-Nie!! - Usłyszałem krzyk Hermiony.
-Miona. Miona obudź się. Skarbie! -Potrząsnąłem nią. Otworzyła oczy z przerażeniem na twarzy.
-Draco. - Powiedziała cicho dotykając dłonią mój policzek, a drugą klatkę piersiową. - Ty żyjesz. To był tylko sen. - Odetchnęła z ulgą przytulając do mnie.
-Ciii Kochanie już dobrze. Jestem tu. - Mówiłem spokojnie. - Jestem tu. Ciiii
-Jesteś. - Powiedziała cicho. - Kocham cię Draco.
-Też cię kocham Miona. - Powiedziałem a ona mnie pocałowała. - Spokojnie. Śpij. - Pocałowałem ją w czubek głowy. Zasnęła po jakiejś godzinie, po chwili i ja usnąłem. Gdy się obudziłem była godzina 12:15. - Kochanie wstawaj. - Powiedziałem a ona wymruczała coś nie zrozumiałego. - No już.
-Jeszcze pięć minut tato. - Mruknęła niezrozumiale w poduszkę.
-Ej nie jestem twoim ojcem.
-Spoko. Jeszcze pięć minut. - Znów wymruczała ledwie słyszalnie w poduszkę. Nie minęła minuta a spała jak zabita. Ten sen naprawdę ją wycieńczył.
-Chyba lepiej będzie jeśli sobie dziś pośpisz. - Wstałem z łóżka, ubrałem się i zszedłem do restauracji coś zjeść.
Siedziałem w fotelu i czytałem książkę gdy usłyszałem jak Miona wierci się na łóżku. Spojrzałem na nią.
-Witaj śpiochu. - Podszedłem do niej dając całusa w usta.
-Hej. - Powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Głodna?
-Jak wilk.
-To chodź na późny obiad.
-Która godzina?
-Dwadzieścia po szesnastej.
-Tak długo spalam?
-Byłaś wyczerpana. Chodź. - Miona ubrała się szybko i już po chwili schodziliśmy na dół. Po zjedzonym posiłku udaliśmy się na spacer do parku. - Powiesz mi co ci się śniło? - Spytałem. Wahała się przez chwilę. Ale w końcu zaczęła opowiadać. Gdy skończyła byłem oszołomiony. Co też potrafi stworzyć fantazja podczas snu. Moja biedulka.
-To był naprawdę, straszny i dziwny sen.
-Myślałam że cię straciłam Draco. Myślałam że straciłam cię na zawsze.
-Ej, co to łezka się w kąciku oka kręci? Nie płacz. Jestem tu. To był tylko sen. Jestem tu i nigdzie się nie wybieram w najbliższym czasie. - Powiedziałem z uśmiechem, by po chwili złączyć nasze usta w czułym pocałunku.
-I naprawdę aż tyle mi się przyśniło w jakieś dwie może trzy godziny? To niewiarygodne. Boże. - Nagle zatrzymała się.
-Co jest skarbie?
-Jak myślisz? Sprzedaliby nam? - Spytała wskazując na bar.
-Sprawdźmy. - I już kierowaliśmy się do pabu. Usiedliśmy przy barze, a barman podszedł do nas po chwili.
-Co państwu podać?
-Coś mocnego. Dwa razy. - Powiedziałem a barman zaczął przyrządzać drinki.
Z baru wyszliśmy grubo po północy. Ledwo trafiliśmy do hotelu, ale przynajmniej Miona przestała myśleć o swoim śnie. Następny dzień zapowiadał się lepiej. Miona już od rana była uśmiechnięta od ucha do ucha. Promieniała.
-Taka szczęśliwa z rana?
-Mam powody. - Powiedziała z tajemniczym błyskiem w oku.
-Co ty kombinujesz?
-Ja? Nic. - Udawała niewiniątko.
-No przecież widzę.
-Niby co?
-Nie udawaj że nie wiesz o czym mówię.
-Nie wiem o czym mówisz Draco. - Co ją dziś ugryzło?
-Cokolwiek. Rób to co masz robić. Ja idę wziąć prysznic. - Zanim zdążyłem wejść do łazienki usłyszałem jak Miona wybiega z pokoju.
************
-Ginny. Ginny wstawaj. - Ktoś szeptał mi do ucha. - Ginny.
-Hermiona? Co ty?
-Cii. - Uciszyła mnie przykładając palec do moich ust.
-O co chodzi? - Spytałam szeptem.
-Co ty na to by urządzić małą niespodziankę naszym chłopakom?
-Brzmi kusząco. - Powiedziałam z uśmiechem.
-Szybko ubieraj się. Widzimy się za chwilę na dole. Musze sprawdzić jak się miewa mój Książe. Czy przypadkiem w śpiączkę nie zapadł. - Powiedziała z uśmiechem.
-Zmieniłaś się.
-Co?
-Nie przypominasz tej dziewczyny o której mój brat opowiadał całe lato, a potem wraz z Potterem przedstawili mi ciebie. Pasujesz do Blaise. Mam na myśli jako siostra do brata. Pasujesz do tej rodziny. Pasujesz do Dracona. Jesteście dla siebie stworzeni. To widać z daleka.
-Dzięki. A teraz robisz szybki wypad z wyrka. - Powiedziała i wyszła. Po piętnastu minutach byłam już na dole, gdzie czekała na mnie Hermiona.
-Tylko nie bij. Blaise się obudził.
-Już się nie tłumacz. Nie musisz.
-Więc mów co wymyśliłaś?
-Trzeba odwdzięczyć się chłopakom że są przy nas.
-Przecież są chłopakami. Na tym polega ich życie. By trwać przy swoich dziewczynach. Dobra już się nie odzywam. - Powiedziałam widząc jej spojrzenie.
-Powiedz mi jedno. Tłukłyśmy się pół dnia zatłoczonym busem i kolejne parę godzin przeszłyśmy by dotrzeć tu?
-Tak. - powiedziała zachwycona. - No spójrz tylko. To miejsce jest cudowne. Wystarczy je tylko trochę upiększyć. - Powiedziała machając różdżką i to miejsce już nie przypominało starej opuszczonej jaskini nad brzegiem, tylko ósmy cud świata.
-Jesteś niesamowita. To ci trzeba przyznać.
-Więc jak, gotowa?
-Na podwójną randkę? Nigdy. - Powiedziałam.
-Ja też. Ale wiesz. My jesteśmy przyjaciółkami. Oni są przyjaciółmi. Ja i Blaise jesteśmy rodzeństwem. To nie będzie taka podwójna randka o jakich mówią mugole. Bo ta, ta jest magiczna. W każdym calu przepełniona magią.
-Która z nas po nich skoczy.
-Ja. Wystarczy że cały dzień marudziłaś odpocznij sobie.
----------------------------------------------------------------------------------
Mamy kolejny rozdział. Szczęśliwy rozdział.
:D
-Ciii Kochanie już dobrze. Jestem tu. - Mówiłem spokojnie. - Jestem tu. Ciiii
-Jesteś. - Powiedziała cicho. - Kocham cię Draco.
-Też cię kocham Miona. - Powiedziałem a ona mnie pocałowała. - Spokojnie. Śpij. - Pocałowałem ją w czubek głowy. Zasnęła po jakiejś godzinie, po chwili i ja usnąłem. Gdy się obudziłem była godzina 12:15. - Kochanie wstawaj. - Powiedziałem a ona wymruczała coś nie zrozumiałego. - No już.
-Jeszcze pięć minut tato. - Mruknęła niezrozumiale w poduszkę.
-Ej nie jestem twoim ojcem.
-Spoko. Jeszcze pięć minut. - Znów wymruczała ledwie słyszalnie w poduszkę. Nie minęła minuta a spała jak zabita. Ten sen naprawdę ją wycieńczył.
-Chyba lepiej będzie jeśli sobie dziś pośpisz. - Wstałem z łóżka, ubrałem się i zszedłem do restauracji coś zjeść.
Siedziałem w fotelu i czytałem książkę gdy usłyszałem jak Miona wierci się na łóżku. Spojrzałem na nią.
-Witaj śpiochu. - Podszedłem do niej dając całusa w usta.
-Hej. - Powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Głodna?
-Jak wilk.
-To chodź na późny obiad.
-Która godzina?
-Dwadzieścia po szesnastej.
-Tak długo spalam?
-Byłaś wyczerpana. Chodź. - Miona ubrała się szybko i już po chwili schodziliśmy na dół. Po zjedzonym posiłku udaliśmy się na spacer do parku. - Powiesz mi co ci się śniło? - Spytałem. Wahała się przez chwilę. Ale w końcu zaczęła opowiadać. Gdy skończyła byłem oszołomiony. Co też potrafi stworzyć fantazja podczas snu. Moja biedulka.
-To był naprawdę, straszny i dziwny sen.
-Myślałam że cię straciłam Draco. Myślałam że straciłam cię na zawsze.
-Ej, co to łezka się w kąciku oka kręci? Nie płacz. Jestem tu. To był tylko sen. Jestem tu i nigdzie się nie wybieram w najbliższym czasie. - Powiedziałem z uśmiechem, by po chwili złączyć nasze usta w czułym pocałunku.
-I naprawdę aż tyle mi się przyśniło w jakieś dwie może trzy godziny? To niewiarygodne. Boże. - Nagle zatrzymała się.
-Co jest skarbie?
-Jak myślisz? Sprzedaliby nam? - Spytała wskazując na bar.
-Sprawdźmy. - I już kierowaliśmy się do pabu. Usiedliśmy przy barze, a barman podszedł do nas po chwili.
-Co państwu podać?
-Coś mocnego. Dwa razy. - Powiedziałem a barman zaczął przyrządzać drinki.
Z baru wyszliśmy grubo po północy. Ledwo trafiliśmy do hotelu, ale przynajmniej Miona przestała myśleć o swoim śnie. Następny dzień zapowiadał się lepiej. Miona już od rana była uśmiechnięta od ucha do ucha. Promieniała.
-Taka szczęśliwa z rana?
-Mam powody. - Powiedziała z tajemniczym błyskiem w oku.
-Co ty kombinujesz?
-Ja? Nic. - Udawała niewiniątko.
-No przecież widzę.
-Niby co?
-Nie udawaj że nie wiesz o czym mówię.
-Nie wiem o czym mówisz Draco. - Co ją dziś ugryzło?
-Cokolwiek. Rób to co masz robić. Ja idę wziąć prysznic. - Zanim zdążyłem wejść do łazienki usłyszałem jak Miona wybiega z pokoju.
************
-Ginny. Ginny wstawaj. - Ktoś szeptał mi do ucha. - Ginny.
-Hermiona? Co ty?
-Cii. - Uciszyła mnie przykładając palec do moich ust.
-O co chodzi? - Spytałam szeptem.
-Co ty na to by urządzić małą niespodziankę naszym chłopakom?
-Brzmi kusząco. - Powiedziałam z uśmiechem.
-Szybko ubieraj się. Widzimy się za chwilę na dole. Musze sprawdzić jak się miewa mój Książe. Czy przypadkiem w śpiączkę nie zapadł. - Powiedziała z uśmiechem.
-Zmieniłaś się.
-Co?
-Nie przypominasz tej dziewczyny o której mój brat opowiadał całe lato, a potem wraz z Potterem przedstawili mi ciebie. Pasujesz do Blaise. Mam na myśli jako siostra do brata. Pasujesz do tej rodziny. Pasujesz do Dracona. Jesteście dla siebie stworzeni. To widać z daleka.
-Dzięki. A teraz robisz szybki wypad z wyrka. - Powiedziała i wyszła. Po piętnastu minutach byłam już na dole, gdzie czekała na mnie Hermiona.
-Tylko nie bij. Blaise się obudził.
-Już się nie tłumacz. Nie musisz.
-Więc mów co wymyśliłaś?
-Trzeba odwdzięczyć się chłopakom że są przy nas.
-Przecież są chłopakami. Na tym polega ich życie. By trwać przy swoich dziewczynach. Dobra już się nie odzywam. - Powiedziałam widząc jej spojrzenie.
-Powiedz mi jedno. Tłukłyśmy się pół dnia zatłoczonym busem i kolejne parę godzin przeszłyśmy by dotrzeć tu?
-Tak. - powiedziała zachwycona. - No spójrz tylko. To miejsce jest cudowne. Wystarczy je tylko trochę upiększyć. - Powiedziała machając różdżką i to miejsce już nie przypominało starej opuszczonej jaskini nad brzegiem, tylko ósmy cud świata.
-Jesteś niesamowita. To ci trzeba przyznać.
-Więc jak, gotowa?
-Na podwójną randkę? Nigdy. - Powiedziałam.
-Ja też. Ale wiesz. My jesteśmy przyjaciółkami. Oni są przyjaciółmi. Ja i Blaise jesteśmy rodzeństwem. To nie będzie taka podwójna randka o jakich mówią mugole. Bo ta, ta jest magiczna. W każdym calu przepełniona magią.
-Która z nas po nich skoczy.
-Ja. Wystarczy że cały dzień marudziłaś odpocznij sobie.
----------------------------------------------------------------------------------
Mamy kolejny rozdział. Szczęśliwy rozdział.
:D
Hej, wybacz, ale brak laptopa..... rozumiesz. Obiecuję jak najszybciej nadrobić zaległości i skomentować rozdziały ;-)
OdpowiedzUsuń