Wojowniczka Slytherinu

Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.

czwartek, 27 listopada 2014

XII

W chwili w której odsunęli się od siebie zaczęła lecieć kolejna piosenka. A oni znowu zaczęli tańczyć. Gdy słowa zaczęły wydobywać się z głośników Draco poczuł że coś w tym jest. Jakby ta piosenka odzwierciedlała jego i Hermione. Czuł się przez to zdezorientowany. I pogrążył w myślach cały czas wsłuchując się uważnie w słowa. Starając się zapamiętać je i przeanalizować z tym co dzieje się w nim. Czy to wszystko ma sens?

Ogień wciąż w sobie mam
Wiem jak rozpalić ciebie
Gwiazd pokażę ci rój
Wcale nie na niebie

Czy jego życie w ogóle ma sens? Nie wiedział. I szukał go. Wszystko sprowadzało go do jednej osoby do Miony. Tak. To ona jest sensem jego istnienia? Czy może jego życie jest pozbawione egzystencji*? Podczas tej piosenki uświadomił sobie kilka rzeczy.

Umiem rzucić czar i wzniecić żar
Doprowadzić tam, gdzie Eden
Mogę sprawić też, by ciała dwa
Zatańczyły znów w rytm jeden

Niech lawa serc wyleje się
Ostygnąć wcale nie chce, wiem
Jak wulkan już rozsadza mnie
I nawet jeśli powiesz: nie
Noc zbliża nas, więc porzuć grę
Nic nie ochłodzi żądzy tej
Wyciągam dłoń, dotykam cię
Wokół płomieni ani mniej

************

Podczas tej piosenki uświadomiłem sobie kilka rzeczy. Dla Miony jestem w stanie zrobić wszystko. Ważne by była szczęśliwa i bezpieczna. A jeśli będzie w niebezpieczeństwie, ochronie ją. W końcu mam o co walczyć. Mam dla kogo żyć.

Ciało twoje już mam
Ale chciałbym mieć jeszcze więcej
W ogniu zmysłów tak trwam
Gdy wyciągasz do mnie ręce

Moim każdy twój dzień i każdy sen
Sam nie wiem, kim już jestem
Rozpaliłem cię ja, teraz palę swój świat
A podpaliłbym jeszcze więcej

Niech lawa serc wyleje się
Ostygnąć wcale nie chce, wiem
Jak wulkan już rozsadza mnie
I nawet jeśli powiesz: nie
Noc zbliża nas, więc porzuć grę
Nic nie ochłodzi żądzy tej
Wyciągam dłoń, dotykam cię
Wokół płomieni ani mniej
z tobą chcę, z tobą chcę, z tobą chcę,
z tobą chcę, z tobą chcę

Niech lawa serc wyleje się
Ostygnąć wcale nie chce, wiem
Jak wulkan już rozsadza mnie
I nawet jeśli powiesz: nie
Noc zbliża nas, więc porzuć grę
Nic nie ochłodzi żądzy tej
Wyciągam dłoń, dotykam cię
Wokół płomieni ani mniej

Gdy piosenka się skończyła złączyłem nasze usta w zachłannym pocałunku. Potrzebowałem poczuć że mam ją blisko siebie. Że jest tu i że mnie nie opuści.

-Kocham cię Hermiona.
-Ja ciebie też kocham Draco. - Powiedziała i złączyła nasze usta w czułem pocałunku. Jakby wiedziała że właśnie tego potrzebuję. - Zawsze tu będę. Obok ciebie. Jestem tu dla ciebie. Jestem tu bo tego chce Draco. - Spojrzałem jej głęboko w oczy. - Nie rozumiesz? Nie zostawię cię. - Wpiła się w moje usta, pocałunek oddałem dopiero po chwili. - Nie zostawię. - Powiedziała wtulając się we mnie

************

Wybiła 22 Bal trwał w najlepsze wszyscy świetnie się bawili, a do stolika Ślizgonów zbliżał się pewien Gryfon.
-Czego tu szukasz?
-Wiem że nie jestem tu pewnie mile widziany. Ale ... Ginny, mogę cię prosić do tańca, chciałbym porozmawiać.
-Nie pozwalam.
-Blaise wiem że mnie nie lubisz, że gdy w wakacje do was przyjechałem dogadywaliśmy się, ale później to spieprzyłem ...
-Dokładnie.
-Ale pytam Ginny. Nie ciebie. Wybacz. - Po czym zwrócił się do Rudowłosej. - Więc jak? - Blaise już się słowem nie odezwał. A cała reszta milczała. Ruda wreszcie wstała.
-Oczywiście. Z chęcią z tobą zatańczę. - Powiedziała z uśmiechem a wszystkich zszokowało. Prawie wszystkich. Hermiona patrzyła na przyjaciółkę ze zrozumieniem. Gdy znaleźli się na środku parkietu Ginny postanowiła się odezwać.
-O co chodzi Seamus?
-Przepraszam Ginny. Wiem zachowałem się jak dupek. Jak skończony idiota.
-Dokładnie. Jesteś nim.
-Wiem. Ale ... Nie potrafiłem inaczej. Wiedziałem że gdy będę chciał ci to powiedzieć w twarz  to wymięknę. A nie mogłem znieść myśli że jesteś tak daleko mnie. Tak blisko, ale zarazem tak daleko. Trzymałaś z nimi. Z tymi których przez tak długi czas nienawidziliśmy. To było dla mnie ciężkie. Owszem poznałem ich. Spędziłem trochę czasu z nimi. Ale to nie zmienia faktu jacy oni są. A są ...
-Nie kończ. Proszę. - Powiedziała przytulając się do niego. Przez dłuższy czas panowała między nimi cisza i tańczyli w milczeniu wtuleni w siebie.
-Ginny ja na prawdę przepraszam. Tak mi przykro. Ja ... Zadręczam się godzinami, przez to jak postąpiłem. A postąpiłem źle, okropnie.
-To już nic nie zmieni. Czasu nie cofniesz. - On jakby nie zauważył co ona powiedziała, kontynuował.
-Ale z każdą kolejną chwilą, gdy przebywałaś w ich towarzystwie, widziałem, a może nawet czułem że cie tracę. Ale nie straciłem do końca. Sam cie od siebie odrzuciłem, ale nie potrafiłem o tobie zapomnieć. Nie było takiego momentu żebym o tobie nie myślał. Jesteś we wszystkim co mnie otacza, pomimo tego że niema cie obok. Widzę cię tam gdzie razem spędziliśmy dużo czasu. To boli. Boli mnie myśl że tak łatwo się poddałem. Że tak łatwo zrezygnowałem z ciebie. Odpuściłem. Po prostu odpuściłem, A gdy odszedłem od ciebie. Żałowałem tego. Chciałem już następnego dnia podejść, przeprosić. Powiedzieć że to nieporozumienie, chwila słabości. Ale widziałem cię z nim. Był obok ciebie przez cały czas. I wtedy zrozumiałem. Straciłem cie na zawsze.
-Nie straciłeś mnie Seamus. - Powiedziała cicho, ale tak by ją usłyszał. Przerwał na chwilę swoją wypowiedź i spojrzał jej głęboko w oczy doszukując się czegoś. - Nie straciłeś mnie. Gdyby tak było, nie tańczyli byśmy teraz razem.
-Wiem. Ale straciłem cię i tak. A ty wybrałaś jego. Przy nim jesteś inna. Czujesz się wyśmienicie w jego towarzystwie? Co on ma czego nie mam ja? Zostawiłaś mnie dla niego. Bo jego życie jest owiane grozą? Bo przy nim możesz poczuć nutkę niebezpieczeństwa? Nie rozumiem. Zapomniałaś o mnie i zostałaś dziewczyną gangstera. - Zaśmiał się gorzko pod nosem. - Co za zbieg okoliczności. Ta piosenka dokładnie opisuje naszą sytuację. Jedna z moich ulubionych. Pamiętasz jeszcze?

W twoich włosach szumi bryza letnich burz.
Twoje nogi dosięgają nieba bram.
Twe ramiona wyrzeźbione z górskich skał.
Chciałem oddać ci dziś wszystko to, co mam.

Uu Uu
Ty wolałaś odejść z nim.
Uu Uu
Życie to gangsterski film.

Zostawiłaś mnie, bo ja
nie mam nic z szemranych spraw,
nie używam ostrych słów
i nie jeżdżę BMW.

Na dworze nagle rozszalała się burza. Zaczęło grzmieć co dodało efektu w ich piekielnym, zwariowanym tańcu. Wirowali jak szaleni na parkiecie. Burza odzwierciedlała to co oboje czuli.

Zadzwoniłem później tylko jeden raz.
W telefonie usłyszałem męski głos.
Zrozumiałem, że już chyba nie mam szans,
gdy zapytał krótko, który wole most.

Uu Uu
Ty wolałaś odejść z nim.
Uu Uu
Życie to gangsterski film.

Zostawiłaś mnie, bo ja
nie mam nic z szemranych spraw,
nie używam ostrych słów
i nie jeżdżę BMW.

Nie mam kumpli w disco night
i nie straszę żadnych knajp.
Nie chcesz moich słodkich chwil,
bo ty wolisz gangsta styl.

Dziewczyna gangstera.
Dziewczyna gangstera.

Zostawiłaś mnie, bo ja
nie mam nic z szemranych spraw,
nie używam ostrych słów
i nie jeżdżę BMW.

Nie mam kumpli w disco night
i nie straszę żadnych knajp.
Nie chcesz moich słodkich chwil,
bo ty wolisz gangsta styl.

-Nie straciłeś mnie.
-Straciłem.
-Ale nie na zawsze. Jestem tu przecież. Teraz z tobą. - Nic nie odpowiedział. Tańczyli w ciszy do wolnej piosenki. - Odpowiadając na twoje pytania. Czy czuję się wyśmienicie w jego towarzystwie? Nie wiem. Przy nim czuję się inaczej. Przy nim czuje że żyję.
-To samo mówiłaś o mnie. - Powiedział smutno.
-Wiem. Ale ciebie nie spotkałam w ciężkim okresie mojego życia. Poznałam cię przez mojego brata i jego przyjaciela. Blaise'a również poznałam przez moją przyjaciółkę. To jest jej brat. Poznałam go z innej strony. Dobrze mi się z nim rozmawiało. Ale nie patrzyłam na niego pod kątem kogoś więcej niż tylko kumpla, bo byliśmy parą. Nie chciałam cię stracić. A jednak straciłam, tylko nie wiedziałam czemu. On ma coś w sobie, co mnie do niego przyciąga. To się zaczęło kiedy ze mną zerwałeś. A było nam tak dobrze razem. Nie zostawiłam cię. To ty zostawiłeś mnie.
-Ale nawet nie starałaś się mnie odzyskać.
-Bo ty przede mną uciekałeś. Gdy zauważyłeś, że ja zauważyłam ciebie i wstawałam i szłam w twoim kierunku ty uciekałeś. Nie miałam jak się do ciebie dostać. A Blaise to wykorzystał. Pocieszał mnie. Był przy mnie gdy potrzebowałam wsparcia.
-To dlaczego nie szłaś do Miony?
-Nie chciałam jej zawracać głowy. Ma chłopaka i jest szczęśliwa. Nie chciałam zwalać jej na głowę swoich problemów. A Blaise nie chciał bym zrobiła coś głupiego i trwał przy mnie. Czekał. Czy jednak zaryzykuję i spróbuję.
-I zaryzykowałaś.
-Tak.
-Było warto?
-Myślę że chyba tak.
-Chyba?
-Wiesz dobrze że ja lubię życie na krawędzi. Niebezpieczeństwo, adrenalina. A przy nich to odnajduję. Każdy z nich choć tak różny od siebie, jest taki sam. Mają wiele ze sobą wspólnego. Ta groza, to niebezpieczeństwo którym się otaczają przyciąga mnie jeszcze bardziej. Wciąga mnie. Pochłania.
-Wiem. Zawsze taka byłaś. Ryzykantka. Nie znam innej dziewczyny tak szalonej i tak ryzykującej własne życie dla odrobiny szczęścia. Dobrze że nikt nie wie co się działo rok temu w wakacje. Ale byłaś wtedy taka szczęśliwa. I taką cię pamiętam.
-Tak. - Powiedziała uśmiechając się. - I nie. Nie zapomniałam o tobie. Nie tak łatwo jest zapomnieć o swojej pierwszej miłości. Choćby nie wiadomo jak bardzo się chciało. Dziewczyna gangstera? Tak bym tego nie ujęła. I tak. Pamiętam. Jak mogłabym zapomnieć. Przy tej piosence pocałowaliśmy się pierwszy raz.
-I po raz pierwszy upiliśmy. - Powiedzieli równo śmiejąc się.
-I tak bardzo bym chciał cię znów pocałować.
-Seam...
-Wiem. Nie mogę. Masz chłopaka. Ale gdyby wam nie wyszło. Czego wam nie życzę. To wiedz że będę czekał.
-Seamus.
-Póki biją nasze serca. Ja będę czekał. Choćbyśmy mieli się zejść w wieku 132 lat. Będę czekał. Będzie warto. Ja to wiem.
-Seamus nie możesz.
-Nikt mi nie zabroni.
-Wiem. Ale chcesz całe życie się zadręczać za błąd który popełniłeś?
-Tak. Bo wiem że źle postąpiłem. Żałuję tego najbardziej ze wszystkich rzeczy które zrobiłem. To było najgorsze co zrobiłem. I postąpiłem w najgorszy możliwy sposób.
-Nie cofniesz czasu. Nie zmienisz przeszłości. Ale możesz zmienić przyszłość. Zakochać się w dziewczynie, z którą spędzisz całe swoje życie.
-Ale ja chce spędzić je z Tobą. - Powiedział z depresją. Wyglądał jakby bił się ze swoimi myślami. A jego wyraz twarzy mówił sam za siebie. Tak bardzo chciał ją w tej chwili pocałować. Ginny to wiedziała. Wiedziała również że żadne z przyjaciół nie może ich tu dojrzeć, a nawet jeśli, to trudno. Ale w głębi duszy wiedziała że musi to zrobić. Pocałowała go namiętnie, on od razu bez namysłu oddał pocałunek. A w tle zaczęła lecieć piosenka, która w pewien sposób ich odzwierciedlała.

Brakuję mi ciebie, nie wiem czy tobie mnie tak
Jakoś tego nie widać i jak mam ci ufać?

Odchodziłam z lekkim uśmiechem, lecz w oczach miałam łzy.
Bo wiesz, że w moim sercu na zawsze będziesz ty.
Najbardziej się boję, że już nie zobaczą cię.
Twe słowa przepełniły całą mnie.
Już nigdy nie ujrzysz mego uśmiechu.
Pozwól mi odejść, tak będzie lepiej.
Bo tylko tego pragnę, bo tego chcę teraz.
Twej przyjaźni, bo miłość umiera.

O nic nie pytaj, zapomnij co było.
Przepraszam za smutek, dziękuję za miłość.
O nic nie pytaj, zapomnij co było.
Przepraszam za smutek, dziękuję za miłość.

Czy ty też czujesz to co ja? W sobie smutek, smutek i żal.
Wielka pustka w sercu mym, brak mi ciebie, spojrzeń twych.
Chcę poczuć jak przytulasz mnie, bo czuję ogromną pustkę, bo niema cię.
Chcę żebyś był przy mnie, wystarczy mi to teraz.
Byś mnie duchowo wspierał na dobre i na złe.
Ale niema cię.

O nic nie pytaj, zapomnij co było.
Przepraszam za smutek, dziękuję za miłość.
O nic nie pytaj, zapomnij co było.
Przepraszam za smutek, dziękuję za miłość.

-Brakuje mi ciebie. - Powiedzieli równo. W jej oczach zaczęły pojawiać się łzy.
-Przepraszam i dziękuję. - Powiedziała i wybiegła z Wielkiej Sali. Seamus przez chwilę stał w miejscu.
-Nie pozwolę ci tak łatwo odejść. - Powiedział i pobiegł za nią.
Gdy Blaise zobaczył jak Ginny wybiega z płaczem z Sali wkurzył się. Już wstawał i chciał podejść do Gryfona, ale zatrzymała go siostra.
-Blaise, nie. Daj spokój
-Ale Gin.
-Nic jej nie będzie.
-Płakała.
-Nie przez niego. - Spojrzał na nią nic nie rozumiejąc. - Mają wspólną przeszłość. Byli ze sobą niecałe półtorej roku. To długo. Trudno im się pogodzić z przeszłością. Ani ona, ani on, nie chcą zapomnieć o tym co ich łączyło. Byli swoją pierwszą miłością. A pierwszej miłości tak łatwo się nie zapomina. Łączyło ich wiele. Wciąż łączy. Ty tego nie rozumiesz. To ja ich widywałam przez cały rok w Salonie Wspólnym Gryffindoru. To jacy byli wobec siebie. To jest nie do opisania. A to co jest pomiędzy tobą a nią, jest całkiem inne. Ona musi się pogodzić z przeszłością ale nie potrafi. On również.
-Co to znaczy?
-To że oni wciąż się kochają. Nie ważne co się stało.
-Ale przecież ...
-Blaise. Ona go straciła w momencie w którym w ogóle się tego nie spodziewała. Ty byłeś jej wsparciem. Pomogłeś podnieść się jej z dołka w który wpadła. Myślałam że już będzie dobrze. Ale jak widać los chciał inaczej. I Seamus nie chce się poddać.
-Ale przecież Gin jest teraz ze mną.
-Wiem. On też to wie. I nie może znieść myśli że to nie on jest przy niej. On musi się z tym pogodzić. Ginny to mądra dziewczyna. Nie zrobi nic głupiego. Nie zrobi niczego co by potem żałowała. Ona musi to przetrawić. Odezwał się do niej, po tym jak ją rzucił i unikał jej. Odzyskała nadzieję.
-Nadzieję?
-Nadzieję.
-Na co?
-Na to że jest możliwość by znów byli razem.
-Co!
-Ona go kochała nad życie, kocha, i będzie kochać. On na zawsze będzie w jej sercu. Czy ona tego chce czy nie. To jest ciężkie dla całej waszej trójki. Ale Blaise proszę. Obiecaj mi że nie ważne co ona postanowi nie zrobisz nic głupiego. Bo ucierpi więcej osób niż ci się może wydawać. - A w myślach dodała. Pierwsza miłość nigdy się nie wypali. Zawsze będzie się do niej wracać. Nawet jeśli bardzo mocno tego nie będziemy chcieli. Ginny mam nadzieję że nie zrobisz tego o czym myślę.

************

-Przepraszam i dziękuję. - Powiedziałam ze łzami w oczach i wybiegłam z Sali. Kątem oka zauważyłam jak Blaise poderwał się do góry, a Miona go powstrzymała. Dzięki Bogu za taką przyjaciółkę. Tylko ciekawe co mu nagada. Pobiegłam na dwór. Było zimno ale nie zwracałam na to uwagi. Zatrzymałam się dopiero w połowie mostu. Usłyszałam kroki. Mam nadzieję tylko że to nie Blaise. Osoba zatrzymała się za mną, odwróciła mnie i przytuliła do siebie. Trwaliśmy w takim uścisku dobre 5 minut.
-Seam ja ... - Potrząsnęłam głową nie dowierzając w to co chcę mu powiedzieć. - Ja cię dalej kocham Seamus. I ... i ... - Sama nie wiem co chciałam powiedzieć.
-Gin. Ja ciebie również nigdy nie przestałem kochać. Minęło tak mało czasu, ale to się czuje. Całym sobą. - Miał rację. Nieważne co robiłam będąc z Blaise'm czułam że to nie to. Że to nie przy nim jest moje miejsce. Odsunęłam się od niego i po raz kolejny pocałowałam. On pogłębił nasz pocałunek. Nie wiem czy robię dobrze. Jestem z Blaise'm. Kocham Blaise'a. Ale kocham też Seamusa. Jak to mówią stara miłość nie rdzewieje. Ale powiadają też jeśli kochasz dwie osoby to bądź z tą drugą, bo gdybyś naprawdę kochał tę pierwszą nigdy nie zakochał byś się w tej drugiej. Ale jak to teraz interpretować. Który był pierwszy a który drugi? Czy naprawdę kocham Blaise'a? Czy moja miłość do nich obu jest prawdziwa? Czy ja naprawdę wciąż kocham Seamusa? I czy ja  na serio w tej chwili robię to co robię? Całuję się z Seamusem będąc z Blaise'm. Zdradzam go. Ale ... Ja inaczej nie potrafię. On tak na mnie działa. Czy mogę mieć ich obu?

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*egzystencja - Egzystencja oznacza tu sposób istnienia charakterystyczny wyłącznie dla człowieka i poprzedza esencję - człowiek najpierw istnieje, a dopiero później się definiuje. Istnienie człowieka tym różni się od istnienia roślin, że człowiek nie posiada wrodzonej natury, danej mu z góry, lecz musi sam ją stworzyć, nadać swemu życiu sens i wziąć za nie odpowiedzialność.

Pamiętajcie o komentowaniu.

:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Daj komentarz

Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)