Wojowniczka Slytherinu

Kocham na zabój. Żyję chwilą. Szanuje przyjaźnię. Ufam tylko sobie. Szczycę się niesamowitym sprytem. Żyję tak by inni mi zazdrościli. Korzystam z życia. Jestem niewinna, a zarazem niegrzeczna. Namiętna ale czuła. Jestem dzika a jednocześnie spokojna. Delikatna i krucha niczym róży kwiat. Tajemnicza jak mgła. Wolna jak wiatr. Niespokojna i niepokonana jak ocean bez dna. Jestem w stanie oddać życie w imię przyjaźni lub miłości. Niebezpieczeństwo. Adrenalina. Ryzyko. To zaczyna mnie przyciągać. Zaczynam odnajdywać w tym przyjemność. Oto nowa ja. Wojowniczka ze Slytherinu. Hermiona Zabini.

niedziela, 1 lutego 2015

III TOM 2

Nadeszła pora na Bal Halloweenowy każdy musiał się przebrać za coś lub kogoś strasznego. Na Wielkiej Sali grała upiorna muzyka do której tańczyły wampiry, wilkołaki, nietoperze, pająki, zombi, szkielety, mumie, dementory i wiele innych stworów. Uczniowie i nauczyciele świetnie się bawili. Gdzieś w rogu wilkołak obściskiwał się ze zombie. Przy stole mumia wtulała się w dementora. Wampir całował się z pająkiem. troll i wilkołak pili Ognistą. A przy jednym z większych stolików siedziały dwie wampirzyce, tygrysica, nietoperz, skarabeusz, dwa szkielety, dwie mumie, wilkołak, zombie, skrzat, wampir, nimfa, tryton, druzgotek. Przyjaciele siedzieli popijali Ognistą, rozmawiali wesoło. Jeden blond wampir pocałował siedzącą na jego kolanach brązowowłosą wampirzycę. Obok zombie o rudych długich włosach całowała nietoperza. Później tańczyli wszyscy wśród innych stworów. Wirowali na parkiecie jak zahipnotyzowani. Było wspaniale. I tak przyjaciołom z trzech różnych szkół minął wieczór i cała noc. Z Sali wyszli jako ostatni.

***

Zaczął się listopad. A dzień rozpoczęcia pierwszego zadania był blisko. Najlepsze było to że nic nadzwyczajnego się nie działo. Żadnych szemranych akcji. Ta szkoła jest całkiem inna jak Hogwart. Pobyt tu traktowaliśmy jak przygodę. W końcu rzadko kiedy zdarza się żeby spędzić cały rok szkolny w innej szkole niż tej do której uczęszczasz. Snape był dla wszystkich bardzo miły. Nawet dla Gryfonów!! To było dziwne. Ale może dlatego że nie było tu Ronalda Weasleya i Harry'ego Pottera. W końcu Snape tej dwójki najbardziej nienawidzi. W ogóle wczoraj na balu pierwszy raz widziałam Snape'a tak szczęśliwego. Bawił się w najlepsze razem z Dyrektor Maxim, Dyrektorem Karkarovem i całym gronem pedagogicznym Durmstrangu.

***

Dzisiaj przyrządzaliśmy eliksir chwilowego zapomnienia. Skutkiem ubocznym niepowodzenia podczas tworzenia eliksiru jest zamiana ciał osób go tworzących na tydzień. Wspominałam że przyrządzać je mieliśmy w parach? To teraz już wiecie. Ja oczywiście byłam z moim blondaskiem. Snape na wielkiej tablicy napisał składniki i sposób przyrządzenia. Szło nam całkiem nieźle. I gdyby nie fatalna pomyłka bo oboje w tym samym momencie chwyciliśmy tę samą fiolkę unosząc ją do góry wypadła ona nam z rąk i cała jej zawartość wylądowała w kociołku. Wybuchł fioletowo-zielony dym. A ja poczułam jak przenikam w inne ciało. Gdy dym opadł nie stałam po lewej stronie biurka, a po prawej. Gdy spojrzałam do góry ujrzałam ... siebie.
-Nie! - Krzyknęłam ale to nie był mój głos! Jestem w ciele Dracona! O Boże.
-To chyba jakieś żarty. - Warknął Draco? Chyba można mówić że to on jest Draco. O Boże jakie to zamotane.
-No to się doprawiliście. Macie szczęście że pierwsze zadanie jest za dziewięć dni, a nie wcześniej. Tydzień się chyba przemęczycie. - Powiedział Snape i po raz pierwszy w życiu na jego ustach widniał uśmiech. Szczery uśmiech. Promienisty.

***

To był najgorszy tydzień w moim życiu. Męczyłem się w jej ciele. A w dodatku wszyscy dookoła się śmiali kiedy będąc w jej ciele mówiłem jako chłopak. Oni widzieli dziewczynę mówiącą jakby była chłopakiem. A prawda jest taka że w ciele tej dziewczyny jest dusza chłopaka. Nie mogłem mówić jako dziewczyna przez długi czas, w końcu tak i tak gadałem jak chłopak. Zachowywałem się według samego siebie. A trudne było udawać dziewczynę będąc chłopakiem. Gesty, ruchy, uważać żeby spódniczka się nie podwinęła, buty na koturnach. Masakra. Ale dałem radę. Ona też wygląda na szczęśliwą znów będąc we własnym ciele.

***

To był koszmar! Co dzień rano ten sam problem, przez siedem dni. I nie tylko rano były problemy by ogarnąć to ciało. Miało swoje instynkty i reagowało. Ja nie potrafiłam nad nim zapanować. Było dużo śmiechu bo Draco Malfoy gadał jak baba, jak to niektórzy uważali. No cóż. Mieli racje. Ale siedem dni wreszcie minęło i efekt uboczny zniknął. Cieszę się ogromnie. Zostały mi dwa dni do rozpoczęcia pierwszego zadania. Ciekawe co to będzie?

***

Oto nadszedł siedemnasty listopad dzień rozpoczęcia pierwszego zadania turnieju Trójmagicznego.
Zawodnicy zostali pokierowani do namiotu dla zawodników. Blaise,Ginny, Trudy, Draco, Perrie i Markus właśnie weszli do tegoż namiotu życzyć powodzenia Hermionie, oraz pozostałym zawodnikom. Porozmawiali jeszcze chwile i wyszli. Kilka minut później do namiotu wszedł Minister Knot który nadzorował tego roczny Turniej. Zaraz za nim wszedł Snape oraz pozostali opiekunowie swoich szkół.
-Stańcie tu w kole. Panny Zabini Hermiona i Lena, następnie panna Lomessa, dalej pan Mins, pan Irwin i pan Korin. - Ustawili się tak jak ich poprosił. - Losujemy. - Wyciągnął w stronę Miony błękitny worek. Zanurzyła rękę, chwyciła coś i wyciągnęła. Rozsunęła palce a Knot powiedział - Biały Kieł. - Następnie Lena losowała. - Lew Morski. - Skomentował Minister. - Pingwin Abewerejski. - Powiedział patrząc na Camil, następnie rękę do worka wsadził Ryan. - Albinos Wiedeński. - Nikolas z lekką niepewnością wsadził rękę do worka i wyciągnął. - Tryton Pospolity. I ostatni - Tayler wyciągnął ostatnią figurkę znajdującą się w worku i powiedział. - Czerwonooki Niedźwiedź Fess. - To co on nazwał niedźwiedziem wcale nie wyglądało na niedźwiedzia. -Figurki te przedstawiają stwory z którymi musicie się zmierzyć i zdobyć Złotą Skrzynkę. Panno Zabini. - Położył swoją rękę na ramionach Hermiony. - Jeśli jest pani gotowa, może pani zaczynać. - Powiedział i wyszli z namiotu, a po chwili dało się słyszeć dźwięk jaki towarzyszy przy teleportacji.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że tak późno, ale wena mnie opuściła.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Daj komentarz

Daj komentarz
Przeczytałeś rozdział? Super cieszę się. Zostaw komentarz a Draco i Hermiona też się ucieszą :)