Witajcie.
Tego bloga zaczęłam pisać dawno temu. Miałam wzloty i upadki. Wena przychodziła i odchodziła. Ale nikt nie wchodził i nie czytał. Zwątpiłam w siebie, w swoje zdolności. I zaprzestałam pisania. Teraz wchodzę tu po roku. I co widzę? 24 października 90 wyświetleń!!!! 29 października 76 wyświetleń!!! Myślałam, że mój blog to kompletna klapa, pomyłka. A tu taka niespodzianka. Jeśli tak będzie dalej. Jeśli dacie mi wenę komentarzami i napiszecie co sądzicie (Bo bardzo zależy mi na opinii czytelników) Obiecuję, że wkrótce zacznę kontynuować to opowiadanie.
Dziękuję i Pozdrawiam Tio.
Dramione Zrządzenie Losu
Wojowniczka Slytherinu
Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.
poniedziałek, 31 października 2016
piątek, 27 lutego 2015
V TOM2
Weszłam do naszego salonu wraz z Taylerem w rękach trzymaliśmy nasze złote skrzynki. Wszyscy powitali nas okrzykami radości. Blaise i Markus wzięli mnie na ręce i podnieśli do góry.
-Dajecie! Otwierajcie to!
-A jak jest taka pułapka jak w zeszłym roku? Że aż nas uszy zabolą?
-Zdarza się.
-Tylko mnie chłopaki nie upuśćcie.
-Jasna sprawa siostra.
Otworzyłam skrzynkę. Ze środka wydobywała się muzyka i niezrozumiałe słowa, które drażniły uszy. Aczkolwiek nie był to krzyk. Wsłuchiwałam się w to bardzo uważnie, analizując wszystko.
-Co to za jazgot?
-Nic nie rozumiem.
-O co chodzi?
-To słowa! - Krzyknęłam.
-Co? - Jakiś Gryfon mnie wyśmiał.
-Słowa. Zapisane i nagrane od tyłu. Dajcie mi kartkę i pióro. - Powiedziałam a Giny od razu mi podała to o co poprosiłam. Zamknęła skrzynkę i otworzyłam ją jeszcze raz. Wszystko zaczęło się od początku a ja spisałam na kartce słowa, które rozszyfrowałam.
Na miotle lecieć będziesz mógł.
Wysoko w górę i nisko w dół.
Góry, doliny, rzeki, jeziora
Miniesz a wtedy dolecisz do pola.
W gęstwinie traw odnajdziesz klucz
Zabierzesz mapę, polecisz w znów.
Odnajdziesz skarb i wygrasz grę.
Nie zdążysz w czas, zabijesz się.
Bo stracisz tę najważniejszą rzecz,
Bez której żyć dalej nie będziesz chcieć.
Choć dwie godziny czasu masz,
By skarb odnaleźć swój.
Możliwe jest że nie zdążysz w czas,
Choć chcielibyśmy więcej nie damy.
Gdy dwie godziny miną, zapadnie klapa,
A skarb przepadnie na długie lata.
Więc spierz się i staraj.
Bądź czujny, uważaj.
Wiele niebezpieczeństw ci da ta przygoda,
Rozglądaj się w koło i unikaj wroga.
Miej to na uwadze to twoja przestroga,
Więc uważaj, gdy zacznie się ta przygoda.
-I co to znaczy? - Ktoś spytał. A ja odczytałam na głos co zanotowałam.
-Drugie zadanie będzie polegało na doleceniu z miejsca na miejsce i odnalezienia skarbu. Na jego wykonanie mamy dwie godziny. Później skarb przepadnie.
-Dobra później się tym będziemy martwić. Teraz się bawimy. - Powiedział Draco, machnął różdżką i kieliszki z Ognistą, które stały na stole zaczęły unosić się w powietrzu i każdy wziął jeden.
-Za Tay'a i Mionę! - Krzyknął jakiś Krukon.
-Twoje zdrowie kochanie. - Powiedział Draco i pocałował mnie, a następnie napiliśmy się z naszych kielichów i zaczęła się impreza, która skończył się dziesięć godzin później, o szóstej rano.
Snape chwalił mnie na każdym kroku przez trzy dni, jak to dobrze się spisałam podczas pierwszego zadania. Kolejne dni mijały spokojnie. Nie było kogo zaczepiać. Chodziliśmy na zajęcia. I mogę w końcu powiedzieć że ten rok jest normalny. Nic nadzwyczajnego się nie działo. Żadnych tajemnic. Żadnych podejrzanych zniknięć i petryfikacji. Niema na terenie szkoły więźnia z Azkabanu który narobił wielkiego rumoru i niema dementorów wokół. Mamy spokojny rok nauki jak normalni studenci. W końcu piąta klasa to wyzwanie. I ponoć jest to najtrudniejszy czas każdego czarodzieja. I należy się solidnie przyłożyć, by zrozumieć materiał i wyuczyć się wszystkiego na egzaminy. My mamy to szczęście że będziemy zdawać je tutaj razem z uczniami z Durmstrangu i Beauxbatons. Tyle że my dostaniemy swój zestaw egzaminu, a oni swój. Łączyć nas będzie tylko ta sama sala. Snape mógł w końcu uczyć Obrony Przed Czarną Magią. Tak bardzo tego pragnął i uczy teraz garstkę uczniów w Bułgarii. Czyli nas, tych którzy postanowili tu przyjechać na kolejny Turniej Trójmagiczny. I szczerze powiedziawszy Snape wygląda na zadowolonego i szczęśliwego. Jest surowy to prawda. Ale uczy lepiej niż poprzedni czterej czarodzieje razem wzięci. Więc dużo nas nauczył choć to dopiero początek roku. Dzięki niemu egzaminy zdamy z łatwością. Jak Profesor Flitwick znajdzie wolny czas w Hogwarcie to teleportuje się do nas i uczy, ale w większości też Sanpe uczy nas Zaklęć. Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami uczy nas Profesor Dartow, tutejszy belfer Durmstrangu. Jeśli chodzi o Transmutację to też uczy nas Profesor Partremore z tej szkoły, a w wolnym czasie odwiedza nas McGonagal.
Dziś minął miesiąc od ukończenia pierwszego zadania. Jest coraz zimniej na zewnątrz. Śnieg pada od prawie miesiąca. Jest straszny mróz. Na szczęście drugie zadanie zaczyna się na wiosnę. A już wkrótce Bal Bożonarodzeniowy. Nie mogę się już doczekać. Właśnie spaceruje z Draco po tutejszych błoniach. Wszystko przykryte śniegiem wygląda pięknie. Rozmawiamy o naszej przyszłości. O egzaminach które nas czekają. O tym co konkretnego ma na myśli wskazówka względem drugiego zadania. O tym, że ciekawe co się dzieje w Hogwarcie. I o nas.
----------------------------------------------------------------
Jest kolejny rozdział.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
wtorek, 24 lutego 2015
IV TOM2
Stałem na trybunach i czekałem kiedy rozpocznie się pierwsze zadanie. Arena była całkiem inna niż w zeszłym roku. Był to wielki basen wodny z wystającymi skałami i małymi wysepkami. Coś nagle się poruszyło pod wodą. I już wiedziałem. Pierwsze zadanie właśnie się rozpoczęło.
-Witam na wielkim otwarciu pierwszego zadania! Hermiona Zabini zmierzy się z Białym Kłem!
A po chwili z tunelu wyszła Miona. Kibicowali jej wszyscy którzy przyjechali z naszej szkoły. Parę dziewczyn z Beaxbatons i chyba ponad połowa uczniów z Durmstrangu. Nagle z wody wyskoczył ... Wilk? Biały Wilk który potrafi oddychać pod wodą? W dodatku był ogromny. Miał chyba jakieś trzy może nawet cztery metry wysokości. Ale Miona pokonała go w ... nikt nie mógł w to uwierzyć. W trzy minuty! Ja się nie dziwię. W końcu z zaklęć idzie jej zajebiście dobrze.
-TAK!!!
-MIOOOONAAAA!
-SLYTHERIN GÓRĄ!
-WOOOHOOO!
-HOGWART RZĄDZI!
-LASKA WYMIATASZ!
-JESTEŚ WSPANIAŁA!
Różne oznaki radość było słychać z jej niesamowitego krótkiego pojedynku. Ona przejdzie do historii, będzie Legendą! Założę się że za parę lat to o niej będą się z książke w szkołach uczyły dzieciaki. Hermiona dumnie podeszła do skrzyni, podniosła ją i wyszła wyjściem zwycięzców.
Jak Miona zniknęła w tym samym miejscu została ulokowana druga skrzynka. A po chwili został wypuszczony kolejny potwór.
-Lena Zabini zmierzy się z Lwem Morskim!
Było to połączenie lwa z morsem. Był w kolorach szaro-pomarańczowych. Przedziwny stwór, ale wielki. Co prawda mniejszy od wilka z którym walczyła Mionka. W pewnym momencie walki Lena została wciągnięta pod wodę. Ale Fleur i Elizabeth nas uspokoiły, że Lena zna dobrze zaklęcia dzięki którym przetrwa pod wodą. Po dwudziestu minutach pojedynek został zakończony.
-WOOOOOHOOOOO!
-LENA JESTEŚ WIELKA!
-WYMIATASZ!
W jej kierunku również leciały słowa pochwały, wzięła skrzynkę i odeszła.
-Camil Lomessa walczyć będzie z Pingwinem Abwerejskim!
Gigantyczny pingwin. Chciało mi się śmiać jak to zobaczyłem. Ale ten pingwin co jest dziwne sterował wodą. Jak??!! Normalnie panował nad wodą i Camil ciężko było go pokonać, ale po czterdziestu minutach jej się to udało. Choć była wycieńczona.
-BRAWO!
-TAK TRZYMAJ!
-CAMIL!!!
-WOOOOOO
Udało jej się lekko uśmiechnąć. Zabrawszy skrzynkę opuściła arenę.
-Ryan Mins zawalczy o skrzynkę z Albinosem Wiedeńskim!
Gigantyczny Biały Goryl. O wiele mniejszy od Godzilly, ale równie groźny. Skakał po całej arenie, nurkował i wyskakiwał w innym miejscu, ale po czterdziestu siedmiu minutach został pokonany. A Ryan odchodził z radosnymi krzykami przyjaciół.
-TAK!
-WIEDZIAŁEM ŻE CI SIĘ UDA!
-WIEDZIELIŚMY ŻE POKONASZ TĘ BESTIĘ!
-WOOOOW!
-BRAWO!
Ryan zabrał skrzynkę i odszedł.
-Nikolas Irwin zmierzy się z Trytonem Pospolitym!
Wyglądał tak samo jak te które spotkałem w zeszłym roku. Tyle że ten był większy. Ale Nikolas jak to Nikolas pokonał bestię w dwanaście minut.
-BRAWO NIK!
-NIKOLAS!
-WOOOOOOHOOO!
-TAAAAK!
-WYMIATASZ!
Musiał trochę skupić na sobie uwagę. Powyrzucał ręce w górę z radosnym okrzykiem i uśmiechem na ustach. Zabrał swoją skrzynkę i odszedł.
-I ostatni zawodnik Tayler Korin kontra Czerwonooki Niedźwiedź Fess!
Wielki Biały Niedźwiedź, ale z wyglądu również przypominał trochę tygrysa. Tayler omal trzy razy głowy nie stracił. Raz prawie zostałby mu odgryziony. A dwa razy w ostatniej chwili uniknął ataku łapy, z taką siłą jakby oberwał straciłby głowę. Ale na szczęście nic takiego się nie stało. Po dwudziestu ośmiu minutach bestia została pokonana.
-BRAWO TAY!
-TAYLER RZĄDZISZ!
-WOOOHOO!
-TAYLER!
Zabrał swoją skrzynkę i odszedł. Wszyscy w tej chwili zbiegali na dół. Nasza ekipa wbiegła do namiotu zwycięzców.
-Wszyscy byliście nieźli. Ale chyba rozumiecie że będę trzymał stronę siostry. - Powiedział Blaise i podszedł do Miony. - Byłaś niesamowita.
-Przejdziesz do historii kochanie. - Powiedziałem podchodząc do niej. - W trzy minuty pokonałaś bestię na Turnieju Trójmagicznym.- Pocałowałem ją, a ona od razu odwzajemniła pocałunek.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział. Przepraszam że tak późno. Problemy z netem miałam. Wybaczycie prawa :)
-Witam na wielkim otwarciu pierwszego zadania! Hermiona Zabini zmierzy się z Białym Kłem!
A po chwili z tunelu wyszła Miona. Kibicowali jej wszyscy którzy przyjechali z naszej szkoły. Parę dziewczyn z Beaxbatons i chyba ponad połowa uczniów z Durmstrangu. Nagle z wody wyskoczył ... Wilk? Biały Wilk który potrafi oddychać pod wodą? W dodatku był ogromny. Miał chyba jakieś trzy może nawet cztery metry wysokości. Ale Miona pokonała go w ... nikt nie mógł w to uwierzyć. W trzy minuty! Ja się nie dziwię. W końcu z zaklęć idzie jej zajebiście dobrze.
-TAK!!!
-MIOOOONAAAA!
-SLYTHERIN GÓRĄ!
-WOOOHOOO!
-HOGWART RZĄDZI!
-LASKA WYMIATASZ!
-JESTEŚ WSPANIAŁA!
Różne oznaki radość było słychać z jej niesamowitego krótkiego pojedynku. Ona przejdzie do historii, będzie Legendą! Założę się że za parę lat to o niej będą się z książke w szkołach uczyły dzieciaki. Hermiona dumnie podeszła do skrzyni, podniosła ją i wyszła wyjściem zwycięzców.
Jak Miona zniknęła w tym samym miejscu została ulokowana druga skrzynka. A po chwili został wypuszczony kolejny potwór.
-Lena Zabini zmierzy się z Lwem Morskim!
Było to połączenie lwa z morsem. Był w kolorach szaro-pomarańczowych. Przedziwny stwór, ale wielki. Co prawda mniejszy od wilka z którym walczyła Mionka. W pewnym momencie walki Lena została wciągnięta pod wodę. Ale Fleur i Elizabeth nas uspokoiły, że Lena zna dobrze zaklęcia dzięki którym przetrwa pod wodą. Po dwudziestu minutach pojedynek został zakończony.
-WOOOOOHOOOOO!
-LENA JESTEŚ WIELKA!
-WYMIATASZ!
W jej kierunku również leciały słowa pochwały, wzięła skrzynkę i odeszła.
-Camil Lomessa walczyć będzie z Pingwinem Abwerejskim!
Gigantyczny pingwin. Chciało mi się śmiać jak to zobaczyłem. Ale ten pingwin co jest dziwne sterował wodą. Jak??!! Normalnie panował nad wodą i Camil ciężko było go pokonać, ale po czterdziestu minutach jej się to udało. Choć była wycieńczona.
-BRAWO!
-TAK TRZYMAJ!
-CAMIL!!!
-WOOOOOO
Udało jej się lekko uśmiechnąć. Zabrawszy skrzynkę opuściła arenę.
-Ryan Mins zawalczy o skrzynkę z Albinosem Wiedeńskim!
Gigantyczny Biały Goryl. O wiele mniejszy od Godzilly, ale równie groźny. Skakał po całej arenie, nurkował i wyskakiwał w innym miejscu, ale po czterdziestu siedmiu minutach został pokonany. A Ryan odchodził z radosnymi krzykami przyjaciół.
-TAK!
-WIEDZIAŁEM ŻE CI SIĘ UDA!
-WIEDZIELIŚMY ŻE POKONASZ TĘ BESTIĘ!
-WOOOOW!
-BRAWO!
Ryan zabrał skrzynkę i odszedł.
-Nikolas Irwin zmierzy się z Trytonem Pospolitym!
Wyglądał tak samo jak te które spotkałem w zeszłym roku. Tyle że ten był większy. Ale Nikolas jak to Nikolas pokonał bestię w dwanaście minut.
-BRAWO NIK!
-NIKOLAS!
-WOOOOOOHOOO!
-TAAAAK!
-WYMIATASZ!
Musiał trochę skupić na sobie uwagę. Powyrzucał ręce w górę z radosnym okrzykiem i uśmiechem na ustach. Zabrał swoją skrzynkę i odszedł.
-I ostatni zawodnik Tayler Korin kontra Czerwonooki Niedźwiedź Fess!
Wielki Biały Niedźwiedź, ale z wyglądu również przypominał trochę tygrysa. Tayler omal trzy razy głowy nie stracił. Raz prawie zostałby mu odgryziony. A dwa razy w ostatniej chwili uniknął ataku łapy, z taką siłą jakby oberwał straciłby głowę. Ale na szczęście nic takiego się nie stało. Po dwudziestu ośmiu minutach bestia została pokonana.
-BRAWO TAY!
-TAYLER RZĄDZISZ!
-WOOOHOO!
-TAYLER!
Zabrał swoją skrzynkę i odszedł. Wszyscy w tej chwili zbiegali na dół. Nasza ekipa wbiegła do namiotu zwycięzców.
-Wszyscy byliście nieźli. Ale chyba rozumiecie że będę trzymał stronę siostry. - Powiedział Blaise i podszedł do Miony. - Byłaś niesamowita.
-Przejdziesz do historii kochanie. - Powiedziałem podchodząc do niej. - W trzy minuty pokonałaś bestię na Turnieju Trójmagicznym.- Pocałowałem ją, a ona od razu odwzajemniła pocałunek.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział. Przepraszam że tak późno. Problemy z netem miałam. Wybaczycie prawa :)
niedziela, 1 lutego 2015
III TOM 2
Nadeszła pora na Bal Halloweenowy każdy musiał się przebrać za coś lub kogoś strasznego. Na Wielkiej Sali grała upiorna muzyka do której tańczyły wampiry, wilkołaki, nietoperze, pająki, zombi, szkielety, mumie, dementory i wiele innych stworów. Uczniowie i nauczyciele świetnie się bawili. Gdzieś w rogu wilkołak obściskiwał się ze zombie. Przy stole mumia wtulała się w dementora. Wampir całował się z pająkiem. troll i wilkołak pili Ognistą. A przy jednym z większych stolików siedziały dwie wampirzyce, tygrysica, nietoperz, skarabeusz, dwa szkielety, dwie mumie, wilkołak, zombie, skrzat, wampir, nimfa, tryton, druzgotek. Przyjaciele siedzieli popijali Ognistą, rozmawiali wesoło. Jeden blond wampir pocałował siedzącą na jego kolanach brązowowłosą wampirzycę. Obok zombie o rudych długich włosach całowała nietoperza. Później tańczyli wszyscy wśród innych stworów. Wirowali na parkiecie jak zahipnotyzowani. Było wspaniale. I tak przyjaciołom z trzech różnych szkół minął wieczór i cała noc. Z Sali wyszli jako ostatni.
Zaczął się listopad. A dzień rozpoczęcia pierwszego zadania był blisko. Najlepsze było to że nic nadzwyczajnego się nie działo. Żadnych szemranych akcji. Ta szkoła jest całkiem inna jak Hogwart. Pobyt tu traktowaliśmy jak przygodę. W końcu rzadko kiedy zdarza się żeby spędzić cały rok szkolny w innej szkole niż tej do której uczęszczasz. Snape był dla wszystkich bardzo miły. Nawet dla Gryfonów!! To było dziwne. Ale może dlatego że nie było tu Ronalda Weasleya i Harry'ego Pottera. W końcu Snape tej dwójki najbardziej nienawidzi. W ogóle wczoraj na balu pierwszy raz widziałam Snape'a tak szczęśliwego. Bawił się w najlepsze razem z Dyrektor Maxim, Dyrektorem Karkarovem i całym gronem pedagogicznym Durmstrangu.
Dzisiaj przyrządzaliśmy eliksir chwilowego zapomnienia. Skutkiem ubocznym niepowodzenia podczas tworzenia eliksiru jest zamiana ciał osób go tworzących na tydzień. Wspominałam że przyrządzać je mieliśmy w parach? To teraz już wiecie. Ja oczywiście byłam z moim blondaskiem. Snape na wielkiej tablicy napisał składniki i sposób przyrządzenia. Szło nam całkiem nieźle. I gdyby nie fatalna pomyłka bo oboje w tym samym momencie chwyciliśmy tę samą fiolkę unosząc ją do góry wypadła ona nam z rąk i cała jej zawartość wylądowała w kociołku. Wybuchł fioletowo-zielony dym. A ja poczułam jak przenikam w inne ciało. Gdy dym opadł nie stałam po lewej stronie biurka, a po prawej. Gdy spojrzałam do góry ujrzałam ... siebie.
-Nie! - Krzyknęłam ale to nie był mój głos! Jestem w ciele Dracona! O Boże.
-To chyba jakieś żarty. - Warknął Draco? Chyba można mówić że to on jest Draco. O Boże jakie to zamotane.
-No to się doprawiliście. Macie szczęście że pierwsze zadanie jest za dziewięć dni, a nie wcześniej. Tydzień się chyba przemęczycie. - Powiedział Snape i po raz pierwszy w życiu na jego ustach widniał uśmiech. Szczery uśmiech. Promienisty.
To był najgorszy tydzień w moim życiu. Męczyłem się w jej ciele. A w dodatku wszyscy dookoła się śmiali kiedy będąc w jej ciele mówiłem jako chłopak. Oni widzieli dziewczynę mówiącą jakby była chłopakiem. A prawda jest taka że w ciele tej dziewczyny jest dusza chłopaka. Nie mogłem mówić jako dziewczyna przez długi czas, w końcu tak i tak gadałem jak chłopak. Zachowywałem się według samego siebie. A trudne było udawać dziewczynę będąc chłopakiem. Gesty, ruchy, uważać żeby spódniczka się nie podwinęła, buty na koturnach. Masakra. Ale dałem radę. Ona też wygląda na szczęśliwą znów będąc we własnym ciele.
To był koszmar! Co dzień rano ten sam problem, przez siedem dni. I nie tylko rano były problemy by ogarnąć to ciało. Miało swoje instynkty i reagowało. Ja nie potrafiłam nad nim zapanować. Było dużo śmiechu bo Draco Malfoy gadał jak baba, jak to niektórzy uważali. No cóż. Mieli racje. Ale siedem dni wreszcie minęło i efekt uboczny zniknął. Cieszę się ogromnie. Zostały mi dwa dni do rozpoczęcia pierwszego zadania. Ciekawe co to będzie?
Oto nadszedł siedemnasty listopad dzień rozpoczęcia pierwszego zadania turnieju Trójmagicznego.
Zawodnicy zostali pokierowani do namiotu dla zawodników. Blaise,Ginny, Trudy, Draco, Perrie i Markus właśnie weszli do tegoż namiotu życzyć powodzenia Hermionie, oraz pozostałym zawodnikom. Porozmawiali jeszcze chwile i wyszli. Kilka minut później do namiotu wszedł Minister Knot który nadzorował tego roczny Turniej. Zaraz za nim wszedł Snape oraz pozostali opiekunowie swoich szkół.
-Stańcie tu w kole. Panny Zabini Hermiona i Lena, następnie panna Lomessa, dalej pan Mins, pan Irwin i pan Korin. - Ustawili się tak jak ich poprosił. - Losujemy. - Wyciągnął w stronę Miony błękitny worek. Zanurzyła rękę, chwyciła coś i wyciągnęła. Rozsunęła palce a Knot powiedział - Biały Kieł. - Następnie Lena losowała. - Lew Morski. - Skomentował Minister. - Pingwin Abewerejski. - Powiedział patrząc na Camil, następnie rękę do worka wsadził Ryan. - Albinos Wiedeński. - Nikolas z lekką niepewnością wsadził rękę do worka i wyciągnął. - Tryton Pospolity. I ostatni - Tayler wyciągnął ostatnią figurkę znajdującą się w worku i powiedział. - Czerwonooki Niedźwiedź Fess. - To co on nazwał niedźwiedziem wcale nie wyglądało na niedźwiedzia. -Figurki te przedstawiają stwory z którymi musicie się zmierzyć i zdobyć Złotą Skrzynkę. Panno Zabini. - Położył swoją rękę na ramionach Hermiony. - Jeśli jest pani gotowa, może pani zaczynać. - Powiedział i wyszli z namiotu, a po chwili dało się słyszeć dźwięk jaki towarzyszy przy teleportacji.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak późno, ale wena mnie opuściła.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
***
Zaczął się listopad. A dzień rozpoczęcia pierwszego zadania był blisko. Najlepsze było to że nic nadzwyczajnego się nie działo. Żadnych szemranych akcji. Ta szkoła jest całkiem inna jak Hogwart. Pobyt tu traktowaliśmy jak przygodę. W końcu rzadko kiedy zdarza się żeby spędzić cały rok szkolny w innej szkole niż tej do której uczęszczasz. Snape był dla wszystkich bardzo miły. Nawet dla Gryfonów!! To było dziwne. Ale może dlatego że nie było tu Ronalda Weasleya i Harry'ego Pottera. W końcu Snape tej dwójki najbardziej nienawidzi. W ogóle wczoraj na balu pierwszy raz widziałam Snape'a tak szczęśliwego. Bawił się w najlepsze razem z Dyrektor Maxim, Dyrektorem Karkarovem i całym gronem pedagogicznym Durmstrangu.
***
-Nie! - Krzyknęłam ale to nie był mój głos! Jestem w ciele Dracona! O Boże.
-To chyba jakieś żarty. - Warknął Draco? Chyba można mówić że to on jest Draco. O Boże jakie to zamotane.
-No to się doprawiliście. Macie szczęście że pierwsze zadanie jest za dziewięć dni, a nie wcześniej. Tydzień się chyba przemęczycie. - Powiedział Snape i po raz pierwszy w życiu na jego ustach widniał uśmiech. Szczery uśmiech. Promienisty.
***
To był najgorszy tydzień w moim życiu. Męczyłem się w jej ciele. A w dodatku wszyscy dookoła się śmiali kiedy będąc w jej ciele mówiłem jako chłopak. Oni widzieli dziewczynę mówiącą jakby była chłopakiem. A prawda jest taka że w ciele tej dziewczyny jest dusza chłopaka. Nie mogłem mówić jako dziewczyna przez długi czas, w końcu tak i tak gadałem jak chłopak. Zachowywałem się według samego siebie. A trudne było udawać dziewczynę będąc chłopakiem. Gesty, ruchy, uważać żeby spódniczka się nie podwinęła, buty na koturnach. Masakra. Ale dałem radę. Ona też wygląda na szczęśliwą znów będąc we własnym ciele.
***
To był koszmar! Co dzień rano ten sam problem, przez siedem dni. I nie tylko rano były problemy by ogarnąć to ciało. Miało swoje instynkty i reagowało. Ja nie potrafiłam nad nim zapanować. Było dużo śmiechu bo Draco Malfoy gadał jak baba, jak to niektórzy uważali. No cóż. Mieli racje. Ale siedem dni wreszcie minęło i efekt uboczny zniknął. Cieszę się ogromnie. Zostały mi dwa dni do rozpoczęcia pierwszego zadania. Ciekawe co to będzie?
***
Oto nadszedł siedemnasty listopad dzień rozpoczęcia pierwszego zadania turnieju Trójmagicznego.
Zawodnicy zostali pokierowani do namiotu dla zawodników. Blaise,Ginny, Trudy, Draco, Perrie i Markus właśnie weszli do tegoż namiotu życzyć powodzenia Hermionie, oraz pozostałym zawodnikom. Porozmawiali jeszcze chwile i wyszli. Kilka minut później do namiotu wszedł Minister Knot który nadzorował tego roczny Turniej. Zaraz za nim wszedł Snape oraz pozostali opiekunowie swoich szkół.
-Stańcie tu w kole. Panny Zabini Hermiona i Lena, następnie panna Lomessa, dalej pan Mins, pan Irwin i pan Korin. - Ustawili się tak jak ich poprosił. - Losujemy. - Wyciągnął w stronę Miony błękitny worek. Zanurzyła rękę, chwyciła coś i wyciągnęła. Rozsunęła palce a Knot powiedział - Biały Kieł. - Następnie Lena losowała. - Lew Morski. - Skomentował Minister. - Pingwin Abewerejski. - Powiedział patrząc na Camil, następnie rękę do worka wsadził Ryan. - Albinos Wiedeński. - Nikolas z lekką niepewnością wsadził rękę do worka i wyciągnął. - Tryton Pospolity. I ostatni - Tayler wyciągnął ostatnią figurkę znajdującą się w worku i powiedział. - Czerwonooki Niedźwiedź Fess. - To co on nazwał niedźwiedziem wcale nie wyglądało na niedźwiedzia. -Figurki te przedstawiają stwory z którymi musicie się zmierzyć i zdobyć Złotą Skrzynkę. Panno Zabini. - Położył swoją rękę na ramionach Hermiony. - Jeśli jest pani gotowa, może pani zaczynać. - Powiedział i wyszli z namiotu, a po chwili dało się słyszeć dźwięk jaki towarzyszy przy teleportacji.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak późno, ale wena mnie opuściła.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
poniedziałek, 12 stycznia 2015
II TOM 2
Kolacja minęła dobrze. Jak zjedliśmy wyszliśmy z Sali i postanowiliśmy zaczekać na naszych przyjaciół z Durmstrangu i Beauxbatons. Chwilę po nas z Sali wyszli chłopacy Nikolas, Kain, Viktor, Ryan. A tuż za nimi dziewczyny Lena, Elizabeth, Fleur.
-Hej! - Krzyknęła Elizabeth i rzuciła się każdemu z nas na szyję.
-Cześć wszystkim. - Przywitał się Nik. Następnie każdy z każdym się witał.
-Daliście naprawdę niezły pokaz. - Chwali nas Ryan.
-Dzięki.
-Kto był pomysłodawcą? Bo nie uwierzę że wasz Profesor go wymyślił.
-Mój i Trudy. - Mówię.
-Gratuluję dziewczyny.
-Pokażecie nam nasze kwatery?
-Jasne kuzynku.
-To wspaniałe że znowu razem możemy spędzić cały rok szkolny. Kolejne bale. - Rozmarzyła się Perrie.
-Tak. Ale z drugiej strony jest też Czara Ognia, która może wybrać dodatkowych uczestników. Wzeszłym roku był to Potter i Draco. Kto wie kogo wybierze w tym.
-Miona ma rację. Jest też to niebezpieczeństwo że Czara wybierze któreś z nas. - Mówi Blaise.
-Dobra na razie się tym nie przejmujmy. Prowadź. - Ginny jak zawsze pozytywnie nastawiona do wszystkiego.
-Wiecie co? Ten rok jest o wiele lepszy niż poprzedni.
-Czemu?
-Bo niema wśród nas żadnych gamoni z naszej szkoły. Jest nas tu zaledwie mała część.
-Masz rację kochanie. - Draco powiedział i mnie pocałował. - Żadnego Pottera, Weasleya, Longbottoma, Finnegana, Thomasa. To mi się podoba.
-Prawdopodobnie jest to nasz najlepszy rok w Hogwarcie. Bo jest po za nim. - Mówi Markus.
-To tutaj. - Mówi Nik i wskazuje na ścianę. - Wasze hasło jest tutaj. - Podał mi kopertę. - Ja muszę lecieć na swoje zajęcia bo Kurtherestin mnie zabije jak się spóźnię na jego pierwsze zajęcia. - Powiedział i pobiegł.
-To dziwne. Oni zaczynają pierwszą lekcję pierwszego dnia od razu. - Powiedziała Nina.
-Dobra jakie mamy hasło? - Spytała Silla. Jest Krukonką na czwartym roku. Otworzyłam kopertę i przeczytałam.
-Goście nadeszli i mrocznie weszli. - Ściana przed nami zaczęła się poruszać, przekładając cegły tak by zrobić z nich wspaniałą, ceglaną, grubą futrynę. Weszliśmy do środka. Salon był dwa razy mniejszy niż ten w Slytherinie, ale za razem większy niż w Gryffindorze. Od salonu odbiegają cztery pary schodów. Podejrzewam że każda para schodów prowadzi do innej sypialni. Ja, Ginny, Perrie, Trudy, Draco, Markus, Blaise, Ian, Aleksis i Pansy zajmujemy jedną sypialnie.
Wieczór minął nam zadziwiająco dobrze, tak samo noc. Rano Snape pojawił się w naszym Salonie i wszystkich obudził za pomocą zaklęć. Powiem tak mieliśmy twarde lądowanie. Z tego względu że jesteśmy gośćmi nie wolno nam się spóźniać na posiłki i żadne zajęcia, które on nam wyznaczył i wszystkie będzie prowadził osobiście. Nieraz z pomocą nauczycieli z Durmstrangu. Przez pierwsze cztery dni można było wrzucić swoje nazwisko do Czary. Rozmawialiśmy dużo na ten temat. Czy któreś z nas by spróbowało. Wygrać Turniej będąc gospodarzami to nie to samo co wygrać Turniej będąc gośćmi i wrócić do domu z Pucharem. W końcu wyszło na to że z naszej paczki udział chce wziąć Markus, Trudy, Jade i ja. Z pozostałych uczniów którzy z nami przyjechało swój udział w Turnieju zgłosili Tayler z Gryffindoru, Daina z Gryffindoru. Tomulus z Huffelpuffu, Kessia z Huffelpuffu, Numelon z Ravenclaw, Oliwia z Ravenclaw. Wreszcie nadszedł dzień w którym Karkarow odczyta nazwiska uczestników Turnieju których wybierze Czara Ognia.
-Witajcie. Czarę Ognia już znacie. Czas poznać uczestników! - Krzyknął i rzucił zaklęcie które zmniejszyło oświetlenie Wielkiej Sali do minimum. Najjaśniej świeciła Czara która stała na samym środku pomieszczenia. W końcu z Czary wyleciała pierwsza kartka. - Ryan Mins!
-Brawo! - Krzyczeliśmy wszyscy. Ryan wstał dumnie ze swojego miejsca wśród przyjaciół ze swojego rocznika, ze swojej szkoły. Podszedł do Dyrektora odebrał karteczkę z nazwiskiem i udał się do podziemi do których prowadziły drzwi po prawej stronie stołu nauczycieli. Po przeciwnej stronie niż w naszej szkole.
-Lena Zabini!
-Woow! Lena!
-Nie wierze!
-Ooouuu! - Cieszyliśmy się. Lena wstała podeszła do Karkarowa odebrała swoją kartkę, odwróciła do nas i posłała uśmiech a następnie udała się również do podziemi.
-Tayler Korin! - Chłopak wstał a pozostali Gryfoni zaczęli wiwatować. - Camil Lomessa! - Dziewczyna z Beauxbatons wstała dumnie i ruszyła do Dyrektora Durmstrangu z uśmiechem. - Hermiona Zabini!
-Miona!
-Brawo!
-Udało ci się!
Z każdej strony słyszałam cieszących się moich przyjaciół. Jest możliwość że to znów Hogwart wygra. Znowu Ślizgon. No tym razem Ślizgonka. Wstałam z uśmiechem na ustach i pewnym siebie krokiem podeszłam i odebrałam karteczkę z nazwiskiem i udałam za stół nauczycielski, otworzyłam drzwi i zeszłam schodami na dół.
-Miona! - Krzyknęła Lena i rzuciła mi się na szyję. - Możesz w to uwierzyć! Dostałyśmy się!
-Tak! To wspaniale!
-Ale wiecie że tylko jedno z nas wygra? - Odwróciliśmy się w stronę schodów by ujrzeć na jego szycie nie kogo innego jak Nikolasa.
-To się porobiło! - Powiedział Ryan podchodząc do nas.
Dwa dni później Rita Skeeter przeprowadzała wywiad z każdym z sześciorga uczestników. We mnie od razu rozpoznała dziewczynę Dracona Malfoya Zwycięzce z zeszłego roku.
Dni mijały spokojnie i przezabawnie. Nikolas i Ryan spędzali z nami dużo czasu. Oprowadzili po szkole. Pokazali najciekawsze miejsca. Rozgrywaliśmy mecze Quidditcha.
-Hej! - Krzyknęła Elizabeth i rzuciła się każdemu z nas na szyję.
-Cześć wszystkim. - Przywitał się Nik. Następnie każdy z każdym się witał.
-Daliście naprawdę niezły pokaz. - Chwali nas Ryan.
-Dzięki.
-Kto był pomysłodawcą? Bo nie uwierzę że wasz Profesor go wymyślił.
-Mój i Trudy. - Mówię.
-Gratuluję dziewczyny.
-Pokażecie nam nasze kwatery?
-Jasne kuzynku.
-To wspaniałe że znowu razem możemy spędzić cały rok szkolny. Kolejne bale. - Rozmarzyła się Perrie.
-Tak. Ale z drugiej strony jest też Czara Ognia, która może wybrać dodatkowych uczestników. Wzeszłym roku był to Potter i Draco. Kto wie kogo wybierze w tym.
-Miona ma rację. Jest też to niebezpieczeństwo że Czara wybierze któreś z nas. - Mówi Blaise.
-Dobra na razie się tym nie przejmujmy. Prowadź. - Ginny jak zawsze pozytywnie nastawiona do wszystkiego.
-Wiecie co? Ten rok jest o wiele lepszy niż poprzedni.
-Czemu?
-Bo niema wśród nas żadnych gamoni z naszej szkoły. Jest nas tu zaledwie mała część.
-Masz rację kochanie. - Draco powiedział i mnie pocałował. - Żadnego Pottera, Weasleya, Longbottoma, Finnegana, Thomasa. To mi się podoba.
-Prawdopodobnie jest to nasz najlepszy rok w Hogwarcie. Bo jest po za nim. - Mówi Markus.
-To tutaj. - Mówi Nik i wskazuje na ścianę. - Wasze hasło jest tutaj. - Podał mi kopertę. - Ja muszę lecieć na swoje zajęcia bo Kurtherestin mnie zabije jak się spóźnię na jego pierwsze zajęcia. - Powiedział i pobiegł.
-To dziwne. Oni zaczynają pierwszą lekcję pierwszego dnia od razu. - Powiedziała Nina.
-Dobra jakie mamy hasło? - Spytała Silla. Jest Krukonką na czwartym roku. Otworzyłam kopertę i przeczytałam.
-Goście nadeszli i mrocznie weszli. - Ściana przed nami zaczęła się poruszać, przekładając cegły tak by zrobić z nich wspaniałą, ceglaną, grubą futrynę. Weszliśmy do środka. Salon był dwa razy mniejszy niż ten w Slytherinie, ale za razem większy niż w Gryffindorze. Od salonu odbiegają cztery pary schodów. Podejrzewam że każda para schodów prowadzi do innej sypialni. Ja, Ginny, Perrie, Trudy, Draco, Markus, Blaise, Ian, Aleksis i Pansy zajmujemy jedną sypialnie.
Wieczór minął nam zadziwiająco dobrze, tak samo noc. Rano Snape pojawił się w naszym Salonie i wszystkich obudził za pomocą zaklęć. Powiem tak mieliśmy twarde lądowanie. Z tego względu że jesteśmy gośćmi nie wolno nam się spóźniać na posiłki i żadne zajęcia, które on nam wyznaczył i wszystkie będzie prowadził osobiście. Nieraz z pomocą nauczycieli z Durmstrangu. Przez pierwsze cztery dni można było wrzucić swoje nazwisko do Czary. Rozmawialiśmy dużo na ten temat. Czy któreś z nas by spróbowało. Wygrać Turniej będąc gospodarzami to nie to samo co wygrać Turniej będąc gośćmi i wrócić do domu z Pucharem. W końcu wyszło na to że z naszej paczki udział chce wziąć Markus, Trudy, Jade i ja. Z pozostałych uczniów którzy z nami przyjechało swój udział w Turnieju zgłosili Tayler z Gryffindoru, Daina z Gryffindoru. Tomulus z Huffelpuffu, Kessia z Huffelpuffu, Numelon z Ravenclaw, Oliwia z Ravenclaw. Wreszcie nadszedł dzień w którym Karkarow odczyta nazwiska uczestników Turnieju których wybierze Czara Ognia.
-Witajcie. Czarę Ognia już znacie. Czas poznać uczestników! - Krzyknął i rzucił zaklęcie które zmniejszyło oświetlenie Wielkiej Sali do minimum. Najjaśniej świeciła Czara która stała na samym środku pomieszczenia. W końcu z Czary wyleciała pierwsza kartka. - Ryan Mins!
-Brawo! - Krzyczeliśmy wszyscy. Ryan wstał dumnie ze swojego miejsca wśród przyjaciół ze swojego rocznika, ze swojej szkoły. Podszedł do Dyrektora odebrał karteczkę z nazwiskiem i udał się do podziemi do których prowadziły drzwi po prawej stronie stołu nauczycieli. Po przeciwnej stronie niż w naszej szkole.
-Lena Zabini!
-Woow! Lena!
-Nie wierze!
-Ooouuu! - Cieszyliśmy się. Lena wstała podeszła do Karkarowa odebrała swoją kartkę, odwróciła do nas i posłała uśmiech a następnie udała się również do podziemi.
-Tayler Korin! - Chłopak wstał a pozostali Gryfoni zaczęli wiwatować. - Camil Lomessa! - Dziewczyna z Beauxbatons wstała dumnie i ruszyła do Dyrektora Durmstrangu z uśmiechem. - Hermiona Zabini!
-Miona!
-Brawo!
-Udało ci się!
Z każdej strony słyszałam cieszących się moich przyjaciół. Jest możliwość że to znów Hogwart wygra. Znowu Ślizgon. No tym razem Ślizgonka. Wstałam z uśmiechem na ustach i pewnym siebie krokiem podeszłam i odebrałam karteczkę z nazwiskiem i udałam za stół nauczycielski, otworzyłam drzwi i zeszłam schodami na dół.
-Miona! - Krzyknęła Lena i rzuciła mi się na szyję. - Możesz w to uwierzyć! Dostałyśmy się!
-Tak! To wspaniale!
-Ale wiecie że tylko jedno z nas wygra? - Odwróciliśmy się w stronę schodów by ujrzeć na jego szycie nie kogo innego jak Nikolasa.
-To się porobiło! - Powiedział Ryan podchodząc do nas.
Dwa dni później Rita Skeeter przeprowadzała wywiad z każdym z sześciorga uczestników. We mnie od razu rozpoznała dziewczynę Dracona Malfoya Zwycięzce z zeszłego roku.
Dni mijały spokojnie i przezabawnie. Nikolas i Ryan spędzali z nami dużo czasu. Oprowadzili po szkole. Pokazali najciekawsze miejsca. Rozgrywaliśmy mecze Quidditcha.
niedziela, 28 grudnia 2014
I TOM 2
-To już jutro. - Powiedziała podekscytowana Miona.
-Tak kochanie. Już jutro. - Powiedziałem z uśmiechem. - Chodź tu bliżej. - Podeszła bez żadnego słowa. - Kocham cię Miona.
-Ja ciebie też Kocham Draco. - Powiedziała i pocałowała mnie. Nasz pocałunek powoli zaczął przeradzać się w bardziej namiętny. Aż w końcu oboje poddaliśmy się pożądaniu. Zdjąłem jej bluzkę przez głowę i rzuciłem ją gdzieś w kąt, by po chwili ona zrobiła to samo z moją. Zaczęła rozpinać mi spodnie a ja nie byłem jej dłużny i już po chwili oboje staliśmy tylko w bieliźnie. Zacząłem iść z nią przede mną w stronę łóżka. Położyłem ją na nim. Odpiąłem jej stanik patrząc w jej oczy. Biła w nich taka pewność siebie i szczęście. Zdjąłem jej majtki i złączyłem nasze usta w czułym pocałunku, ona wykorzystała ten moment by pozbyć się moich bokserek. Chwile później stanowiliśmy jedność. Poddaliśmy się chwili i było wspaniale. Zasnęliśmy nadzy wtuleni w siebie.
Błyskawica obudziła nas o ósmej. Każde z nas wzięło prysznic, ubrało się i zeszło na śniadanie. O dziewiątej wychodziliśmy z domu. Urlich zabrał nas wszystkich dużym wanem. O 10:30 byliśmy na King Cross.
-Dzięki tato. To do zobaczenia w wakacje. - Powiedziała Miona z uśmiechem.
-Do widzenia ojcze.
-Pa dzieci. Uważajcie na siebie. - Powiedział z uśmiechem pan Zabini.
-Do widzenia panu. - Powiedzieliśmy wszyscy razem.
-Pa dzieciaki. Wy też się trzymajcie. - Powiedział z uśmiechem i odszedł. My weszliśmy na dworzec i przeszliśmy na Peron 9 i 3/4 załadowaliśmy nasze kufry do pociągu i weszliśmy do przedziału. Równo o 11 pociąg ruszył do Hogwartu. Podróż minęła nam przyjemnie i zadziwiająco szybko. Udaliśmy się do zamku razem z resztą uczniów którzy również wybierają się na podróż do Bułgarii. Weszliśmy do Wielkiej Sali, stał tam tylko jeden stół na środku. Usiedliśmy wszyscy przy nim a do Sali wszedł Dyrektor i zaczął mówić.
-Witajcie. Za trzy dni wyruszamy. Przez ten czas pobytu tu opracujcie wasze wejście. Na czas trwania Turnieju i naszego pobytu w Bułgarii mam tylko jedną prośbę. Zapomnijcie o sporach panujących między waszymi domami. Udajemy się tam jako jedność. Jako jedna szkoła, nie jako cztery. Jak widzicie wielu was nie jest. Jesteście małą grupą. I proszę tylko o to byście nie byli wobec siebie wrodzy przez ten czas. Pokażmy się z dobrej strony. W zeszłym roku pokazaliśmy że jesteśmy wspaniałymi gospodarzami. W tym roku pokarzmy że jesteśmy równie wspaniałymi gośćmi i potrafimy się zachowywać. Musicie się zgrać w jedność. Do Bułgarii jako wasz opiekun uda się z wami Profesor Snape. - Wskazał na drzwi w których pokazał się nasz profesor. - A teraz życzę miłej kolacji.
************
Błyskawica obudziła nas o ósmej. Każde z nas wzięło prysznic, ubrało się i zeszło na śniadanie. O dziewiątej wychodziliśmy z domu. Urlich zabrał nas wszystkich dużym wanem. O 10:30 byliśmy na King Cross.
-Dzięki tato. To do zobaczenia w wakacje. - Powiedziała Miona z uśmiechem.
-Do widzenia ojcze.
-Pa dzieci. Uważajcie na siebie. - Powiedział z uśmiechem pan Zabini.
-Do widzenia panu. - Powiedzieliśmy wszyscy razem.
-Pa dzieciaki. Wy też się trzymajcie. - Powiedział z uśmiechem i odszedł. My weszliśmy na dworzec i przeszliśmy na Peron 9 i 3/4 załadowaliśmy nasze kufry do pociągu i weszliśmy do przedziału. Równo o 11 pociąg ruszył do Hogwartu. Podróż minęła nam przyjemnie i zadziwiająco szybko. Udaliśmy się do zamku razem z resztą uczniów którzy również wybierają się na podróż do Bułgarii. Weszliśmy do Wielkiej Sali, stał tam tylko jeden stół na środku. Usiedliśmy wszyscy przy nim a do Sali wszedł Dyrektor i zaczął mówić.
-Witajcie. Za trzy dni wyruszamy. Przez ten czas pobytu tu opracujcie wasze wejście. Na czas trwania Turnieju i naszego pobytu w Bułgarii mam tylko jedną prośbę. Zapomnijcie o sporach panujących między waszymi domami. Udajemy się tam jako jedność. Jako jedna szkoła, nie jako cztery. Jak widzicie wielu was nie jest. Jesteście małą grupą. I proszę tylko o to byście nie byli wobec siebie wrodzy przez ten czas. Pokażmy się z dobrej strony. W zeszłym roku pokazaliśmy że jesteśmy wspaniałymi gospodarzami. W tym roku pokarzmy że jesteśmy równie wspaniałymi gośćmi i potrafimy się zachowywać. Musicie się zgrać w jedność. Do Bułgarii jako wasz opiekun uda się z wami Profesor Snape. - Wskazał na drzwi w których pokazał się nasz profesor. - A teraz życzę miłej kolacji.
************
3 DNI PÓŹNIEJ
O siódmej wszyscy wstali. Każdy się wykąpał i ubrał w szaty swojego domu. Ich bagaże zostały magicznie wysłane przez Dyrektora przed śniadaniem do Szkoły w Bułgarii. Śniadanie na stołach w Wielkiej Sali pojawiło się punktualnie o ósmej. Gdy wszyscy zjedli udali się za profesorem Snapem na błonia.
-Lecimy na miotłach. Niech każdy rzuci zaklęcie maskujące dla mugoli gdy tylko wzniesie się w powietrze.
-Do mnie! - Rozległ się krzyk z każdej strony i wszyscy już mieli w swojej dłoni miotłę. Gdy wznieśli się do góry wszyscy rzucili zaklęcie "Sendo"* i ruszyli za Profesorem. Lot choć długi i męczący był wspaniały i cudowny. W Bułgarii wylądowali o 18:30. Stali przed czteropiętrowym zamkiem z wielką wieżą na jego środku. Weszli do środka i zostali pokierowani przez woźnego przed Wielką Salę Instytutu Magii Durmstrangu stały przed nią już uczennice z Baeuxbatons. Zostały one wywołane i weszły na salę.
************
Gdy drzwi się zamknęły ustawiliśmy się przed nimi byśmy za chwilę weszli.
-Gotowi? - Spytał Snape. Nikt mu nie odpowiedział. Po chwili dało się słyszeć krzyk Dyrektora Durmstrangu że czas powitać uczniów Hogwartu i wielkie drzwi do Wielkiej Sali się otworzyły. Pierwsi do Sali weszli czterej uczniowie na trzecim roku którzy wytworzyli zasłony dymne, byli to dwaj Puchoni i dwaj Gryfoni. Za nimi szły cztery czwartoklasistki a wśród nich Perrie i Ginny i jeszcze dwie Krukonki które stanęły w równych odległościach od siebie i rzuciły Lumos dzięki czemu będzie można dostrzec coś w dymie. Następnie wbiegło trzech czwartoklasistów Gryfon i dwóch Krukonów i dwie trzecioklasistki Puchonki którzy zrobili gwiazdy i zatrzymali się na drugim końcu Sali tuż przed stołem nauczycielskim. Następnie do sali weszli szóstoklasiści i siódmoklasiści wywołujący małe błyskawice razem było ich piętnastu. trzy uczennice dwie Gryfonki i Puchonka i czterech uczniów dwaj Krukoni i dwaj Puchoni szóstego roku i trzy uczennice Krukonka i dwie Puchonki i pięciu uczniów wśród nich dwóch Puchonów, Krukon, Kris i Cody siódmego roku. Następnie weszli Blaise i Markus którzy na swoich rękach mieli Trudy która rzuciła zaklęcie które wytworzyło wielkiego smoka z wody który za jej kontrolą przeleciał nad wszystkimi w Sali usuwając tym samym dym po czym zrobił jeszcze jedno okrążenie i rozprysnął się. Następnie do Sali wbiegły Pansy, Jade i Nina stanęły pomiędzy stołami i zaczęły się kręcić wywołując małe fontanny. Następnie do Sali weszli Ian i Aleksis a tuż za nimi Draco i ja,a na samym końcu szedł Profesor Snape. Zostaliśmy powitani przez Igora Karkarowa a następnie zajęliśmy wolny stół, przygotowany specjalnie dla nas a Snape poszedł usiąść przy stole wraz z innymi nauczycielami.
-Witam wszystkich uczniów i z wielką przyjemnością ogłaszam rozpoczęcie wspólnej kolacji. I jeszcze raz witam was w naszej szkole. - Powiedział z uśmiechem Karkarow.
*Sendo - Zaklęcie wymyślone na potrzebę opowiadania. Mugole nie widzą cię przez 10h lotu na miotle. (jeśli podróż trwa dłużej trzeba drugi raz rzucić zaklęcie)
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy pierwszy rozdział z drugiego tomu.
Jeśli czytasz, proszę komentuj. To motywuje do dalszego pisania.
:D
EPILOG
Następnego dnia obudziliśmy się wszyscy w jaskini do której przedzierały się promienie słońca. Z pomocą magii przywróciłam to miejsce do pierwotnego stanu i deportowaliśmy się do naszego hotelu. Ten dzień wszyscy spędziliśmy w pokoju Blaise'a i Ginny. Na kolacji rodzice ogłosili nam że mają dla nas niespodziankę na jutro. I że będziemy musieli wcześnie rano wstać. Więc po kolacji spędziliśmy trochę czasu przed telewizorem udając nudnych mugoli. Jednak oboje się zdziwiliśmy gdy zainteresował nas film. Jego tytuł to "Avatar" był naprawdę wspaniały. Gdy się skończył po 23, poszliśmy się wykąpać i poszliśmy spać.
Mama obudziła nas o szóstej. Ubrałam czarne szorty i białą bokserkę. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam moje czarne conversy i razem z Draco zeszłam na dół gdzie czekali już rodzice i Calum z Fleur. Chwilę po nas na dole zjawiła się Gin z Blaise'm. I w końcu Meredith z Colinem.
Rodzice postawili dzisiaj na dzień bez magii. Co było naprawdę dziwne. Oni zawsze używają magię ale wszyscy przemilczeliśmy to. Taksówką pojechaliśmy do Wesołego miasteczka gdzie spędziliśmy cały dzień. Było naprawdę wspaniale. Z Draconem dużo się wygłupialiśmy. I robiliśmy kawały mugolom za pomocą naszych różdżek i zaklęć. Była kupa śmiechu. Do hotelu wróciliśmy trochę przed północą.
Reszta pobytu była równie wspaniała. Ciągłe wyjścia z Draco. Lub całą naszą czwórką. Rzadko kiedy dołączali do nas Calum, Fleur, Meredith i Colin. Ale i tak te wakacje były najlepszymi w całym moim życiu.
Do domu wróciliśmy w połowie sierpnia.
I na dwa tygodnie przyjechali do nas Markus, Perrie i Trudy. Dumbeldore przysłał nam listy że jeśli chcemy to możemy pojechać na Turniej Trójmagiczny do Bułgarii. Pisał też że to wyjątkowa sytuacja że dwa lata pod rząd jest turniej. Ale zgodziliśmy się. Napisałam do Dumbeldore'a że cała nasza grupa się zgadza. Później dostaliśmy jeszcze jedną sowę od niego że za 4 dni mamy stawić się w Hogwarcie i przysłał nam również listę zakupów. Więc od razu po śniadaniu wybraliśmy się wszyscy na zakupy. Na Pokątnej spędziliśmy cały dzień. Gdy weszliśmy wieczorem do dworu pojawił się przy nas Płomyk i wręczył mi list. Był od Leny pisała że jest organizowany kolejny Turniej i pytała czy udajemy się na niego. Odpisałam że tak i żeby ona również się udała.
Kolejne dwa dni minęły nam szybko. Byliśmy już spakowani i przygotowani do podróży. Mam nadzieję że tym razem obejdzie się bez tragedii. To będzie wspaniała przygoda.
-------------------------------------------------------------
Mamy Epilog, ale to nie koniec. Będzie kolejna seria. Bez obaw
;)
Czytasz komentujesz.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)