Usłyszałem znaczące chrząknięcie i niechętnie odsunąłem się od mojej dziewczyny.
-No wreszcie. Już myślałem że się połkniecie nawzajem.
-Brat, no co ty?
-Zazdrosny jest. - Powiedziałem i oberwałem z łokcia w bok. - Co jest? - Spytałem ciszej Miony.
-Ginny. - Powiedziała i podeszła do niej. - Ginny co się stało?
-On... Oni ... Mnie ... On... Nienawidzi ... To ...
-Ginny kochanie spokojnie. Uspokój się i jeszcze raz.
-Przed chwilą, dostałam list. Od Seamusa. Napisał że bardzo się zmieniłam. Że nie jestem już tą samą dziewczyną którą poznał 2 lata temu i w której się zakochał. I napisał że lepiej będzie jeśli ze sobą zerwiemy. - Powiedziała i się rozpłakał wtulając w ramiona Miony.
-Ginny. Ciiii. Będzie dobrze zobaczysz. Wszystko się ułoży. Twoje życie będzie jeszcze lepsze zobaczysz. Spokojnie. Ciiii
-Jak mógł.
-Normalnie.
-Markus. - Upomniałem go
-Sorry. - Powiedział cicho.
-Rozumiem, ale mógł powiedzieć mi to w twarz, a nie listem.
-A może to nie on napisał?
-Nie Draco. To on. On zawsze zakleja koperty i robi znak swoim sygnetem. To musiał być on. - Powiedziała Hermiona. Po paru minutach Gin się już uspokoiła. I wtedy zabił dzwon. - Czas wracać na lekcje. Perrie zajmij się nią - Powiedziała i przekazała przyjaciółkę w jej ręce. - a my idziemy na zaklęcia.
************
Dni mijały wspaniale. Z Draconem dogadywaliśmy się świetnie. Blaise pociesza Ginny i też się do siebie zbliżyli. Coś mi się wydaję że Gin również czuje coś do Blaise'a. Lena, Elizabeth, Nikolas, Ryan i Kain często do nas przychodzili. Przesiadywali w Salonie Wspólnym naszego Domu. Nawiązaliśmy z nowo poznaną trójką wspaniały kontakt. Czas leciał nieubłaganie szybko. Nim się obejrzeliśmy był 30 październik.
************
-Witajcie Uczniowie. Jak wiecie już jutro jest Halloween. Z tego względu, że ten rok jest wyjątkowym rokiem. Jutro odbędzie się Maskowy Bal Halloween. Nie jest on obowiązkowy. Śniadanie jest normalnie o 8. Obiad jutro wyjątkowo o 13. A o 15 rozpoczniemy Bal, który zakończy się nad ranem. Dzisiaj i jutro macie dzień wolny od lekcji. Przygotujcie się. I pomóżcie naszym przyjaciołom z innych szkół. Zaprowadźcie do Hogsmede. Życzę miłego dnia. Czas na śniadanie. - Powiedział Dumbeldore a na stołach pojawiło się jedzenie.
-Super w końcu niema takiej nudy w naszej szkole. - Odezwał się Blaise
-No ale tylko jeden raz podczas naszej nauki w szkole. - Dodał Draco
-Zawsze coś. - Powiedziałam. - Chociaż raz miło będzie można spędzić piątkowy i sobotni dzień. - Uśmiechnęła się. - Ginny, Trudy, Perrie, Lena, Elizabeth co wy na to aby po śniadaniu udać się do Hogsmede na zakupy.
-Jasne! - Dziewczyny odpowiedziały chórem.
-A my chłopaki co dziś robimy? - Spytał Draco.
-Idziecie również kupić sobie strój i maski. - Powiedział Trudy
-Oczywiście siostra. Miona?
-Tak?
-Pójdziesz ze mną na ten Bal Maskowy?
-Z chęcią. - Odpowiedziałam.
-Ginny?
-Tak Blaise?
-Pójdziesz ze mną na Bal? - Brat postanowił wziąć przykład z przyjaciela
-Oczywiście! - Powiedziała uradowana.
Dwie godziny później szłyśmy do Hogsmede. Kupiłyśmy suknie i maski. Pochodziłyśmy jeszcze po sklepach. Weszłyśmy do Miodowego Królestwa. Do zamku wróciłyśmy na późną kolację. Odłożyłyśmy nasze zakupy i poszłyśmy do Wielkiej Sali. Po kolacji wykończone poszłyśmy spać.
************
Dziewczyny po śniadaniu od razu zniknęły. Powiedziały żebyśmy na nie nie czekali w Salonie, tylko w Wielkiej Sali. Więc oto stoimy z chłopakami przed wejściem i czekamy. Każdy z nas miał garnitur. I maskę.
Blaise
Markus
Nikolas
Ryan
Kain
Ian
Ja
W końcu na schodach stanęła siódemka dziewczyn. Od razu je rozpoznaliśmy. Wszystkie wyglądały przepięknie.
Blaise podszedł do Ginny.
Nikolas do Perrie.
Ryan do Trudy.
Kain do Elizabeth.
Markus do Leny.
Ian do Aleksis.
Ja do Hermiony.
Na Salę weszliśmy w momencie w którym Dyrektor zaczął mówić.
-Więc oto zaczynamy Bal Halloweenowy. Miłej zabawy. - Powiedział a muzyka zaczęła grać.
-Można prosić do tańca? - Powiedziałem kłaniając się lekko i podając dłoń, chwyciła ją i poszliśmy na środek parkietu. Przetańczyliśmy 16 piosenek. Wiem bo liczyłem. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się przy tym. W końcu postanowiliśmy odpocząć. Usiedliśmy przy stoliku przy którym siedzieli nasi przyjaciele.
-Niezły tancerz z mojego brata no nie?
-Tak. Wyśmienity. - Powiedziała z uśmiechem Miona. Po 15 minutach przerwy, Blaise wstał.
-Siostra można prosić do tańca?
-Oczywiście. - Tańczyli już do 8 piosenki, w końcu nie wytrzymałem. Podszedłem do nich i powiedziałem.
-Odbijany.
-Właśnie się zastanawialiśmy ile jeszcze wytrzymasz. Proszę. Jest twoja. - Wieczór był naprawdę wspaniały. Znowu tańczyłem z Mioną, Ale po jakimś czasie została odebrana mi przez Iana. Następnie trafiła w objęcia Markusa. Później tańczyła z Nikiem. Ryan też poprosił ją do tańca. A gdy skończyli podszedł do mnie podał mi jej dłoń i powiedział.
-Oddaję twoją partnerkę. - I po chwili znowu razem wirowaliśmy na parkiecie. Chwile po 23 podszedł do nas Kain.
-Pozwolisz że porwę twoją dziewczynę na kilka piosenek? Za chwilę chcemy się zwijać.
-Proszę. - Powiedziałem oddając mu dłoń mojej Księżniczki. O 2 w nocy na Sali było już tylko kilka par. Między innymi ja z Mioną, Ian z Aleksis, Blaise z Ginny, Neville z Luną, Cedrik z Katheriną. Gdy wybiła 4 Dyrektor kazał udać nam się do dormitoriów. Następnego dnia na śniadaniu nie pojawiły się osoby które późno wyszły z Balu. Każdy był zmęczony ale i zadowolony
************
Wreszcie nadeszła niedziela 21 listopad. Pierwsze zadanie Turnieju rozpocznie się już za chwilę. Jest 15:45 a o 16 zaczyna się zadanie. Siedziałem właśnie w namiocie dla zawodników. Muszę przyznać. Trochę się bałem.
-Proszę o uwagę to wielki dzień dla wszystkich. Każde zadanie jest bardzo niebezpieczne. - Usłyszałem głos dyrektora dobiegający z trybun. Nie mogłem już usiedzieć w miejscu zacząłem krążyć po namiocie. Nagle usłyszałem
-Pssst. Psssst. - Podszedłem do wejścia do namiotu. - Draco?
-Miona?
-Jak się czujesz?
-Dobrze. - Powiedziałem zgodnie z prawdą.
-To nic takiego. Musisz tylko ...
-Pokonać smoka wiem. - Weszła do namiotu i rzuciła mi się na szyję. Wtedy zostało nam zrobione zdjęcie.
-Młodzi kochankowie! Draco Malfoy i o ile się nie mylę Hermiona Zabini! Wspaniale! Jakie to hmm wzruszające. Taak. Gdyby zdarzyło się jakieś nieszczęście macie szanse trafić na pierwszą stronę. Chociaż pomimo tego i tak traficie.
-Pani niema tu wstępu. To namiot dla zawodników i ich przyjaciół. - Powiedział Viktor.
-Nie szkodzi. Już zdobyłam to co chciałam. - Powiedziała a pozostałym zawodnikom również zostało zrobione zdjęcie. Po chwili do namiotu wszedł Dumbeldore, Filch, Maxime, Karkarov i Crouch.
-Witam zawodników! Chodźcie tu. - Powiedział Profesor Dumbeldore. Miona wtuliła się w mój bok. - Tyle czekania. Tyle zagadek. Aż wreszcie nadeszła ta chwila. - Objął Hermionę ramieniem i mówił dalej. - Tylko wy potraficie w pełni ją docenić. - spojrzał w moją stronę i Hermiony. - Co pani tu robi panno Zabini. - W końcu ją zauważył.
-Przepraszam ja już pójdę. - Powiedziała pocałowała mnie. - To na szczęście. - Powiedziała z uśmiechem i wyszła.
-Barty do dzieła.
-Zawodnicy stańcie tu wkoło po kolei proszę. Panna Delacour. Pan Ivanow. Pan Diggory. Pan Malfoy. Panna Fig. Pan Krum. Pan Smith. Pan Potter. - Powiedział a my ustawiliśmy się tak jak poprosił. Wszedł w krąg z torbą w ręku. - Losujemy. - Fleur wsadziła rękę w torbę i wyciągnęła małego smoka. - Walijski Zielony panno Delacour. - Następnie Kain. - Portugalski Długopyski panie Ivanow. - Kolejny Cedrik - Panie Diggory Szwedzki Krótkopyski. - Przyszła moja kolej. - Panie Malfoy proszę. - Włożyłem rękę do torby i wyciągnąłem smoka. - Hebrydzki Czarny panie Malfoy. Panno Fig. - El wsadziła rękę i wyciągnęła - Antypodzki Opalooki. - Viktor. -Chiński Ogniomiot Panie Krum. - Ian - Panie Smith Peruwiański Żmijoząb. I pan Potter. - Potter coś powiedział pod nosem. - Co mówisz chłopcze?
-Nic. - Zaprzeczył szybko.
-Rogogon Węgierski. To miniaturki prawdziwych smoków. Każdy z nich strzeże złotego jaja. Wasz cel jest prosty. Zdobyć to jajo. Jest to konieczne, gdyż jajo zawiera wskazówkę, bez której nie poradzicie sobie w następnym zadaniu. Jakieś pytania? - Nikt się nie odezwał.
-Doskonale. - Odezwał się Dumbeldore. - Powodzenia Zawodnicy. Panno Delacour na dźwięk wystrzału z armaty ... - W tym momencie armata wystrzeliła. A z trybun dało się słyszeć wiwatowanie. Dyrektor wskazał ręką by wyszła na arenę i tak zrobiła. A Dumbeldore, Maxime, Karkarow i Crouch wyszli głównym wyjściem by udać się na trybuny.
Po półtorej godzinie która ciągnęła się niemiłosiernie długo. Dumbeldore wywołał mnie na arenę. Więc wstałem i wszedłem do jaskini i już z daleka widziałem mojego smoka.
************
Usłyszałam wystrzał armaty co znaczyło że Pierwsze Zadanie zostało rozpoczęte. Po chwili na arenie pojawiła się Fleur i zaczęła się pojedynkować ze swoim Smokiem. Po 30 minutach pokonała Walijskiego Zielonego Smoka. Zdobywając tym samym jajo.
-Drugim zawodnikiem jest pan Kain Ivanow!
Kain już się zbliżał, nie zdążył wyjść z jaskini, a smok już go zaatakował, ziejąc ogniem w głąb jaskini, po chwili odleciał a my zobaczyliśmy Kaina wychodzącego i toczącego swój pojedynek. Po 25 minutach Kain zwyciężył zdobywając jajo i pokonując Portugalskiego Długopyskiego Smoka.
-Nasz trzeci zawodnik Cedrik Diggory!
Wyszedł i stoczył swoją 35 minutową walkę z Szwedzkim Krótkopyskim Smokiem.
-A teraz nasz czwarty zawodnik. Draco Malfoy!
Na trybunach wszyscy zaczęli krzyczeć. Po chwili zaczął wyłaniać się z jaskini. Walka Dracona z Hebrydzkim Czarnym Smokiem była wspaniała. Draco już po 10 minutach pokonał smoka i zdobył złote jajo. Najszybciej ze wszystkich zawodników.
-Tak! Draco!
-Wooooooo! - Z każdej strony dało się słyszeć wiwatowanie. Radość biła na kilometr ode mnie i moich przyjaciół że Draconowi nic się nie stało.
-Piątą Zawodniczką jest Elizabeth Fig!
El mierzyła się z Antypodzkim Opalookim Smokiem, pokonując go po 28 minutach
-Nasz szósty zawodnik Viktor Krum!
Viktor walczył z Chińskim Ogniomiotem, pokonał go po 19 minutach.
-Siódmy zawodnik Ian Smith!
Peruwiański Żmijoząb był jego przeciwnikiem. Który leżał pokonany już po 16 minutach. A Ian zdobył złote jajo.
-I ostatni ósmy zawodnik Harry Potter!
Podczas swojej walki Potter wyleciał na miotle z areny, a Rogogon Węgierski zerwał się ze swojego łańcucha w pogoń za nim. Potter swoją walkę zakończył po 53 minutach wracając na arenę i zdobywając jajo.
O 19:36 pierwsze zadanie zostało ukończone przez wszystkich zawodników.
************
O 20:00 wszyscy Ślizgoni byli zebrani w Salonie Wspólnym naszego domu. Gdy tylko wszedłem przez portal zostałem podniesiony do góry przez Blaise'a i Markusa, a Ian przez Krisa i Cody'ego.
-Oto nasi zwycięzcy. Obaj walczyli dzielnie i obaj pokonali swojego smoka i zdobyli złote jaja. Ich pojedynki były najkrótsze ale za to wspaniałe. - Odezwała się Aleksis - Czytajcie wskazówkę.
-Kto otwiera? - Spytałem. - Ja czy ty?
-Otwieraj młody. - Gdy tylko otworzyłem jajo ze środka wydobył się irytujący wrzask połączony z piskiem. Szybko je zamknąłem.
-O w mordę nie wiem jak wy to rozwiążecie. Ten wrzask ma być podpowiedzią? - Powiedział Markus.
-Na pewno jest podpowiedzią. Tylko trzeba ją poprawnie odczytać.
-To znaczy? - Spytała Pansy.
-To znaczy że jesteśmy w złym miejscu.
-Możesz jaśniej mówić Hermiona?
-Oczywiście Pansy że mogę. Już tłumaczę. Kiedyś czytałam książkę biografie jakiegoś czarodzieja, nie pamiętam nazwiska, ale wiem że kiedyś wygrał Turniej. Nie opisał go całego, a tylko fragment. I to jak się przygotowywał. Pisał że musiał odnaleźć dziwny przedmiot. Gdy go otworzył ze środka wydobywał się niesamowicie nieznośny wrzask. Stał wtedy nad jeziorem. Ten przedmiot wpadł mu do wody więc po niego zanurkował. Gdy się zanurzył, nie słyszał krzyku, a śpiew. Więc może to jest rozwiązanie. Zanurzcie jajo w wodzie i odsłuchajcie zagadkę. - Oboje z Ianem rzuciliśmy się biegiem do swoich dormitoriów, wbiegłem do łazienki. Nalałem wody do wanny. W tym czasie Miona przyszła. Wziąłem jajo zanurzyliśmy się i je otworzyłem i wtedy usłyszeliśmy śpiew:
Szukaj nas tam tylko, gdzie słyszysz nasz głos.
Nad wodą nie śpiewamy, taki już nasz los.
A kiedy będziesz szukał, zaśpiewamy tak:
To my mamy to, czego tobie tak brak.
Aby to odzyskać masz tylko godzinę
Której nie przedłużymy choćby i o krztynę.
Po godzinie nadzieję przyjdzie ci porzucić.
A to, czego tak szukasz, nigdy już nie wróci.
-I co? - Spytał Blaise gdy się wynurzyliśmy. Stał w moim dormitorium razem z Markusem, Perrie, Trudy i Ginny.
Szukaj nas tam tylko, gdzie słyszysz nasz głos.
Nad wodą nie śpiewamy, taki już nasz los.
A kiedy będziesz szukał, zaśpiewamy tak:
To my mamy to, czego tobie tak brak.
Aby to odzyskać masz tylko godzinę
Której nie przedłużymy choćby i o krztynę.
Po godzinie nadzieję przyjdzie ci porzucić.
A to, czego tak szukasz, nigdy już nie wróci.
-I co? - Spytał Blaise gdy się wynurzyliśmy. Stał w moim dormitorium razem z Markusem, Perrie, Trudy i Ginny.
-Szukaj nas tam, gdzie słyszysz nasz głos. To jasne jak usłyszysz je to idziesz w stronę z której dobiegają.
-No. Dalej. Nad wodą nie śpiewamy, taki już nasz los.
-To znaczy że na pewno to zadanie nie będzie na lądzie.
-A pod wodą. - Powiedzieliśmy razem.
-Zgadza się.
-A kiedy będziesz szukał, zaśpiewamy tak: To my mamy to, czego tobie tak brak. A to co znaczy? - spytałem.
-To znaczy, że będziecie musieli coś odszukać, a będzie to ukryte gdzieś blisko nich.
-Aby to odzyskać masz tylko godzinę. - znowu razem to powiedzieliśmy.
-Godzina czasu.
-Godzina czasu. - potwierdziłem. - Której nie przedłużymy choćby o krztynę.
-Choćby chciały więcej czasu dać nie mogą. - Powiedziała Miona
-Po godzinie nadzieję przyjdzie ci porzucić, a to czego tak szukasz, nigdy już nie wróci.
-Po godzinie nadzieję przyjdzie ci porzucić, a to czego tak szukasz, nigdy już nie wróci. - Powtórzyła, Pokiwała głową że niema pojęcia o co z tym chodzi. - Nie wiem.
-Nie rozumiem. - Powiedział Markus.
-Na drugie zadanie jest godzina czasu. Będzie się ono odbywało pod wodą. Będą musieli coś odnaleźć. By do tego dotrzeć muszą podążać za głosem. Nie rozumiem końcówki. Po godzinie nadzieję przyjdzie ci porzucić, a to czego tak szukasz, nigdy już nie wróci.
************
Następnego dnia na śniadaniu Potter gapił się cały czas na Cho. Aż w końcu się opluł. A Weasley dostał paczkę. Znalazł w niej ... Suknie?
-Hahahahaha Weasley dostał sukienkę! - Krzyknąłem
-To na pewno nie dla mnie. Musiała się pomylić.
-A właśnie że jest twoja. To szata wieczorowa. - Powiedziała Miona. Ten rzucił w jej stronę gniewne spojrzenie, a my zaczęliśmy się śmiać. Snape zarządził że na 16 mamy się wszyscy stawić do sali wyznaczonej przez niego. Była to jedna z większych sal w naszej szkole. Znajdowała się na piątym piętrze.
-Witajcie. - Powiedział do wszystkich Ślizgonów. - W naszej szkole organizowany jest Bal Bożonarodzeniowy. Każdy z was ma obowiązek się na nim stawić i godnie reprezentować Salazara Slytherina. Bal Bożonarodzeniowy jest tradycją od samego początku obchodzony jest podczas Turnieju Trójmagicznego. Tego wieczoru, spotkamy się wszyscy wraz z naszymi gośćmi w Wielkiej Sali, aby razem bawić się tańczyć do rana. Musicie godnie reprezentować Hogwart jako gospodarze. Wszyscy. Pokazać się z najlepszej strony. Gdyż Bal ten to są przede wszystkim tańce. Slytherin od dziesiątków stuleci utrzymuje tę tradycję świata czarodziejów. Nie zawiedźcie mnie. Dlatego też każdy z was musi umieć zatańczyć na tym Balu, by nie splamić swojego Domu. Panie stawią się w pięknych sukniach, panowie w garniturach. I jeszcze jedna ważna sprawa. Bal Bożonarodzeniowy rozpoczynają zawodnicy biorący udział w Turnieju, więc koniecznie musicie mieć partnerkę. A teraz zaczniemy lekcję tańca. Pani Brianna Kolewen nauczy was wszystkiego. Wstańcie. - Powiedział nasz opiekun, a do sali weszła kobieta. I rozpoczęła się nauka tańca. Która skończyła się po 4 godzinach.
-Dziękuję wam za tak wspaniałą współprace. Jesteście świetni, aczkolwiek trzeba was jeszcze podszkolić. Widzimy się jutro o 18. - Powiedziała Kolewen. A my wyszliśmy z sali i udaliśmy do Lochów. W Salonie Wspólnym siedzieliśmy już jakieś półgodziny jak na tak późną porę jest nas wciąż tu dużo. Właśnie wybiła północ.
-Hermiona?
-Tak Draco?
-Czy uczynisz mi ten zaszczyt i pójdziesz ze mną na Bal Bożonarodzeniowy?
-Z wielką przyjemnością. - Odpowiedziała usiadła mi na kolanach i pocałowała.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto jest kolejny rozdział. Jak wam się podoba? Pamiętajcie żeby zostawić po sobie ślad w komentarzu. Będzie to dla mnie bardzo motywujące.
-Dziękuję wam za tak wspaniałą współprace. Jesteście świetni, aczkolwiek trzeba was jeszcze podszkolić. Widzimy się jutro o 18. - Powiedziała Kolewen. A my wyszliśmy z sali i udaliśmy do Lochów. W Salonie Wspólnym siedzieliśmy już jakieś półgodziny jak na tak późną porę jest nas wciąż tu dużo. Właśnie wybiła północ.
-Hermiona?
-Tak Draco?
-Czy uczynisz mi ten zaszczyt i pójdziesz ze mną na Bal Bożonarodzeniowy?
-Z wielką przyjemnością. - Odpowiedziała usiadła mi na kolanach i pocałowała.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto jest kolejny rozdział. Jak wam się podoba? Pamiętajcie żeby zostawić po sobie ślad w komentarzu. Będzie to dla mnie bardzo motywujące.



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz