwszą nigdy nie zakochał byś się w tej drugiej. Ale jak to teraz interpretować. Który był pierwszy a który drugi? Czy naprawdę kocham Blaise'a? Czy moja miłość do nich obu jest prawdziwa? Czy ja naprawdę wciąż kocham Seamusa? I czy ja  na serio w tej chwili robię to co robię? Całuję się z Seamusem będąc z Blaise'm. Zdradzam go. Ale ... Ja inaczej nie potrafię. On tak na mnie działa. Czy mogę mieć ich obu?

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*egzystencja - Egzystencja oznacza tu sposób istnienia charakterystyczny wyłącznie dla człowieka i poprzedza esencję - człowiek najpierw istnieje, a dopiero później się definiuje. Istnienie człowieka tym różni się od istnienia roślin, że człowiek nie posiada wrodzonej natury, danej mu z góry, lecz musi sam ją stworzyć, nadać swemu życiu sens i wziąć za nie odpowiedzialność.

Pamiętajcie o komentowaniu.

:D

środa, 26 listopada 2014

XI

Minęły trzy tygodnie odkąd Brianna Kolewen przybyła do naszej szkoły. Dzisiaj była ostatnia lekcja która właśnie dobiegła końca.
-Przykro mi że nie wszyscy uczniowie bywali na każdych moich zajęciach. - Tu spojrzała na mnie i Mionę. Ja tylko wzruszyłem ramionami. - Mam nadzieję że na Balu Bożonarodzeniowym wszyscy zatańczycie przepięknie. Niestety nie będę mogła zobaczyć efektu końcowego mojej pracy. Wiecie Obowiązki wzywają. - Powiedziała i wyszła z sali i my również zaczęliśmy wychodzić.
-No już za 11 dni wielki Bal. - Powiedziała uradowana Trudy. Ta to się doczekać nie może.
-A tak właściwie to z kim idziesz?
-Nie powiem. Dowiecie się na Balu.
-To chociaż powiedz gdzie znikasz na całe dnie.
-Nie.
-Jestem twoim bratem.
-No i co?
-Martwię się o moją małą, młodszą siostrzyczkę.
-Ej to nie moja wina że urodziłeś się pierwszy.
-A może moja? - Nic nie odpowiedziała.
-Dobra ja idę.
-Dokąd?
-Daleko od ciebie braciszku.
-Jak ja jej czasami nienawidzę
-Nie tylko ty Draco.
-Dzięki Blaise. Czekaj czy ty właśnie powiedziałeś że masz coś do mojej siostry.
-Nie ja tylko potwierdziłem to że nie zawsze można z nią wytrzymać i jest denerwująca. - Powiedział z uśmiechem.
-Nieważne.
-To co teraz robimy? Jest niedziela. Niema lekcji. Więc? - Spytała Ginny.
-Ty moja kochana idziesz ze mną.
-Brat. Uważaj na nią. To moja przyjaciółka.
-Oczywiście siostra. Zawsze i wszędzie.
-Ja ciebie również porywam kochanie. - Powiedziałem patrząc na Mionę.
-Tak mówisz?
-Tak. - Powiedziałem uwodzicielsko.
-Więc chodźmy. - Powiedziała odsuwając się powoli o de mnie wciąż trzymając moją dłoń. - Tylko najpierw musisz mnie złapać. - Dodała. W końcu nasze ręce się wyprostowały. A gdy nie mogła dalej iść trzymając moją dłoń, puściła ją i zaczęła tyłem się powoli oddalać a po chwili zaczęła biec.
-Draco. Ona ci ucieka. - Powiedział Markus.
-Wiem. - Mówiąc to rzuciłem się biegiem za nią. Jej wesoły śmiech było słychać z daleka i w dodatku odbijał się echem po korytarzach zamku. Przepychała się wśród uczniów zatłoczonych na korytarzu. Chciała mnie zgubić. Ale to jest niemożliwe. Przyspieszyłem i już po chwili byłem za nią. Złapałem ją od tyłu i okręcił wokół własnej osi. Szepcząc do ucha.
-Nigdy mi nie uciekniesz. Zawsze cię złapię. Zawsze cię znajdę. - Powiedziałem i złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku, nie zważając na to że staliśmy na środku zatłoczonego korytarza blokując przejście innym.W końcu odsunęliśmy się od siebie a na naszych ustach widniał przepiękny uśmiech. Złapałem jej dłoń i poszliśmy przejść się na błonia.

Po błoniach Hogwartu spacerowaliśmy do kolacji. Następnie poszliśmy do mojego dormitorium i tam spędziliśmy resztę wieczoru. Wtuleni w siebie zasnęliśmy.

Następnego dnia poszliśmy na lekcje w wyśmienitych nastrojach. Pierwszą lekcją były Eliksiry. Wszyscy siedzieliśmy już na swoich miejscach. Gdy wybiła 9 Snape wszedł do sali.
-Witajcie. Dzisiaj macie 4 lekcje Eliksirów, gdyż pani MacGonagall została pilnie wezwana. Za to jutro po waszych lekcjach przyjdziecie do Wielkiej Sali napisać zadanie które Pani Profesor zleciła. Na dzisiejszych lekcjach przyrządzicie Eliksir Rozśmieszający oraz Eliksir Euforii. Wszystko macie podane na tablicy. Zabierajcie się do pracy. A i pierwsze 6 osób zostanie nagrodzone za pierwszy Eliksir oraz kolejne 6 osób za drugi. Do dzieła. - Powiedział i usiadł przy swoim biurku i zajął się własnymi sprawami. Po półtorej godzinie Miona skończyła pierwszy Eliksir, ja również już kończyłem nie wiem jak pozostali.
-Panie profesorze, skończyłam.
-Niech zobaczę. - Powiedział i wstał. Podszedł do naszego stanowiska i zajrzał do jej kociołka. - Wyśmienicie panno Zabini. Slytherin dostaje 25 punktów.
-Profesorze, również skończyłem. - Powiedziałem zanim zdążył odejść od naszego stanowiska. Zbadał mój Eliksir.
-Również wyśmienicie panie Malfoy. Slytherin otrzymuje 25 punktów. Zabierajcie się za kolejny. - Powiedział do nas i odszedł. 15 minut później Blaise skończył swój Eliksir, za który otrzymaliśmy kolejne 25 punktów. Po kolejnych 5 minutach również Pansy i Aleksis podniosły ręce. Snape nie zdążył do nich podejść gdyż w klasie dało się usłyszeć wielki huk a zaraz po nim kolejny i całe pomieszczenie wypełniło się dymem. Profesor szybko go opuścił. - Potter! Weasley! Co wy znowu zrobiliście!
-To nie nasza wina panie profesorze. - Odezwał się Weasley.
-A czyja? - zapadła cisza. - Może pan Potter czegoś panu dosypał do pana kociołka? - Spytał Rudego.
-Nie. - Odpowiedział cicho.
-O może pan dosypał coś panu Potterowi?
-Nie.
-A może ktoś inny z klasy wam coś dodał? - Spytał ich obu.
-Nie. - Odpowiedzieli równo
-Więc czyja to wina?
-Nasza. - odpowiedzieli równo.
-Gryffindor traci 50 punktów. Następnym razem uważajcie co dodajecie i w jakich ilościach, oraz w odpowiedniej kolejności. Zabierajcie się jeszcze raz do pracy. Panno Odel. - Sprawdził jej Eliksir - Wybornie. 25 punktów dla Slytherinu. Panno Parkinson. - Sprawdził - Musi pani jeszcze trochę popracować. Może uda się pani naprawić ten eliksir nie robiąc takiego zadymienia. - Nagle Potter i Weasley zaczęli się śmiać. - Ciszej tam! - Ucichli na kilka sekund by po chwili znowu się śmiać. - Co ja powiedziałem.
-Ale panie profesorze to nie nasza wina. To przez ten eliksir. - Bliznowaty zaczął tłumaczyć śmiejąc się.
-To przez ten dym. - Dodał jego kumpel również się śmiejąc. Po chwili panny Patil które siedzą przed nimi oraz Neville i Dean siedzący za nimi również zaczęli się śmiać.
-To żeście narobili! - Krzyknąłem
-Ale jaja. - Powiedziała Miona.
-Co jest?
-Właśnie sobie uświadomiłam, że jak Snape wprowadzał nowy eliksir na lekcję o wszystko mnie pytali i nigdy nie spieprzyli żadnego eliksiru. A teraz ... - Przerwałem jej.
-A teraz gdy Ciebie niema obok nich są najgorsi. A mi ani naszym przyjaciołom pomagać nie musisz. Jak widzisz sami sobie świetnie radzimy.
-Tak. - Powiedziała z uśmiechem. Nie tracąc więcej czasu na zbędne gadanie zajęliśmy się dalszym wytwarzaniem Eliksiru Euforii. Po 10 minutach Pansy udało się poprawić Eliksir dzięki pomocy Miony, zyskując 25 punktów dla naszego domu. A po ostatnie 25 punktów sięgnął Seamus 15 minut później który pierwszy raz w życiu nie doprowadził swojego Eliksiru do wybuchu.
-Gratuluje panie Finegan pierwszy raz pan nie spieprzył Eliksiru zdobywasz 25 punktów, oraz dodatkowo za to że tym razem nie ty doprowadziłeś do bałaganu w mojej sali 10 punktów. Po 20 minutach skończyłem mój eliksir.
-Profesorze skończyłem.
-Idę panie Malfoy. Doskonale 25 punktów dla Slytherinu - Powiedział.
-Profesorze. - Odezwała się Hermiona. - Skończyłam. - Zaczął sprawdzać.
-Znakomicie panno Zabini. Znakomicie. 25 punktów dla Slytherinu. Możecie odejść żeby nie przeszkadzać innym. A i zapomniałbym Profesor Moody musiał nagle wyjechać więc nie macie lekcji Obrony przed Czarną Magią. - Spakowaliśmy nasze rzeczy i udaliśmy się do Salonu Wspólnego naszego Domu. Wypoczywaliśmy resztę dnia. Później dowiedzieliśmy się że Aleksis, Neville, Seamus i Cho zdobyli punkty. A Weasley znowu nawalił tracąc 25 punktów.

Następnego dnia plan nam się trochę zmienił ze względu na to że MacGonagall wciąż niema. Więc po Numerologi mieliśmy od razu Starożytne Runy, a po Runach 2 godziny Zielarstwa. Więc kończyliśmy o 14:35. Po Zielarstwie udaliśmy się na Wielką Salę na obiad. O 17 stawiliśmy się z powrotem na Wielkiej Sali by odrobić zadanie zlecone nam przez MacGonagall.
-Witajcie. Proszę oto wasze zadanie. - Machnął różdżką a karty zadań zaczęły lecieć do uczniów. - Macie na nie 3 godziny. Proszę nie rozmawiać. - Pracowaliśmy w ciszy. Po godzinie Potter i Weasley zaczęli gadać i oberwało im się od Snape'a w łeb, po chwili kolejny raz, i kolejny, nie wiem ile razy oberwali. Przestałem liczyć po 5. Ale to był fajny widok. 20 minut później Hermiona skończyła swoją pracę. Oddała Snape'owi i wyszła. 10 minut później i ja skończyłem. Czekała na mnie przed Salą.
-A już myślałem że mi uciekłaś. - Powiedziałem podchodząc do niej i całując.
-Jak bym mogła. - Powiedziała i udaliśmy się do Lochów.

************

Nadszedł czwartek 17 grudnia do Balu zostało 7 dni. A od dzisiaj niema już lekcji. Właśnie z Ginny szliśmy korytarzem gdy usłyszeliśmy.
-Fleur jesteś taka piękna, chodź ze mną na Bal!
-Ron?! - Odwróciliśmy się razem z Ginny i zobaczyliśmy Rona który stał do nas tyłem i patrzył się we Fleur.
-O Boże. - Powiedział i zaczął uciekać a za nim pobiegły jakieś 4 Gryfonki.
-Hahahahahha - Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili odezwała się Gin
-Co on wyprawia. - Pobiegliśmy szybko do lochów by powiedzieć reszcie.
-Słyszeliście nowinę? - powiedziałem.
-Jaką - spytał Draco.
-Ronald Weasley właśnie zaprosił Fleur Delacour na Bal. Tak się wydarł że byłem pewny że już słyszeliście. A później zaczął zwiewać.
-To do niego podobne. - Powiedziała moja siostra.- Zawsze był tchórzem. Ciekawe z kim pójdzie naprawdę? - Po czym zaczęła mówić głośniej z wielkim uśmiechem na ustach. - Pewnie z Harrym. Dwaj nierozłączni przyjaciele zawsze razem. Swoją drogą. Ciekawe czy Harry kogoś znalazł. Musi mieć partnerkę, ale chyba sobie nie zdaje z tego sprawy. Oj biedaczek będzie tańczył sam.
-Albo z Ronem. W końcu Weasley ma sukienkę. - Powiedział Markus a wszyscy w Salonie wybuchnęli śmiechem.

************

Nadszedł 24 grudnia, za 10 minut wybiję 18 i rozpocznie się Bal. Wszyscy uczniowie z trzech szkół zmierzali do Wielkiej Sali. A niektórzy wciąż stojąc przed nią.
Po schodach zaczęły schodzić
Ginny Weasley

Lena Zabini

Perrie Higgins

Luna Lovegood

A po chwili podeszli do nich ich partnerzy.
Do Ginny Blaise Zabini.
Do Leny Ryan Mins.
Do Perrie Nikolas Irwin.
Do Luny Neville Longbotton.

Nagle odezwał się Albus Dumbeldore.
-Proszę zapraszam wszystkich do Wielkiej Sali. - Uczniowie zaczęli wchodzić. Na korytarzu zostali tylko:
Harry Potter z Parvati Patil

Cedrik Diggory z Cho Chang

Calum Zabini z Fleur Delacour

Oraz czwórka zawodników Turnieju i jeden z poza niego czekający na swoje partnerki. Piątka panów zastanawiała się gdzie się podziały ich panie, gdy nagle u szczytu schodów stanęły ich damy w przepięknych sukniach.
Do Elizabeth Fig podszedł Markus Higgins.

Do Katheriny Sophie podszedł Viktor Krum,

Do Trudy Malfoy podszedł Kain Ivanow.

Do Aleksis Odel podszedł Ian Smith.

Do Hermiony Zabini podszedł Draco Malfoy.

Wtem pojawiła się Minerva MacGonagall.
-Proszę ustawcie się tutaj po kolei. Pierwszy pan Malfoy. Drugi pan Smith. Trzeci pan Krum. Czwarty pan Ivanow. Piąta pani Fig. Szósta panna Delacour. Siódmy pan Diggory. Ósmy pan Potter. - Powiedziała a wszyscy ustawili się tak jak kazała ze swoimi partnerkami lub partnerami. - I uwaga. Raz. Dwa. Trzy. Wchodzicie.
Drzwi do Wielkiej Sali się otworzyły a Draco i Hermiona jako pierwsi musieli wejść na Salę, rozpoczynając Bal. Gdy tylko przekroczyli próg Sali uczniowie zaczęli wiwatować i cieszyć się. A ósemka zawodników wraz ze swoimi partnerami dumnie kroczyła na środek sali. Zatrzymali się. Przybrali pozycję do tańca do którego ich uczono. A pan Filch włączył muzykę. A szesnastka uczniów zaczęła wirować na środku Wielkiej Sali. W drugim akcie piosenki inni uczniowie i nauczyciele zaczęli dołączać do tańca. Draco z Mioną przetańczyli razem 12 piosenek wpatrując się w siebie jak w obrazek, jakby świata po za sobą nie widzieli. Nic nie mogło popsuć im tego wieczora.
-Nie wierzę. Leci ta piosenka. Siostra mogę cię porwać na ten jeden taniec? Draco? - Dracon tylko kiwnął mu głową na tak. Wymienili się partnerkami i tańczyli do piosenki Iggy'ego

I am the passenger and I ride and I ride / Jestem pasażerem i podróżuję i podróżuję
I ride through the city's backsides / Podróżuję przedmieściami miast
I see the stars come out of the sky / Widzę gwiazdy wschodzące na niebie
Yeah, the bright and hollow sky / Tak, jasne i puste niebo
You know it looks so good tonight / Wiesz ono wygląda dobrze dziś wieczorem

I am the passenger / Jestem pasażerem
I stay under glass / Stoję za szybą
I look through my window so bright / Patrzę przez moje jasne okno
I see the stras com out tonight / Widzę gwiazdy wschodzące dziś wieczorem
I see the bright and hollow sky / Widzę jasne i puste niebo
Over the city's ripped backsides / Nad obskurnymi przedmieściami
And everything looks good tonight / I wszystko wygląda dobrze dziś wieczorem

Singing / Śpiewając
La la la la lalalala
La la la la lalalala
La la la la lalalala
La la

Get into the car / Wsiądź do auta
We'll be the passenger / Będziemy pasażerami
We'll ride through the city tonight / Będziemy podróżować przez miasto wieczorem
We'll see the city's ripped backsides / Będziemy widzieć obskurne przedmieścia
We'll see the bright and hollow sky / Będziemy widzieć jasne i puste niebo
We'll see the stars that shine so bright / Będziemy widzieć gwiazdy świecące jasno
Stars made for us tonight / Gwiazdy są stworzone dla nas dziś wieczorem

-Wiesz co siostra? Kiedyś będę podróżował. Tak jak w tej piosence. A nawet lepiej

Och the passenger / Och pasażer
How, how he rides / Jak, jak on podróżuje
Och Passenger / Och pasażer
He rides and he rides / On podróżuje i podróżuje

He looks through his window / Patrzy przez jego okno
What does he see? / I co widzi?
He sees the sign and hollow sky / Widzi znak i puste niebo
He sees the stars come out tonight / Widzi gwiazdy wschodzące dziś wieczorem
He sees the city's ripped backsides / Widzi obskurne przedmieścia
He sees the winding ocean drive / Widzi rozświetlone neonami Ocean Drive (to Pasaż w Miami Beach)

And everything was made for you and me / I wszystko jest stworzone dla ciebie i dla mnie
All of it was made for you and me / Wszystko to jest stworzone dla ciebie i dla mnie
'Couse it just belongs to you and me / Bo to po prostu należy do ciebie i mnie
So let's take a ride / Więc zróbmy sobie przejażdżkę
And see what's mine / I zobacz co należy do mnie

-Zaśpiewaj ze mną refren. - Miona się tylko zaśmiała. Ale oboje zaśpiewali refren

Singing / Śpiewając
La la la la lalalala
La la la la lalalala
La la la la lalalala
La la

Och Passenger / Och pasażer
He rides and he rides / On podróżuje i podróżuje
He sees things from under glass / Obserwuje rzeczy zza szyby
He looks through his window side / Patrzy przez swoją stronę okna
He sees the things he know are his / Patrzy na rzeczy które wie że są jego
He sees the bright and hollow sky / Widzi jasne i puste niebo
He sees the city sleep at night / Widzi miasto śpiące nocą
He sees the stars are out tonight / Widzi gwiazdy wschodzące wieczorem

And all of it is yours and mine / I wszystko to jest twoje i moje
And all of it is yours and mine / I wszystko to jest twoje i moje
So let's ride and ride and ride and ride / Więc jedźmy i jedźmy i jedźmy i jedźmy

Singing / Śpiewając
La la la la lalalala
La la la la lalalala
La la la la lalalala
La la

Singing / Śpiewając
La la la la lalalala
La la la la lalalala
La la la la lalalala
La la

-Co raz więcej się o tobie dowiaduje brat.
-To chyba dobrze no nie? - Przytulił siostrę a następnie zwrócił się do przyjaciela. - Oddaje w twoje ręce mój największy skarb. - Uśmiechnął się i podał dłoń siostry Draconowi. - A odbieram swój drugi skarb. - Wziął rękę Ginny 
-A moim skarbem kto jest skoro twój to Moja Miona i jej przyjaciółka Ginny? - Spytał Dracon.
-Trudy. Jako twoja siostra. I Moja siostra też niech będzie. Wiem że jest w dobrych rękach. Przy boku mojego najlepszego przyjaciela. - Powiedział i poszli tańczyć z Gin. I w tej chwili Miona została porwana do tańca przez Ryan'a, a Draco tylko potrząsnął głową z niedowierzania i zaczął tańczyć z Leną. Gdy po 4 piosenkach Hermiona trafiła znowu w jego ramiona, zdążyli przetańczyć 2 piosenki gdy głos zabrał Profesor Flitwick.
-Drodzy uczniowie mamy dla was wspaniałą niespodziankę. Dzisiaj po raz pierwszy tu w Hogwarcie zagra na żywo Kapela Której Nie Trzeba Przedstawiać. Lumos! - Uczniowie zaczęli podbiegać pod scenę z wrzaskiem radości. A kurtyna zaczęła się chować. Wokalista zabrał głos.
-Hogwart jesteście gotowi na prawdziwą muzykę?! Jesteście gotowi?! Nie słyszę! Jesteście gotowi?! W porządku! Pokażcie się! Chcę widzieć wasze ręce w górze! Nauczymy się dzisiaj nowego stylu tańca! Więc ruszcie się! Hogwart pomóżcie nam! Razem możemy to zrobić! Jesteście gotowi?! Gotowi?! 

************

Tańczyłam właśnie z Draco kiedy Flitwick ogłosił że zawitała do nas kapela. Jedna z moich ulubionych w dodatku. Razem z Draco szybko pobiegliśmy pod scenę. Byliśmy w samym środku publiczności gdy wokalista się odezwał.
-Hogwart jesteście gotowi na prawdziwą muzykę?! Jesteście gotowi?! Nie słyszę! Jesteście gotowi?! W porządku! Pokażcie się! Chcę widzieć wasze ręce w górze! Nauczymy się dzisiaj nowego stylu tańca! Więc ruszcie się! Hogwart pomóżcie nam! Razem możemy to zrobić! Jesteście gotowi?! Gotowi?!
Gdy zaczął śpiewać Draco porwał mnie do tańca w samym środku zbiorowiska. Była to moja ulubiona piosenka

Move your body like a hairy troll / Rusz się jak owłosiony troll
Learning to rock and roll / Uczący się tańczyć rock and roll
Spin around like a crazy 'elf / Zrób obrót jak szalony elf
A' Dancin' by himself / Tańczący po swojemu (freestyle)
I boogie down like a unicorn / Ja wywijam jak jednorożec
No stoppin' till the break of dawn / I nie przestanę do rana
Put your hands up in the air / Podnieście ręce w górę
Like a dog or just don't care / Jak pies albo dajcie spokój

Can you dance the hipogriff? / Umiesz zatańczyć jak hipogryf?
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Flyin' off from a cliff / Odlecieć daleko znad urwiska
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Swooping down, to the ground / Zanurkować, głęboko w ziemię
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Wheel around and around and around and around / Zakręcić się i kręcić i kręcić i kręcić
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma

Move around like a scary ghost / Obróć się jak straszny duch
Spooking himself the most / Który przeraził najbardziej sam siebie
Shake your booty like a boggart in pain / Ciesz się swoim triumfem jak bogin który sprawia ból
Again and again and again / Jeszcze raz jeszcze raz jeszcze raz
Get it on like an angry specter / Zrób to jak złe widmo
Who's definitely out to get ya' / Kto zdecydował się aby to zrobić teraz
Stamp your feet like a leprechaun / Tup swoimi stopami jak leprechaun (rodzaj irlandzkiego skrzata)
Gettin it on, gettin it on / I dalej i dalej

Can you dance the hipogriff? / Umiesz zatańczyć jak hipogryf?
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Flyin' off from a cliff / Odlecieć daleko znad urwiska
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Swooping down, to the ground / Zanurkować, głęboko w ziemię
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Wheel around and around and around and around / Zakręcić się i kręcić i kręcić i kręcić
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma

Can you dance the hipogriff? / Umiesz zatańczyć jak hipogryf?
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Flyin' off from a cliff / Odlecieć daleko znad urwiska
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Swooping down, to the ground / Zanurkować, głęboko w ziemię
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma
Wheel around and around and around and around / Zakręcić się i kręcić i kręcić i kręcić
ma ma ma, ma ma ma, ma ma ma

Zagrali jeszcze parę piosenek i zniknęli. A my postanowiliśmy zrobić sobie przerwę. Usiedliśmy przy stole razem z naszymi przyjaciółmi Piliśmy sok dyniowy i zagryzaliśmy różnymi smakołykami.
-Może macie ochotę na coś mocniejszego? - Spytał Ian.
-Co?
-No to. - Pokazał dwie butelki Ognistej.
-Skąd ... - Draco nie zdążył dokończyć bo Ian mu przerwał.
-Z dormitorium a skąd? Chcecie?
-Ale jak Dumbeldore się dowie... - Ian przerwał tym razem Trudy.
-Nie dowie się. Zaufajcie mi. Więc? - Po 30 minutach obie butelki były puste. A z głośników zaczęły lecieć pierwsze nuty mojej ulubionej piosenki

************

-O boże. Kocham tą piosenkę. Draco chodż. - -Powiedziała uradowana Miona. Wstałem z wielkim uśmiechem na ustach i pocałowałem ją.
-Zapraszam. - Powiedziałem idąc z nią na środek parkietu.

She's into superstititions, black cats and voodoo dolls / Ona wierzy w przesądy, czarne koty i laleczki voodoo
I feel a premonition, that girl's gonna make me fall / Mam przeczucie, że ta dziewczyna mnie zniszczy
She's into new sensations, new kicks and candlelight / Ona doznaje nowych ucuć, nowych odrzutów w świetle świec
She's got a a new addiction for every day and night / Popada w nowy nałóg każdego dnia i każdej nocy

She'll make you take your clothes off and go dancing in the rain / Ona sprawi że zdejmiesz ubranie i pójdziesz tańczyć w deszczu
She'll make you live her crazy life / Sprawi, że będziesz żył tak szalenie jak ona
But she'll take away your pain / Ale zabierze twój ból
Like a bullet to your brain / Jak pocisk dla twojego mózgu

Upside inside out / Do góry i na odwrót
She's livin' la Vida loca / Ona wiedzie szalone życie
She'll puch and pull you down / Popchnie cię i spuści w dół
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
Her lips are devil red / Jej usta są piekielnie czerwone
And her skin's the color of mocha / A jej skóra koloru mokki
She will wear you out / Ona cię zniszczy
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
She's livin' la Vida loca / Ona wiedzie szalone życie

I woke up New York City in a funky, cheap hotel / Obudziłem się w Nowym Yorku w świetnym, tanim hotelu
She took my heart and she took my money / Zabrała moje serce i moje pieniądze
She must have slipped me a slepping pill / Na pewno wsunęła mi tabletkę nasenną
She never drinks the water and makes you order French champagne / Ona nigdy nie pije wody i sprawia, że zamawiasz francuskiego szampana
And once you've had a taste of her you'll  never be the same / Jeśli choć raz poczujesz jej smak, nigdy nie będziesz taki sam
She'll make you go insane / Ona sprawia, że oszalejesz

Upside inside out / Do góry i na odwrót
She's livin' la Vida loca / Ona wiedzie szalone życie
She'll puch and pull you down / Popchnie cię i spuści w dół
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
Her lips are devil red / Jej usta są piekielnie czerwone
And her skin's the color of mocha / A jej skóra koloru mokki
She will wear you out / Ona cię zniszczy
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
She's livin' la Vida loca / Ona wiedzie szalone życie

She'll make you take your clothes off and go dancing in the rain / Ona sprawi że zdejmiesz ubranie i pójdziesz tańczyć w deszczu
She'll make you live her crazy life / Sprawi, że będziesz żył tak szalenie jak ona
But she'll take away your pain / Ale zabierze twój ból
Like a bullet to your brain / Jak pocisk dla twojego mózgu

Upside inside out / Do góry i na odwrót
She's livin' la Vida loca / Ona wiedzie szalone życie
She'll puch and pull you down / Popchnie cię i spuści w dół
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
Her lips are devil red / Jej usta są piekielnie czerwone
And her skin's the color of mocha / A jej skóra koloru mokki
She will wear you out / Ona cię zniszczy
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie

Upside inside out / Do góry i na odwrót
She's livin' la Vida loca / Ona wiedzie szalone życie
She'll puch and pull you down / Popchnie cię i spuści w dół
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
Her lips are devil red / Jej usta są piekielnie czerwone
And her skin's the color of mocha / A jej skóra koloru mokki
She will wear you out / Ona cię zniszczy
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
Livin' la Vida loca / Wiedzie szalone życie
She's livin' la Vida loca / Ona wiedzie szalone życie

-Wiesz co ci powiem kochanie? - Powiedziałem wychodząc z nią na zewnątrz..
-Co? 
-Wiedziesz szalone życie. Twoje usta są piekielnie czerwone, a skóra koloru mokki. - Zaśpiewałem. i spytałem. - Zniszczysz mnie?
-Jak bym mogła? Ciebie? Nigdy. - Powiedziała i pocałowała mnie.
-A sprawisz że moje życie będzie tak samo szalone jak twoje?
-Nie wiem. - Odpowiedziała tajemniczo.
-Nie jestem już taki sam. Sprawiłaś że oszalałem. - Zaśmiała się.
-W przesądy nie wierze. Nowych uczuć w świetle świec nie doznaje. - Zrobiła pauzę. - Ale każdego dnia i każdej nocy popadam w nowy nałóg. - Uniosłem pytająco brwi. - Uzależniam się od kolejnej cząstki ciebie. - Powiedziała i pocałowała mnie. Sam nie wiem który raz już w tym dniu nasze usta złączyły się w tak pięknym i namiętnym pocałunku. - A teraz się rozbieraj i idź tańczyć w deszczu. - Powiedziała ze śmiechem. Zdjąłem marynarkę odkładając ją na ławkę i zabrałem się za krawat. - Stój wariacie żartowałam. - Powiedziała śmiejąc się. Założyłem z powrotem swoją marynarkę, przytulając do niej.
-Moja Diablica.
-Mój Książe. Slytherinu. - Dodała po chwili.
-Moja Księżniczka. - Po 15 minutach spaceru wróciliśmy na Salę.
-Tu jesteście! - Powitanie Markusa uświadomiło mnie że podczas naszej nieobecności jeszcze trochę wypili
-Gdzie wy się podziewaliście?
-Tu i tam brat.
-Siadajcie. Macie. Zachowałem to dla was. - Podał nam całą butelkę Ognistej. - Inaczej Markus by wszystko wypił.
-Dzięki Blaise. - Powiedziałem i odebrałem od niego butelkę. Nalałem sobie i Mionie oraz innym którzy chcieli, pomijając Markusa. W końcu wszyscy postanowiliśmy iść na parkiet. A z głośników poleciała ulubiona piosenka Trudy. Nie wiem czy Hermiona cieszyła się dlatego że ona się cieszy, dlatego że też uwielbia tą piosenkę, czy dlatego że znów oboje królujemy na parkiecie w rytm piosenki.

Give me an inch / Daj mi cal
I promise I'll take a mile / Obiecuję, że wezmę mile
Danger is beauty / Niebezpieczeństwo jest piękne
I'll face it with a smile / Stawię temu czoła z uśmiechem

Miona uśmiechała się tajemniczo tańcząc ze mną. Jakby chciała żebym czytał między wierszami.

I'm on a mission / Jestem na misji
With no restrictions / Bez ograniczeń
Don't second guess myself / Nie będę domyślać się kolejny raz
I'm born to be wild / Urodziłam się by być dzika

Okrążyła mnie wokoło tanecznym krokiem, by po chwili znów tańczyć przede mną, a raczej ze mną w rytmie piosenki.

I'm the typ of chick / Jestem typem laski
That likes to rock the beat / Która lubi wstrząsać rytmem
I like to rock the beat / Lubię wstrząsać rytmem
I like to rock, to rock the beat / Lubię wstrząsać, wstrząsać rytmem

Jakie było moje zdziwienie kiedy zaczęła śpiewać słowa z refrenu. 

21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
I do what I like / Robię co mi się podoba
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
I'm taking you for a ride / Biorę cię na przejażdżkę
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Yeah, I'm gonna live it up / Tak, zamierzam to spełnić
Just live it up / Po prostu to spełnić

21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
A beautiful life / Piękne życie
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Us walking side by side /My maszerujący ramię w ramię
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Yeah, I'm gonna live it up / Tak, zamierzam to spełnić
Just live it up / Po prostu to spełnić

Wtedy sobie coś uświadomiłem. Ona jest jak ta dziewczyna z piosenki. Robi co chce. Zamierza spełniać marzenia. Ma piękne życie. Po prostu cała ona.

Step on the brakes / Naciskam hamulce
Then I'mma step on the gas / Wtedy tankuję
I am a rebel / Jestem buntowniczką
But I do it with class / Ale robię to z klasą
To prawda. Buntowniczką to ty jesteś. Piękną, sprytną, doskonałą. Z klasą. Buntowniczką arystokratką. Zaśmiałem się w myślach. A uśmiech przeniosłem na usta, by po chwili złączyć moje wargi z jej lekko rozchylonymi.
I set the boundaries / Ustalam granicę
The rules don't own me / Zasady mnie nie dotyczą
I'm living life on the edge / Żyję życiem na krawędzi
I choose my path / Wybieram swój szlak

I'm the typ of chick / Jestem typem laski
That likes to rock the beat / Która lubi wstrząsać rytmem
I like to rock the beat / Lubię wstrząsać rytmem
I like to rock, to rock the beat / Lubię wstrząsać, wstrząsać rytmem

I'm the kind of chick / Jestem taką laską
That knocks you off your feet / Co zwala cię z nóg
That knocks you off your feet / Co zwala cię z nóg
That knocks you off, off your feet / Co cię powala, co zwala cię z nóg

21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
I do what I like / Robię co mi się podoba
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
I'm taking you for a ride / Biorę cię na przejażdżkę
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Yeah, I'm gonna live it up / Tak, zamierzam to spełnić
Just live it up / Po prostu to spełnić

21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
A beautiful life / Piękne życie
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Us walking side by side /My maszerujący ramię w ramię
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Yeah, I'm gonna live it up / Tak, zamierzam to spełnić
Just live it up / Po prostu to spełnić

I feel like I can take over the world / Czuję się jakbym mogła przejąć świat
If only I get my dreams out / Jeśli tylko wyciągnę moje marzenia
Pull gold from my soul / Wyciągnę złoto z mojej duszy
Pull diamonds from my heart / Wyciągnę diamenty z mojego serca
It's that new girl thinking and this songs is just the start / To nowe dziewczęce myślenie, a ta piosenka to tylko start

21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
I do what I like / Robię co mi się podoba
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
I'm taking you for a ride / Biorę cię na przejażdżkę
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Yeah, I'm gonna live it up / Tak, zamierzam to spełnić
Just live it up / Po prostu to spełnić

21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
A beautiful life / Piękne życie
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Us walking side by side /My maszerujący ramię w ramię
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
Yeah, I'm gonna live it up / Tak, zamierzam to spełnić
Just live it up / Po prostu to spełnić

21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku
21st Century Girl / Dziewczyna 21-ego wieku

Kolejna piosenka była spokojniejsza i wolniejsza. Przytuliliśmy się do siebie. I trwając w takim uścisku kołysaliśmy się w jej rytmie. Choć muzyka grała głośno mogłem usłyszeć bicie jej serca, które biło dla mnie. Nasze serca są ze sobą połączone. Czy tego chcemy czy nie. Nie potrafią żyć bez siebie i odnajdą się wszędzie. Bo jestem całym jej światem. Bo ona jest całym moim światem. Jestem osobą której ona potrzebuje. A ona jest tą na którą czekałem. Jest wspaniała. Jesteśmy dla siebie stworzeni. Tacy sami, a jednak tak inni. Tak różni od siebie, a tacy sobie bliscy. Los chciał by nasze życia się tak potoczyły. Bym ja pochodził ze złej rodziny czasami wręcz okrutnej wobec mnie, wobec samych siebie i całego świata. Ale ona pokazała mi że można żyć inaczej. I przyjdzie kiedyś taki dzień że postawię się ojcu, ale ten dzień tak szybko nie nadejdzie. Minie sporo czasu nim to się stanie. A w między czasie będę musiał go słuchać. Wykonywać jego polecenia. Przy niej czuję że mogę wszystko. A ona? Ona przez większość życia wychowywana w dobrej mugolskiej rodzinie, by później poznać prawdę i zacząć żyć swoim prawdziwym życiem. I wtedy ją poznałem. I wtedy wywróciła mój świat i moje życie do góry nogami. Gdyby nie ona to wiem że w życiu pokonał bym wiele błędów, których potem bym żałował. A z nią u boku jedyne co mogę pokonać to samego siebie. Stawić czoła wyzwaniu. Z nią u boku wiem że będę kroczył właściwą ścieżką, że będę miał piękne życie o jakim zawsze marzyłem. I mieć lepsze spojrzenie na świat. Bo pomimo tego że się zmieniłem, wciąż tkwi we mnie demon którego zapoczątkował we mnie ojciec. A ja tak bardzo nie chcę być taki jak on. Nie chce być takim potworem. Nie chce taki być. Nie chce jej stracić. Jest wszystkim co mam. Jest wszystkim na czym mi zależy, ale nie potrafię się zdobyć na to by jej to powiedzieć. Jest najważniejszą osobą w moim życiu. Kocham ją i nigdy nie przestanę kochać. Jest osobą którą pragnę chronić. Jest moim życiem. Moją codzienną i własną odmianą heroiny. Choć nigdy nie brałem narkotyków i nie zamierzam. Przy niej czuję się jakbym codziennie je przedawkowywał. Ona jest wyjątkowa, zjawiskowa. Przy niej czuję że żyję. Przy niej czuję że mogę wszystko. To ona sprawiła że zacząłem wierzyć że nic nie dzieje się przez przypadek. To ona sprawiła że wierzę w przeznaczenie. I w to że taki los był nam pisany. Odsunąłem nas od siebie i złączyłem nasze usta w pocałunku. Był on przepełniony, namiętnością, czułością, troską i potrzebą trwania tej drugiej osoby przy tobie.

Daj komentarz

Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)