Wojowniczka Slytherinu

Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.

niedziela, 23 listopada 2014

VI

O ósmej godzinie obudził mnie Płomyk.
-Płomyk przeprasza Panienkę, ale Płomyk musi obudzić. Dzisiaj jest powrót do szkoły. Panienka idzie się umyć i ubrać. Płomyk zaniesie Panienki rzeczy do samochodu. I zrobi Panience śniadanie.
-Dobrze Płomyku. Dziękuję. - Skrzat zniknął a ja wzięłam moją różdżkę i poszłam do garderoby. Wzięłam granatowe dżinsy, zieloną bokserkę, koszulę w czarno-białą kratę z długim rękawem, skórzaną czarną kurtkę, bransoletkę był to czarny rzemyk z zawieszką z białym diamentem, oraz do kompletu naszyjnik biały rzemyk z zawieszką z czarnym diamentem które dostałam od Ginny w zeszłym roku na urodziny, czarne botki na 6 centymetrowym obcasie oraz bieliznę. Weszłam do łazienki położyłam wszystko na blacie obok kranu i wzięłam szybki prysznic. Wyszłam z kabiny za pomocą magii wysuszyłam włosy. Wytarłam się i ubrałam. Wzięłam kosmetyczkę. Przypudrowałam twarz, oczy podkreśliłam kredką i eyeliner'em, a rzęsy pogrubiłam tuszem do rzęs. Przyjrzałam się sobie w lustrze i zeszłam do kuchni.
-Wyglądasz pięknie siostra.
-Też miło cię widzieć Blaise.
-Cześć Miona, wyglądasz pięknie wiesz.
-Cześć braciszku. A dziękuję Blaise.
-Skończyliście już?
-Nie my jeszcze nie zaczęliśmy. - Powiedzieliśmy równo i od razu wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra siadajcie. Zjemy śniadanie i wychodzimy.
-Tak mamo. - Powiedzieliśmy znowu równo. I zaśmialiśmy się pod nosem Równo o 9:00 wyszliśmy z domu. Ja, Ginny i Blaise wsiedliśmy do samochodu z ojcem, a Marry i Cal do mamy. Na dworcu Kings Cross znaleźliśmy się o 10:30. Całą siódemką przebiegliśmy po kolei na peron 9 i 3/4. Oddaliśmy nasze kufry do wagonu bagażowego. Pożegnaliśmy z rodzicami i wsiedliśmy do pociągu do przedziału prywatnego. W którym siedzą tylko arystokraci. Blaise, Draco i Markus usiedli przy jednym stoliku, a ja, Ginny, Trudy i Perrie po przeciwnej stronie. Osiem godzin szybko nam zleciało. Mi znacznie szybciej niż w zeszłym roku i dwa lata temu z Harrym i Ronem. Przebraliśmy się w czarne szaty. Ja z Ginny w zwykłe. A wszyscy inni uczniowie w szaty charakterystyczne dla swoich domów. My we dwie wyszłyśmy ostatnie.

Wszyscy drugoklasiści jak i starsi siedzieli już w Wielkiej Sali. Właśnie za drzwiami zniknęli pierwszoroczniacy. Po 30 minutach usłyszałam donośny głos Dumbeldore'a
-Więc wszyscy zostali już przydzieleni do swoich domów. Ale to jeszcze nie koniec. Nasze dwie uczennice zostaną jeszcze raz przydzielone przez Tiarę. Pierwszą osobą jest Hermiona Zabini. - Drzwi się otworzyły a ja pewnym krokiem weszłam do Sali. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to że Dom węża w tym roku stoi jako drugi od prawej zaraz obok Ravencaw'u. Dalej z lewej był Gryffindor. I pod ścianą z lewej Huffelpuff. Wśród uczniów dało się usłyszeć szepty. Podeszłam do MacGonagall - Cisza! - Zawołał Dyrektor. Na Sali od razu zapadła cisza.
-Usiądź. - Powiedziała MacGonagall. Jak powiedziała tak zrobiłam.
-Ah Hermiona Zabini. Nareszcie. Jak cztery lata temu tu usiadłaś, coś mi w Tobie nie pasowało. Wtedy jeszcze nie wiedziałem co. Ale teraz już wiem. Więc ... Slytherin! - Wykrzyknęła Tiara. Pani Profesor zdjęła mi ją z głowy, a ja podbiegłam do swojego stołu skąd słyszałam wesołe krzyki przyjaciół.
-Jest jeszcze jedna sprawa. - Odezwał się Dumbeldore. - Wszyscy pewnie słyszeli o pewnej sytuacji jednej z naszych uczennic. - Nagle na Sali uczniowie zaczęli krzyczeć
-Ginny Weasley została wyklęta!
-Wyrzucono ją z rodziny!
-Przez całe wakacje mieszkała u Blaise'a
-Tak! Jego rodzice bardzo ją polubili!
-I traktują jak własną córkę!
-Właśnie - Zakończył Dyrektor. - I ona również dzisiaj przystąpi jeszcze raz do założenia Tiary Przydziału za prośbę Synthii i Urlicha Zabini. - Powiedział dyrektor. - Ginny zapraszamy. - Ginny weszła na Salę pewnym krokiem ale jej mina mówiła co innego. Założyła Tiarę  i ...
-Ginerva Weasley. W Twoim życiu ostatnio dużo się dzieje. Nic nie jest pewne w Twoim życiu już nie. Hmmm więc zostaje pytanie. Czy pozostawić Cię tam gdzie byłaś czy dać Ci nowy dom. Więc ... Niech będzie ... Slytherin! I niech Ci się dobrze wiedzie. - Powiedziała Tiara. A Ginny już po chwili z wielkim uśmiechem szła w naszą stronę. A my z radością wiwatowaliśmy. A Blaise najbardziej i najgłośniej. Wpadł jak śliwka w kompot.
-Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek! W tym roku szkolnym, zamek nie będzie domem tylko i wyłącznie dla was, ale i dla naszych wyjątkowych gości! - Filch wbiegł do sali i zaczął coś szeptać Dumbelore'owi. - Więc w tym roku Hogwart wybrano na miejsce legendarnego widowiska, Turnieju Trójmagicznego!
-Wow. Ekstra. - Mój brat był zachwycony.
-Dla tych którzy nie wiedzą. Turniej Trójmagiczny jest rozgrywany pomiędzy trzema szkołami magii! Zgodnie ze zmianami które zaszły przed trzema laty, każdą ze szkół reprezentuje dwoje uczniów! Niech to będzie jasne: Kto zostanie wybrany musi grać sam. I zaufajcie mi, te zawody to nie przelewki. Ale o tym później. Teraz powitajmy urocze uczennice z Akademii Beauxbatons! Oraz ich Dyrektorkę Madame Maxime! - Po tych słowach Drzwi Sali otworzyły się i weszły do środka uczennice tejże Akademii. Grupa dwudziestu paru dziewczyn w niebieskich mundurkach zaczęła iść w stronę początku Sali. Dały piękny pokaz. Najpierw szły normalnie, później wyczarowały niebieskie motylki i rozbiegły się przed czterema stołami domów. Na samym końcu weszła jak mi się wydaję Dyrektorka. Wielka kobieta. Bardzooo wysoka.Wśród uczennic wypatrzyłam Lenę.
-Ej dobrze widzę? Lena?
-Gdzie? - Moi przyjaciele spytali w tym samym czasie.
-Tam. - Wskazałam
-Tak Lena. - Ucieszył się Blaise. Po skończonym występie na  Sali rozbrzmiał duży hałas, gwizdy i krzyki w większości spowodowane męską częścią naszej szkoły. Dyrektor podszedł do Madame i przywitał z nią. Wrócił z powrotem na swoje miejsce i powiedział.
-A teraz przyjaciele z dalekiej północy! Powitajmy dumnych synów Durmstrangu oraz ich Duchownego Ojca Igora Karkarowa. - Wszystkie głowy zwróciły się w stronę drzwi a z nich wyszła grupa chłopaków o podobnej ilości osób. Ubrani w brązowe szaty szli z laskami którymi robili różne triki. Dali również wspaniały pokaz.
-Nikolas! - Krzyknął Draco. - Tam widzicie?
-No! Rzeczywiście! - Zawołaliśmy. Wśród uczniów znalazł się również Viktor Krum. Na koniec swojego pokazu wyczarowali smoka z ognia. W trakcie ich występu jak i po nim na Sali dało się słyszeć wiwatowanie, krzyki i gwizdy.
-Albus!
-Igor! - Dwaj Dyrektorzy swoich szkół się przywitali jak starzy dobrzy znajomi. Którymi zapewne byli. - Wprowadzić stoły dla naszych gości Panie Fich - Zawołał Dmbeldore.- Są jeszcze trzy sprawy zanim zaczniemy ucztę. Po pierwsze: W tym roku szkolnym stanowisko Obrony Przed Czarną Magią zajmie Profesor Alastor Moody. Po drugie odśpiewamy naszym gościom nasz hymn. Wstańcie! - Wszyscy wstali i zaczęli śpiewać.

Hogwart, Hogwart, Pieprzo-Wieprzy Hogwart,
Naucz nas choć trochę czegoś!
Czy kto młody z świerzbem ostrym,
Czy kto stary z łbem łysego.
Możesz wypchać nasze głowy,
Farszem czegoś ciekawego.
Bo powietrze je wypełnia,
Muchy zdechłe, kurzu wełna.
Naucz nas, co pożyteczne,
Pamięć wzrusz, co ledwie zipie.
My zaś będziemy wkuwać wiecznie,
Aż się w próchno mózg rozsypie!

-Dobrze usiądźcie I trzecia sprawa. - Na Sale zostało coś wprowadzone. A dyrektor zaczął mówić - Wieczna chwała przypadnie temu kto zwycięży w Turnieju Trójmagicznym. Aby tego dokonać trzeba przebrnąć przez trzy próby. Trzy niezwykle ciężkie i niebezpieczne próby. Z tej racji przedstawi nam regulamin Dyrektor Działu Międzynarodowej Współpracy Magicznej pan Bartemiusz Crouch.

-Zgodnie z ustawą zaakceptowaną przed trzema laty do Turnieju Trójmagicznego przystąpić mogą uczniowie powyżej 15 roku życia. Dziękuję. - Powiedział Minister i wrócił na swoje miejsce przy stole. A na Sali zapadł chaos i skandal.
-Cisza! - Dyrektor się wydarł i zaczął odsłaniać coś co było ukryte w zasłoniętym pudełku. - Oto Czara Ognia! Kto chce starować w Turnieju niech napisze swoje nazwisko na pergaminie i do czwartkowej nocy wrzuci go w płomienie Czary. Nie działajcie pochopnie. Kto zostanie wybrany nie będzie mógł zrezygnować. Uroczyście ogłaszam otwarcie Turnieju Trójmagicznego. A teraz niech zacznie się uczta! - Dumbeldore wyczarował na stołach kolacje i wszyscy wzięliśmy się za jedzenie. Gdy uczta się skończyła i uczniowie wychodzili z Wielkiej Sali, my postanowiliśmy poczekać przed wejściem. W końcu nasi goście również zaczęli wychodzić i podbiegła do nas Lena.
-Cześć! - Krzyknęła uradowana
-Nie mogłaś nam powiedzieć o tym? - Spytał Blaise.
-Niestety nie mogłam. Madame Maxime nam zabroniła. - W tym momencie podeszła do nas jedna z uczennic Beauxbatons. - To jest Elizabeth. Moja przyjaciółka ze szkoły. To jest Blaise i Hermiona bliźniaki moje kuzynostwo, a ... - tu urwała rozglądając się.
-Meredith i Calum już poszli odezwałam się.
-Aha. A to jest Ginny. To  Perrie i Markus są rodzeństwem. A to Draco i Trudy bliźniaki.
-Draco!
-Nik! Ale nam niespodziankę również zrobiłeś. - Odezwał sięDraco
-Co?
-No Lena też przyjechała. - Wskazałam na moją kuzynkę.
-Ooo miło. - Uśmiechnął się
-To jest Nikolas, kuzyn Dracona i Trudy. Nik to jest Elizabeth moja przyjaciółka.
-Miło mi cię poznać Elizabeth. - Wziął jej dłoń i ucałował jej wierzch. - A to są moi przyjaciele. - Kain i Ryan. - Powiedział pokazując zbliżających się w naszą  stronę dwóch chłopaków. - Chłopaki to jest Trudy i Draco moi kuzyni. A to Hermiona, Ginny, Perrie, Blaise i Markus.
-Widzę że czeka nas wspaniały rok.
-Oczywiście. I mamy dużo czasu żeby ze sobą spędzić a nie tylko wakacje.
-Więc specjalnie tu przyjechałaś? Żeby móc się z nami spotkać.
-No pewnie. - Powiedziała z uśmiechem.

************

Właśnie schodziliśmy schodami do lochów. Podszedłem do portretu i powiedziałem.
-Czysta Krew. - Portret zaczął się otwierać a my weszliśmy do Salonu Wspólnego Slytherinu. Na chwilę w Salonie zapadła cisza i wszyscy patrzyli w naszą stronę. - Wiecie już że Hermiona nie jest tym za kogo była uważana przez trzy lata, więc darujcie sobie komentarze. Jest Arystokratką taką samą jak Blaise, ja, a także wy. Jest czystej krwi. Więc wiecie. A jeśli chodzi o Ginny. Jest przyjaciółką Hermiony i mieszka z nią i Blaisem u nich w domu z pewnych przyczyn. Jest traktowana jak jedna z nich więc i my ją tak traktujmy. Dziękuję. Wracajcie do swoich spraw. - Powiedziałem i zacząłem iść w stronę swojego dormitorium. Usłyszałem kroki za sobą co znaczyło że ktoś za mną pobiegł.
-Dziękuję Draco. - Powiedziała Hermiona z uśmiechem. Również się do niej uśmiechnąłem.
-Niema za co. Nie wiem czy Blaise ci mówił ale ty tak samo jak my masz prywatne dormitorium. Ginny również.
-Nie wiedziałam.
-To teraz już wiesz. Twoje jest tutaj - wskazałem jej drzwi kiedy doszliśmy do części prywatnych dormitoriów. - Tu ma Trudy, tu Perrie, a tu będzie mieć Ginny. Tu jest moje, tu Blaise'a, a tu Markusa. Tamto jest Aleksis, a tamto Iana.
-Dzięki. - Powiedziała z uśmiechem i weszła do swojego dormitorium ja również wszedłem do swojego. Gdy tylko wszedłem usłyszałem stukanie w okienko, zauważyłem sowę ojca. Nie znaczyło to nic dobrego. Otworzyłem okno, wziąłem list od niej a ona od razu odleciała. Zacząłem czytać.


Draco. Słyszałem że w tym roku w waszej szkole jest Turniej Trójmagiczny. Masz wziąć w nim udział. Już ja to załatwię by Twoje imię wyleciało z czary jako dodatkowy zawodnik tak samo jak Potter'a Twoim zadaniem będzie dopilnowanie, by on przeszedł do trzeciego etapu, i by jako pierwszy złapał puchar, który będzie świstoklikiem ale tylko w jedną stronę. Pojawi się tam gdzie będzie musiał i nie wygra Turnieju. Karkarov Ci pomorze jeśli będziesz potrzebował pomocy. Uważaj na Siebie Synu.
Lucjusz Malfoy.

Gdy to przeczytałem byłem zadowolony. Zawsze chciałem wziąć udział w tym Turnieju, tyle że nigdy niema się pewności kto zostanie wylosowany. A teraz wiem że będę na pewno. A Potter będzie zmuszony brać w nim udział. To będzie dla niego ciężki rok. Pomyślałem i udałem się przebrać, po czym wróciłem do Salonu. W Salonie byli wszyscy Ślizgoni. Razem siedzieliśmy, popijaliśmy Ognistą i bawiliśmy się do 4 rano. Impreza z okazji rozpoczęcia kolejnego roku w Hogwarcie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba taki zwrot akcji?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Daj komentarz

Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)