Wjechaliśmy do lasu po drugiej stronie, jadąc dalej w nieznanym nam kierunku. Jechaliśmy w ciszy co jakiś czas nawiązywaliśmy krótkie dialogi.
-Patrzcie. Tam jest miasto. - Powiedziałam
-Gdzie?
-Tam. - Wskazałam ręką. - Widzisz? Widzicie?
-Coś tam widzę. - Odpowiedział Brian.
-Jedziemy tam. - Powiedziałam. I ruszyliśmy w tamtym kierunku.
Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy pod bramę jakiegoś miasta. Wjechaliśmy do środka. Przez mieszkańców byliśmy witani jak zwycięzcy czy ktoś naprawdę ważny. Może nasza rola jest poważniejsza niż nam się wydaje? Zostaliśmy zaprowadzeni pod pałac królewski. Nasze konie zostawiliśmy w stajni przy pałacu, następnie wchodząc do niego. Znaleźliśmy się na wielkiej sali. Na jej końcu stał tron a na nim siedział król.
-Kim jesteście? I po co przybywacie? - Spytał.
-Przybyliśmy do tej Krainy bo przysłał nas Eliadżak.
-Nie jesteście stąd?
-Przeszliśmy przez portal. - Król był wyraźnie zaciekawiony.
-Jak się nazywacie? - Przedstawiłam nas wszystkich po kolei. Zaprosił nas na posiłek. Gdy usiedliśmy do stołu, służba zaczęła wnosić talerze, sztućce, kielichy i dania. Podczas uczty wypytywał o wszystko. Co nam mówił Eliadżak? Jak nas sprowadzono? Czy jako drużyna mamy jakąś nazwę? I wiele innych pytań. Po wieczornej uczcie kazał sługą wskazać nam komnaty w których będziemy spać.
************
Wstali rano, wykąpali się i ubrali. Zeszli do jadalni i wraz z Królem zjedli śniadanie. Dostali zapas jedzenia i wody i ruszyli dalej. Nie wiedzieli gdzie mają iść. Wiedzieli tylko że nie tu są potrzebni. Po czterech dniach wędrówki w lesie natknęli się na Elfa. Ten się ich spodziewał. Zabrał do swojego Królestwa. Zaprowadził ich do Pałacu. Krętymi korytarzami doszli w końcu do sali Tronowej. Wraz z głównymi dowódcami wojowników Elfów i Królem spędzili tam kilka godzin. Przygotowali się. W tym mieście spędzili trzy dni. Po trzech dniach ruszyli wraz z Elfami na wojnę z Czarnoksiężnikiem który przybył tu z innej Krainy. Chcieli go przegonić. Elfowie mieli zwrócić całą uwagę nieprzyjaciela na siebie. A dwunastka młodych ludzi miała za zadanie wkraść się do pałacu i ukraść wszechwiedzące oko, zabić Czarnoksiężnika, zabrać jego lśniącą zbroję i wrócić do Królestwa jak najszybciej.
************
Właśnie stanęliśmy pod zamkiem nieprzyjaciela. Łucznicy w tym także i ja, zaczęliśmy strzelać do wroga ustawionego na murach, byli to ludzie zwykli jak i czarodzieje. Wdarliśmy się do zamku taranując wrota. Tu nasza dwunastka musiała się oddzielić od reszty. Niezauważeni weszliśmy w podziemia. Stwierdziłam że właśnie tam można znaleźć to oko które nam opisał Król Elfów. Przeszukaliśmy lochy, spiżarnie, zbrojownie. Nic nie znaleźliśmy. Następnie za cel postawiliśmy sobie komnatę króla. Żeby to zrobić musieliśmy pozwiedzać Zamek, zabijając przy tym wrogów. Przeszukaliśmy wiele komnat w tym także komnatę króla i nic. W końcu stanęliśmy przed wielkimi wrotami.
-Sala Tronowa. - Powiedziałam. - Uważajcie. Nathan i Monica zostaniecie tutaj. Chronicie nam tyły. Łucznicy przygotować się do strzału. Kol, Dominic zróbcie imponujące wejście reszta bądźcie czujni.
Kol i Dominic otworzyli wrota i skulli robiąc przewrót i jednocześnie schodząc nam z linii strzału. Na Sali było pełno wrogów. Na samym końcu Sali na Wielkim Tronie siedział Czarnoksiężnik z Wszechwiedzącym okiem w ręku. Był jakby w transie. Wybiliśmy wszystkich prócz Króla, go zostawiliśmy na koniec. Ale straciliśmy Georgie. Podeszłam do Króla wraz z Draco i Alice. Jednym ruchem ręki odcięłam mu głowę mieczem. Wzięliśmy oko, zdjęliśmy z niego zbroję Kol złapał głowę Czarnoksiężnika i wycofaliśmy się. Nasze zadanie zostało wykonane. Edga jeden z dowódców nas zauważył.
-Wasz Pan nie żyję! - Krzyknął a wśród wojowników zapadła cisza. - A oto dowód! - Wskazał na Kola który uniósł rękę do góry a potem rzucił głowę pod nogi naszych wrogów. Zaczęliśmy ostrożnie wycofywać się z zamku. Nagle jeden z ludzi rzucił toporem w naszą stronę, przeleciał tuż obok mojej twarzy. Usłyszałam krzyki. Odwróciła się powoli i ujrzałam topór wbity w klatkę Dracona.
-Nie!! Draco!! Kochanie!! - Krzyknęłam.
----------------------------------
I mamy następny rozdział.
Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy pod bramę jakiegoś miasta. Wjechaliśmy do środka. Przez mieszkańców byliśmy witani jak zwycięzcy czy ktoś naprawdę ważny. Może nasza rola jest poważniejsza niż nam się wydaje? Zostaliśmy zaprowadzeni pod pałac królewski. Nasze konie zostawiliśmy w stajni przy pałacu, następnie wchodząc do niego. Znaleźliśmy się na wielkiej sali. Na jej końcu stał tron a na nim siedział król.
-Kim jesteście? I po co przybywacie? - Spytał.
-Przybyliśmy do tej Krainy bo przysłał nas Eliadżak.
-Nie jesteście stąd?
-Przeszliśmy przez portal. - Król był wyraźnie zaciekawiony.
-Jak się nazywacie? - Przedstawiłam nas wszystkich po kolei. Zaprosił nas na posiłek. Gdy usiedliśmy do stołu, służba zaczęła wnosić talerze, sztućce, kielichy i dania. Podczas uczty wypytywał o wszystko. Co nam mówił Eliadżak? Jak nas sprowadzono? Czy jako drużyna mamy jakąś nazwę? I wiele innych pytań. Po wieczornej uczcie kazał sługą wskazać nam komnaty w których będziemy spać.
************
Wstali rano, wykąpali się i ubrali. Zeszli do jadalni i wraz z Królem zjedli śniadanie. Dostali zapas jedzenia i wody i ruszyli dalej. Nie wiedzieli gdzie mają iść. Wiedzieli tylko że nie tu są potrzebni. Po czterech dniach wędrówki w lesie natknęli się na Elfa. Ten się ich spodziewał. Zabrał do swojego Królestwa. Zaprowadził ich do Pałacu. Krętymi korytarzami doszli w końcu do sali Tronowej. Wraz z głównymi dowódcami wojowników Elfów i Królem spędzili tam kilka godzin. Przygotowali się. W tym mieście spędzili trzy dni. Po trzech dniach ruszyli wraz z Elfami na wojnę z Czarnoksiężnikiem który przybył tu z innej Krainy. Chcieli go przegonić. Elfowie mieli zwrócić całą uwagę nieprzyjaciela na siebie. A dwunastka młodych ludzi miała za zadanie wkraść się do pałacu i ukraść wszechwiedzące oko, zabić Czarnoksiężnika, zabrać jego lśniącą zbroję i wrócić do Królestwa jak najszybciej.
************
Właśnie stanęliśmy pod zamkiem nieprzyjaciela. Łucznicy w tym także i ja, zaczęliśmy strzelać do wroga ustawionego na murach, byli to ludzie zwykli jak i czarodzieje. Wdarliśmy się do zamku taranując wrota. Tu nasza dwunastka musiała się oddzielić od reszty. Niezauważeni weszliśmy w podziemia. Stwierdziłam że właśnie tam można znaleźć to oko które nam opisał Król Elfów. Przeszukaliśmy lochy, spiżarnie, zbrojownie. Nic nie znaleźliśmy. Następnie za cel postawiliśmy sobie komnatę króla. Żeby to zrobić musieliśmy pozwiedzać Zamek, zabijając przy tym wrogów. Przeszukaliśmy wiele komnat w tym także komnatę króla i nic. W końcu stanęliśmy przed wielkimi wrotami.
-Sala Tronowa. - Powiedziałam. - Uważajcie. Nathan i Monica zostaniecie tutaj. Chronicie nam tyły. Łucznicy przygotować się do strzału. Kol, Dominic zróbcie imponujące wejście reszta bądźcie czujni.
Kol i Dominic otworzyli wrota i skulli robiąc przewrót i jednocześnie schodząc nam z linii strzału. Na Sali było pełno wrogów. Na samym końcu Sali na Wielkim Tronie siedział Czarnoksiężnik z Wszechwiedzącym okiem w ręku. Był jakby w transie. Wybiliśmy wszystkich prócz Króla, go zostawiliśmy na koniec. Ale straciliśmy Georgie. Podeszłam do Króla wraz z Draco i Alice. Jednym ruchem ręki odcięłam mu głowę mieczem. Wzięliśmy oko, zdjęliśmy z niego zbroję Kol złapał głowę Czarnoksiężnika i wycofaliśmy się. Nasze zadanie zostało wykonane. Edga jeden z dowódców nas zauważył.
-Wasz Pan nie żyję! - Krzyknął a wśród wojowników zapadła cisza. - A oto dowód! - Wskazał na Kola który uniósł rękę do góry a potem rzucił głowę pod nogi naszych wrogów. Zaczęliśmy ostrożnie wycofywać się z zamku. Nagle jeden z ludzi rzucił toporem w naszą stronę, przeleciał tuż obok mojej twarzy. Usłyszałam krzyki. Odwróciła się powoli i ujrzałam topór wbity w klatkę Dracona.
-Nie!! Draco!! Kochanie!! - Krzyknęłam.
----------------------------------
I mamy następny rozdział.
Draco ma żyć :( !Kiedynastępny rożdział ? ;)
OdpowiedzUsuńDzisiaj, albo jutro :)
OdpowiedzUsuń