Wojowniczka Slytherinu

Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.

niedziela, 28 grudnia 2014

EPILOG

Następnego dnia obudziliśmy się wszyscy w jaskini do której przedzierały się promienie słońca. Z pomocą magii przywróciłam to miejsce do pierwotnego stanu i deportowaliśmy się do naszego hotelu. Ten dzień wszyscy spędziliśmy w pokoju Blaise'a i Ginny. Na kolacji rodzice ogłosili nam że mają dla nas niespodziankę na jutro. I że będziemy musieli wcześnie rano wstać. Więc po kolacji spędziliśmy trochę czasu przed telewizorem udając nudnych mugoli. Jednak oboje się zdziwiliśmy gdy zainteresował nas film. Jego tytuł to "Avatar" był naprawdę wspaniały. Gdy się skończył po 23, poszliśmy się wykąpać i poszliśmy spać.

Mama obudziła nas o szóstej. Ubrałam czarne szorty i białą bokserkę. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam moje czarne conversy i razem z Draco zeszłam na dół gdzie czekali już rodzice i Calum z Fleur. Chwilę po nas na dole zjawiła się Gin z Blaise'm. I w końcu Meredith z Colinem.

Rodzice postawili dzisiaj na dzień bez magii. Co było naprawdę dziwne. Oni zawsze używają magię ale wszyscy przemilczeliśmy to. Taksówką pojechaliśmy do Wesołego miasteczka gdzie spędziliśmy cały dzień. Było naprawdę wspaniale. Z Draconem dużo się wygłupialiśmy. I robiliśmy kawały mugolom za pomocą naszych różdżek i zaklęć. Była kupa śmiechu. Do hotelu wróciliśmy trochę przed północą.

Reszta pobytu była równie wspaniała. Ciągłe wyjścia z Draco. Lub całą naszą czwórką. Rzadko kiedy dołączali do nas Calum, Fleur, Meredith i Colin. Ale i tak te wakacje były najlepszymi w całym moim życiu.
Do domu wróciliśmy w połowie sierpnia.
I na dwa tygodnie przyjechali do nas Markus, Perrie i Trudy. Dumbeldore przysłał nam listy że jeśli chcemy to możemy pojechać na Turniej Trójmagiczny do Bułgarii. Pisał też że to wyjątkowa sytuacja że dwa lata pod rząd jest turniej. Ale zgodziliśmy się. Napisałam do Dumbeldore'a że cała nasza grupa się zgadza. Później dostaliśmy jeszcze jedną sowę od niego że za 4 dni mamy stawić się w Hogwarcie i przysłał nam również listę zakupów. Więc od razu po śniadaniu wybraliśmy się wszyscy na zakupy. Na Pokątnej spędziliśmy cały dzień. Gdy weszliśmy wieczorem do dworu pojawił się przy nas Płomyk i wręczył mi list. Był od Leny pisała że jest organizowany kolejny Turniej i pytała czy udajemy się na niego. Odpisałam że tak i żeby ona również się udała.

Kolejne dwa dni minęły nam szybko. Byliśmy już spakowani i przygotowani do podróży. Mam nadzieję że tym razem obejdzie się bez tragedii. To będzie wspaniała przygoda.

-------------------------------------------------------------

Mamy Epilog, ale to nie koniec. Będzie kolejna seria. Bez obaw
;)
Czytasz komentujesz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Daj komentarz

Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)